{"numero_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_sha256": "2aa3b3ce656ace606510d93b62ff09904c5e6aa8e1b9b1611d99b9a71fbcd4ac", "source_tei": "https://github.com/Princeton-CDH/bluemountain-transcriptions/blob/main/periodicals/bmtnabm/issues/1922/02_01/bmtnabm_1922-02_01.tei.xml", "source_mets": "https://github.com/pulibrary/BlueMountain/blob/main/metadata/periodicals/bmtnabm/issues/1922/02_01/bmtnabm_1922-02_01.mets.xml", "url_numero": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01", "articles": [{"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c001", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c001", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "n. p.", "page_fin": "n. p.", "image_debut": 2, "image_fin": 2, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.1", "titre_corps": "TREŚĆ ZESZYTU DRUGIEGO „NOWEJ SZTUKI\":", "titre_sommaire": "TREŚĆ ZESZYTU DRUGIEGO „NOWEJ SZTUKI\":", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 2, "page_imprimee": "n. p.", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.2", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 905, "texte": "TREŚĆ ZESZYTU DRUGIEGO „NOWEJ SZTUKI\":\nAnielski cham. Wniebowstąpienie. ANATOL STERN •\nNowa poezja hiszpańska. TADEUSZ PEIPER.\nNoc. Deszcz. Telefon. YINCENTE HUIDOBRO '\nDale. Moje kroki. JUAN RIYAS PANEDAS •\nJa i ty wśród nocy. HUMBERTO RIYAS\nPuzzle, GUILLERMO DE TORRE '\nBordeL ERNESTO LOPEZ PARRA ”\nPoranek. LUIS BORGES . ‘ ‘\nClovn. RAFAEL LASSO DE LA YEGA, w przekładzie Tadeusza Peipera.\nNowa poezja polska, Ł Uwagi metodologiczne. LEON CHWISTEK * * * !1\nCzerwiec czerwony. Nagi dzień. MIECZYSŁAW BRAUN\nPowieść. ALEKSANDER WAT • • * * * .\nZmiana listów. ANATOL STERN • • • * * ««\nPoemat. BLAISE CENDRARS, w przekładzie Wandy Melcer-Rutkowskiej ... 12\nZebraczka z Neapolu. MAX JACOB.\nŁawka z naprzeciwka. SAMUEL DOULA, w przekładzie Kazimierza Bukowskiego. . 23\nInnońja. SERGEJ JESIENIN, w przekładzie Bohdana Żyranika 24\n26\n... 28\nPlastyka. ’ ■\nKsiążki i Czasopisma .■•*•••••••'****\nLudzie i Artyści ."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c002", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c002", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "3", "page_fin": "4", "image_debut": 5, "image_fin": 6, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.2", "titre_corps": "ANIELSKI CHAM.", "titre_sommaire": "ANIELSKI CHAM.", "signature_source": "Anatol Stern", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 5, "page_imprimee": "3", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.5", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 1296, "texte": "ANIELSKI CHAM.\nAnatol Stern\nty\nktóry węszysz pod wiatr i szukasz człowieka\nspójrz tylko rozejrzyj się wokół\ntoż kosmos cały\nżywym człowiekiem ocieka!\nfilozofie świecący szpiegowską latarką\ni na wielkiego gościa czekający w beczce\nczemuś się przed pierwszą lepszą\nnie zatrzymał kucharką\nalbo przed ulicznikiem kąpiącym się w rzeczce?\nt\npogrążony wśród ziemi kwietnych parujących trzewi\nspacerujący wśród skręconych drzew jej\nplatonie w zielonym snów swoich wietrze!\njakiej jeszcze idei szukasz wokół siebie\nty, ty sam tak nierealnie poruszający rękoma\nzginający kolana głośno pożerający powietrze\ni wszelki pokarm by go wyrzucić powrotną koleją\nnie jestżeś sam najistotniejszą wyborną ideą\nktórej szukasz napróżno w oddalonem niebie?!\nkiedy na biodrach kołyszą się twoje okręty\ni morze je klepie łapami całując po bokach\nprzestań patrzeć handlarzu na te lasy masztów!,\nchodzi wokół ciebie, charczę śpiewa człowiek święty\nnogi tych tragarzów sapiących się grążą w obłokach\ni twarze ich są błękitniejsze niżli twarze radżów!\nspojrzyj no na tę dwuramienną ideę\njak się wysila jak chodzi jak klnie jak się śmieje\nspójrz na te nieopisane nóg poruszenia i barów\ni bioder i piersi popychających ładunki ciężarów\nna ruchliwą pięciopromienność tych par nóg i rąk\nna silę cudowność żywość którą wieje wkrąg."}, {"page_pdf": 6, "page_imprimee": "4", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.6", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 1327, "texte": "Aleksandrze! Napoleonie któryś porwał ind jo\npyszny żeś w cieniu lip indyj miał rozkosz z roksaną\nkażdy ruch byle jaki czy tu czy gdzieindziej\ntak samo jest mi szalony i wielki tak samo!\nz pod lekkich sukien które na sobie nosisz cesarzowo\ngdy się piersi twoje wznoszą wśród gorących snów\nto samo ciało wytryska i tą wonną mową\nczyż nie każde ciało spotkane mnie wita znów i znów!\no niezrozumiały boże ręko która bierzesz papieros\no cudowna praco dziesięciu dziwnych palców!\njak wulkan wciąż płodzący, jak szalejący heros\njest każdy z was gnijących kawiarnianych bywalców!\no nieodpoczywający warsztacie ludzkich ciał\nhałaśliwy nieustanny i tańczący trudzie!\nkolana swe w mórz nadniebnych pogrążają miał\nanieli i składając ręce modlą się do ludzi.\no upajająca wzburzona i spieniona rzeko\nrzeko czasu przez którą szybuje mój prom!\nnad naszerni czołami dzwoni niedaleko\nnarozcież otwarte słońce ogromne jak dom!\nf\nROBOTNICY śmierdząca uskrzydlona gawiedź\no parujące bydło cudniejsze od aniołów!\ntłumie prostytutek i złodziei spieszących na połów\ntłumie mężczyzn i kobiet dokąd chcesz mnie zawiedź\no tłumie tłumie ludzi rojących się wokół\ngdyż widzę widzę już jak zrywając pozwól mówić daj!\njak przerywając pierścień ciała którym bóg was okuł\njak tłocząc się rycząc i się pchając\njak się wrywacie przeklinając w płonący złoty raj!!"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c003", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c003", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "4", "page_fin": "5", "image_debut": 6, "image_fin": 7, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.3", "titre_corps": "WNIEBOWSTĄPIENIE.", "titre_sommaire": "WNIEBOWSTĄPIENIE.", "signature_source": "Anatol Stern", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 6, "page_imprimee": "4", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.6", "debut_caractere": 1329, "fin_caractere_exclue": 1678, "texte": "WNIEBOWSTĄPIENIE.\nAnatol Stern\nmłodzi sapiący zlani potem na ciele\nz głosów zmieszanych trwającym długo gwarem\nposiedli raj zrana w czerwcową niedzielą\nrękoma próżno się broniąc przed skwarem\nbili się po plecach że aż klaskało\nna wypukłych łopatkach kwitł dzwonny śniegi\nrozrzuciwszy przepysznie zwycięskie ciało\nkażdy pod drzewem kryjącym cień legł"}, {"page_pdf": 7, "page_imprimee": "5", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.7", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 619, "texte": "stłoczeni ze zgrozą patrzeli anieli\nwychudłem! rękoma objąwszy wpół siebie\njak gładząc jabłka twardych piersi leżeli\ni wzrokiem spacerowali po niebie\nwe łzach rozpływali się znikali prawie\ngdy spływając się w słodki rzężący chór\npokryli się ciałami na rajskiej trawie\npod dachem oranżowym anielskich piór\nobłoki na aniołów welonami żałob\ngdy phallusów sztywnych wznoszący się las\nporwał trzęsący rozbuchany galop\ni ciała skręcił orgazmu krzyk i spazm!\nzwichnięte skrzydła wiały na nich jak wachlarze\ngdy zmęczeni rozkoszą i opadli ze sił\nspaionemi ustami spijali sok marzeń\nktóry w mięsie słońca nad nimi musował i śnił"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c004", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c004", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "5", "page_fin": "7", "image_debut": 7, "image_fin": 9, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.4", "titre_corps": "NOWA POEZJA HISZPAŃSKA.", "titre_sommaire": "NOWA POEZJA HISZPAŃSKA.", "signature_source": "Tadeusz Peiper", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 7, "page_imprimee": "5", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.7", "debut_caractere": 621, "fin_caractere_exclue": 2529, "texte": "NOWA POEZJA HISZPAŃSKA.\nTadeusz\nPeiper\nŻaden fakt polityczny ogólno-narodowego znaczenia nie ochrzcił najmłodszego\nruchu poetyckiego Hiszpanji. Żadna data historyczna nie wzięła go w swoją ko-\nłyskę. Poprzednie pokolenie pisarskie wyrosło pod czarnemi krepami pamiętnego\ndla kraju roku, w którym spadkobiercy Karola V utracili ostatnią ze swoich\nrozległych posiadłości zamorskich. Wstrząs sumienia, jaki pod wpływem tej\nstraty dokonał się w całym narodzie, przerzucił swoje spazmy takie na ówcze-\nsną literaturę. Od tego czasu nie stało się w Hiszpanji nic, co mogłoby być\nuważane za narodowe trzęsienie ziemi. Najmłodsza poezja hiszpańska nie widzi\npoza sobą żadnego zdarzenia zbiorowego, któreby halucynowało jej myśl i ujarz-\nmiało jej sumienie. Żaden fakt polityczny nie przelewa w nią swojej plazmy; nie\nniańczy jej żadna data historyczna.\nSkutek: Poezja hiszpańska ostatniego pokolenia nie jest zmuszona do zajęcia\nstanowiska wobec otaczającej ją zbiorowości. Nie ma potrzeby określenia swo-\njego stosunku do życia środowiska. Jej „idearium\" nie zawiera więc żadnej no-\nwej idei zbiorowej. Nie walczy ona z przeszłością narodu i nie walczy o przy-\nszłość świata. Niczego nie strąca w krypty śmierci, nikogo nie ciągnie za włosy\nna gościńce jutra. Operuje bardzo często tematami muzealnymi. W tematach\nzaś, wyszarpanych z nowych wnętrzności życia teraźniejszego, zajmuje postawę\nbiernej odbiorczości. Nie wstrząsa ziemią, nie zdmuchuje słońca.\nA jednak proklamuje swoją przynależność do ogólno-europejskiego ruchu „awan-\ngardy\" literackiej. Nazwała się nawet skrajnem bardzo mianem „ultraizmu\".\nI skrajną jest istotnie. Tylko że przewrotowe swoje usiłowania zamyka w gra-\nnicach troski o literaturę, Eksplozywy swoje podłożyła pod fundamenty starej\nliteratury i, nie troszcząc się o nowe życie, troszczy się o nowe pisanie. A tej\npracy nad odnowieniem i udoskonaleniem rzemiosła pisarskiego poświęca się"}, {"page_pdf": 8, "page_imprimee": "6", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.8", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 4134, "texte": "z tem bezwzględnym oddaniem, z tą zakonniczą dbałością, jakie w tym stopniu\nchyba tylko jeszcze we Francji odnaleźć możemy. Na tę ambitną drogę uczciwo-\nści wobec własnego rzemiosła wprowadził ją znany poeta południowo-amery-\nkański, Wincenty Huidobro. Wybredny i pracowity kaligraf języka, umiał on na-\nrzucić rodzącemu się ruchowi poetyckiemu Hiszpanji chwalebną troskę o warto-\nści czysto literackie poezji. Co Huidobro rozpoczął, talent rasy dokończył. W ten\nsposób najmłodsza poezja hiszpańska zdołała w krótkim czasie wznieść się na\npoziom nowego piękna literackiego, nieosiągnięty jeszcze przez ruchy poetyckie\ninnych krajów.\nKult dla zdania jest najistotniejszą cechą tej poezji. Wszystko zmierza do tego,\nażeby zdanie doprowadzić do najwyższego stopnia nasycenia literaturą.\nDlategoto zdanie uzyskuje szeroką autonomję w stosunku do rzeczywistości.\nChodzi mu o siebie, nie o rzeczywistość. Chodzi mu o wartości wewnętrznę\nmaterji słownej, nie o zgodność z rzeczywistością. W takim wypadku nie\nmoże być mowy o opisie „przedmiotu**, bez względu na to, czy przedmiotem\ntym byłby taki-a-taki metr kwadratowy świata zewnętrznego, czy też taki-a-taki\nfałd duszy. A symbol, troszcząc się tu przedewszystkiem o swoje wartości języ-\nkowe, często wcale nawet nie ujmuje przedmiotu i nie określa go jednoznacz-\nnie. Nieraz zaś zdanie zrywa zupełnie kontakt ze światem rzeczywistym. Po-\nwstają wtedy obrazy, którym nic rzeczywistego nie odpowiada, a które posiadają\njakąś nieodporną siłę sugestywną. Rzeczy, pozornie nie dające się ze sobą po-\nwiązać, wiążą się tu w jakieś nowe, nieprzewidywane, hypnotyzujące całości.\nOdległości zanikają, nieważkie stają się ciężary, czas stapia się w chwilę lub\nw chwile. W ten sposób powstaje nowa rzeczywistość,—rzeczywistość literacka,\nsamorodna i samorządna, w której możliwe jest wszystko, czego wymaga życie\nsłowa.\nTen kult dla zdania znać także na kompozycji utworów. Utwory nowej poezji\nhiszpańskiej zbudowane są prawie wyłącznie na zasadzie iuxtapozyćji. Zdania\nleżą obok siebie. Bez połączeń, bez przejść. Istnieje między niemi jedynie paję-\nczynowy pomost ogólnej idei. Obrazy i myśli przesuwają się przed nami jak na\nekranie świetlanki latarni magicznej: obraz, pauza, obraz, pauza. Brak strumienia\nciągłości. Zupełna niemal nieobecność spójnika. Zdania leżą równorzędnie obok\nsiebie. Zdanie obok zdania, zdanie obok zdania.\nTej charakterystycznej desartykulacji utworów, temu rozbiciu na człony, odpo-\nwiada także specjalne traktowanie elementu muzycznego. Rytm i rytm są naj-\nbardziej uchwytnem wiązadłem utworu poetyckiego, kośćcem jego jedności.\nW nowej poezji hiszpańskiej rymu niema zupełnie, a rytm wolny jest od wszel-\nkiego perjodyzmu. Fraza muzyczna każdego zdania żyje tu przedewszystkiem\nswojem własnem życiem. Rozwija się na podstawie swoich własnych potrzeb\ni tylko dla siebie. O związek z resztą linji melodyjnej utworu nie dba i na\nrzecz tej reszty nie ponosi żadnych ograniczeń swobody. Każdy motyw rytmiczny\nkołysze treść pojęciową zdania, pod którem przepływa, i na tem koniec. Dalej\nnie sięga, pod resztę utworu nie podpływa.\nTa dezartykulacja pojęciowa i muzyczna ma swoją zaletę i wadę.\nZaleta: Możliwość ograniczenia utworu wyłącznie tylko do rzeczy istotnych, mo-\nżliwość wykluczenia wszystkiego, co jest podrzędne. Owe „połączenia**, „przej-\nścia** są w utworach poetyckich bardzo często jedynie zapełnianiem obojętnych\ndziur między częściami istotnemi utworu. Są czemś dorzuconem, niekoniecznem,\nKiedy nie przerzuca się przejść pomiędzy zdaniami, kiedy poszczególnym zda-\nniom pozwala się opadać stromo w dół i działać pełnią swoich jaskrawo zary-\nsowanych konturów, wtedy niema w utworze miejsca na nic nieistotnego. Utwory\ntakie posiadają dziwny urok. Jest w nich jakaś jedyna w swoim rodzaju koncen-\ntracja, jakiś specjalny ciężar gatunkowy, jakaś solidna gęstość.\nWada: Istnienie szerokiego pola dla dowolności. Desartykulacja utworu może\nbyć brana za proceder ułatwiający tworzenie i, zamiast stać się pobudką do\numocnienia dyscypliny tworzenia, może z łatwością wyrodzić się w wygodną\nmanierę bezładnego gromadzenia zdań, W tym wypadku grozi utworowi poety"}, {"page_pdf": 9, "page_imprimee": "7", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.9", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 456, "texte": "ckiemu utrata jedności organicznej. Łatwo dochodzi do tego, że zdania układa się\nobok siebie nietylko bez połączeń, ale także bez spójni wewnętrznej. Nawet ko-\nlejne następstwo zdań nie nosi czasem na sobie cechy konieczności. Możnaby\nposzczególne części dowolnie przestawić bez skutków istotnych dla całości\nutworu. Niestety te ujemne strony dadzą się często zauważyć w nowej poezji\nhiszpańskiej. Zresztą także w nowej poezji innych krajów. U nas również."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c005", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c005", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "7", "page_fin": "7", "image_debut": 9, "image_fin": 9, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.5", "titre_corps": "NOC.", "titre_sommaire": "NOC.", "signature_source": "Vincente Huidobro", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 9, "page_imprimee": "7", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.9", "debut_caractere": 458, "fin_caractere_exclue": 833, "texte": "NOC.\nVincente Huidobro\nSłychać jak noc ślizga się po śniegu\nPieśń opadała z drzew\na poza mgłą ktoś krzyczał\nZapaliłem cygaro jakiemś spotkanem spojrzeniem\nIlekroć otworzę wargi\nzalewam chmurami próżnię\nw porcie\nmaszty obwieszone są gniazdami\ni wiatr\njęczy wśród skrzydeł ptaków\nFale kołyszą martwy okręt\nJa gwiżdżąc na brzegu\npatrzę w gwiazdę która dymi między moimi palcami."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c006", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c006", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "7", "page_fin": "7", "image_debut": 9, "image_fin": 9, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.6", "titre_corps": "DESZCZ", "titre_sommaire": "DESZCZ", "signature_source": "Vincente Huidobro", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 9, "page_imprimee": "7", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.9", "debut_caractere": 835, "fin_caractere_exclue": 1097, "texte": "DESZCZ\nVincente Huidobro\nNieznane ramię\nwyniosło słońce\nz pośród deszczu\nDzwon zepchnął w wodę\nwszystkie godziny dnia\nLecz wieczorem wyjdziemy\nszukać przygód\numierać\nna każdym rogu ulicy\nGłucha latarnia\noświetla\nmoją rękę pustą\nw której niema więcej niż\n4\npalce*"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c007", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c007", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "8", "page_fin": "8", "image_debut": 10, "image_fin": 10, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.7", "titre_corps": "TELEFON.", "titre_sommaire": "TELEFON.", "signature_source": "Vincente Huidobro", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 10, "page_imprimee": "8", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.10", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 252, "texte": "TELEFON.\nVincente Huidobro\nDruty telefoniczne\ndroga słów\na wśród nocy\nskrzypce księżyca\nJakiś głos\nJakaś góra\nwzniosła sią przedemną\nCoś co czeka po drugiej stronie\nszuka swojej drogi\nSłowa\nJedno słowo wzdłuż swojego włosa\nstoczyło się w wodę\nHalo\nHalo"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c008", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c008", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "8", "page_fin": "8", "image_debut": 10, "image_fin": 10, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.8", "titre_corps": "DALE.", "titre_sommaire": "DALE.", "signature_source": "Juan Rivas Panedas", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 10, "page_imprimee": "8", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.10", "debut_caractere": 254, "fin_caractere_exclue": 404, "texte": "DALE.\nJuan Rivas Panedas\nPasterz pasie dale\nMoje usta wypowiedziały całą tęczę\nNa twoich oczach śpią gwizdy lokomotyw\nZmierzch czesze promienie słońca"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c009", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c009", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "8", "page_fin": "8", "image_debut": 10, "image_fin": 10, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.9", "titre_corps": "MOJE KROKI.", "titre_sommaire": "MOJE KROKI.", "signature_source": "Juan Rivas Panedas", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 10, "page_imprimee": "8", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.10", "debut_caractere": 406, "fin_caractere_exclue": 693, "texte": "MOJE KROKI.\nJuan Rivas Panedas\nKroki moje jak słowa wypowiedziane\nZwracają się ku miastu\nJestem zabłąkanym akordem który się słyszało\ni który napróżno szuka swojego gniazda\nLecz między gałęziami błagającemi\nDzień prześlizguje się jak pieszczota\nA ja idę idę idę\nchory dniami mojego życia"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c010", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c010", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "9", "page_fin": "9", "image_debut": 11, "image_fin": 11, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.10", "titre_corps": "JA I TY WŚRÓD NOCY.", "titre_sommaire": "JA I TY WŚRÓD NOCY.", "signature_source": "Humberto Rivas", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 11, "page_imprimee": "9", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.11", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 373, "texte": "JA I TY WŚRÓD NOCY.\nHumberto\nRivas\nOzdobiona nasza łódź\npłynie wiedziona żaglami Marzenia\nNa lśniącej pianie\nunosi się nagie drżenie twojego ciała\nMiecz światła rozcina noc\ni łamie się na ciemnych szybach\nMilczenie budzi się\nw rozpalonym zworniku twoich warg\nŚpiew świetlany naszych niemych dusz\nsłyszymy tylko ja i ty\n1 jakiś płomień chrzęści\nmiędzy nawiasami twoich oczu."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c011", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c011", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "9", "page_fin": "9", "image_debut": 11, "image_fin": 11, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.11", "titre_corps": "PUZZLE.", "titre_sommaire": "PUZZLE.", "signature_source": "Guillermo de Torre", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 11, "page_imprimee": "9", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.11", "debut_caractere": 375, "fin_caractere_exclue": 903, "texte": "PUZZLE.\nGuillermo de Torre\nSkacząc wśród pentagramu\npomnażam kable oceaniczne\nStunożny kuglarz\nskrywa nam ulice w swoim kapeluszu\nRuchome drapacze nieba\noddychają swojemi elektrycznemi oczyma\nWielkie saldo nocy\nŚmiech jak wentylator obłędnie krążący\nDźwięczność Impet Gestykulacje\nHyperrzeczywistość dziewięciowymiarowa\nChmury baczcie na pieśni awioniczne\nGodziny tańczą rag-time\nw takt mojej pianoli\nSłuchajcie godziny 25\nCodziennie daję premjerę przypływu fal życia\nNa naszej scenie dziewięciokształtnej\nWszystko się rozkurcza"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c012", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c012", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "10", "page_fin": "10", "image_debut": 12, "image_fin": 12, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.12", "titre_corps": "BORDEL.", "titre_sommaire": "BORDEL.", "signature_source": "Ernesto Lopez Parra", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 12, "page_imprimee": "10", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.12", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 284, "texte": "BORDEL.\nErnesto Lopez Parra\nSzal übóstwa\nleży na barkach izby\nRozdźwięk miłości\nWśród połyskliwego cienia\nprześlizgują się pająki wstrętu\nMury filmują tutejsze przemarsze nocne\nNa czerwonej sofie gabinetu\nPan Nasz Djabeł\nrozdziera niedostępny błękit mgły\nktóra osłania sieroctwo dusz."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c013", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c013", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "10", "page_fin": "10", "image_debut": 12, "image_fin": 12, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.13", "titre_corps": "PORANEK.", "titre_sommaire": "PORANEK.", "signature_source": "Luis Borges", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 12, "page_imprimee": "10", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.12", "debut_caractere": 286, "fin_caractere_exclue": 624, "texte": "PORANEK.\nLuis Borges\nChorągwie zaśpiewały pieśń swoich kolorów\nŚwiat rośnie jak jasne drzewo\nSłońce pijane jak śruba\ngra pobudkę na dachach\ni rozdziera swemi ostrogami zwierciadła\nJak karta do gry\ncień mój spadł na gościniec\nW górze unosi się niebo\na ptaki jak błędne noce wyżłabiają w niem bruzdy\nŚwieży poranek kładzie się na moje barki"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c014", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c014", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "10", "page_fin": "10", "image_debut": 12, "image_fin": 12, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.14", "titre_corps": "CLOWN.", "titre_sommaire": "CLOWN.", "signature_source": "Rafael Lasso de la Vega ; Przekład Tadeusza Peipera", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 12, "page_imprimee": "10", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.12", "debut_caractere": 626, "fin_caractere_exclue": 991, "texte": "CLOWN.\nPrzekład Tadeusza Peipera\nRafael Lasso de la Vega\nOkna zwieszone z murów\n3 kila zwisające\npatrzą na omnibus radiograficzny\npompierzy dzwonią we wszystkie dzwonki\na zielony clown ze złotej gwiazdy\nkrzyczy i wymachuje rękoma\nczyniąc skoki pchły pełne słońca\nw pośrodku alei\nmiędzy wozami naładowanymi jak katedry\naż wkońcu znika\nszukając kryjówki w gramofonie."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c015", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c015", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "11", "page_fin": "13", "image_debut": 13, "image_fin": 15, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.15", "titre_corps": "NOWA POEZJA POLSKA.", "titre_sommaire": "NOWA POEZJA POLSKA.", "signature_source": "Leon Chwistek ; D. c. n", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 13, "page_imprimee": "11", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.13", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 2968, "texte": "NOWA POEZJA POLSKA.\n(Cztery wykłady o poezji futurystycznej wygłoszone na kursach literackich\nw Krakowie)\nLeon Chwistek\n\nI. UWAGI METODOLOGICZNE\nI. Trudności dotychczasowych teorji\nZasadniczym błędem teorji sztuki, pisanych przez filozofów, jest poszukiwanie\ntego, co nazywają istotą sztuki. Otóż taki punkt wyjścia, skutkiem swego meta-\nfizycznego charakteru, wyklucza a priori ścisłe postawienie zagadnienia, zosta-\nwiając autorowi najzupełniejszą swobodę postępowania. W rezultacie uzyskujemy\nw ten sposób szereg sprzecznych z sobą poglądów, prowadzących rychło do\nwniosku, że objektywna teorja sztuki okazuje się w praktyce niemożliwą. W szcze-\ngólności metafizyczne teorje sztuki zawodzą najzupełniej, ile razy chodzi o wy-\ntłumaczenie zjawisk sztuki, tworzącej się w danym momencie, o ile sztuka ta\nnie jest naśladowaniem tego, co było dotychczas. Ten stan rzeczy pociąga wielu\nartystów do prób teoretycznych, które jednak, jakkolwiek bardzo nieraz intere-\nsujące jako zwierzenia osobiste, nie należą do teorji sztuki, gdyż nie czynią za-\ndość warunkom, jakie stawiać mamy prawo każdej teorji. Obowiązkiem dzisiej-\nszego teoretyka sztuki jest:\n1- posługiwać się całym aparatem teoretycznym, jakim rozporządza dzisiejsza\nnauka.\n2- liczyć się z wszystkiemi zjawiskami sztuki, jakie w danej chwili są do roz-\nporządzenia.\n2. Problemat obiektywnej teorji sztuki\nW myśl tej zasady zaczynam od zasadniczych problemów teoretycznych, leżą-\ncych u podstaw zagadnienia sztuki.\nFundamentalny problem teorji sztuki jest następujący:\nCzy istnieją kryterja objektywne, służące do odróżnienia dzieła sztuki od utwo-\nrów pozostałych?\nNa pytanie to nasuwa się niemal automatycznie odpowiedź, że kryterja takie są\nniemożliwe, że sztuka jest rzeczą instynktu artysty i że o tych sprawach mają\ndecydować jedynie sami artyści.\nOdpowiedź ta, najpopularniejsza w świecie artystów i będąca wynikiem poczu-\ncia ich własnej wartości, pociąga jednak konsekwencje, które dla nich samych\nsą niejednokrotnie bardzo przykre. Pomijając takie czynniki, jak opinja\nzła wola pewnych jednostek i t. p., trzeba stwierdzić, że samopoczucie\nartysty jest czynnikiem zmiennym, na którym nie można polegać. Wiadomo, że\nnajwięksi genjusze podlegali najgwałtowniejszym zwątpieniom, niszczyli swoje\ndzieła, lub odkładali je na daleką przyszłość, zmieniając i psując*). Naodwrót,\nwiele średnich talentów cieszy się niezwykle silnem poczuciem własnej siły\ni bezwzględną wiarą w doskonałość swoich dzieł. Ten stan musiałby zostać\nuznany za prawidłowy, gdybyśmy naprawdę wierzyli w zupełną subjektywność\nkryterjów artystycznych. Na szczęście, wiara taka byłaby wyrazem zbyt szybkiej\nrezygnacji.\n3. Schemat teoretyczny nauk ścisłych\nJeśli przypatrzymy się bliżej trudnościom, z jakiemi walczą nauki ścisłe, ilekroć\nchodzi o ustalenie kryterjów objektywnych, zobaczymy, że nie są one w poło-\nżeniu zasadniczo rożnem od teorji sztuki. Już dziedzina tak fundamentalna jak\n*) Por, „Kuszenie św. Antoniego\" Flauberta,"}, {"page_pdf": 14, "page_imprimee": "12", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.14", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 3674, "texte": "logika, wykazuie pewną wieloznaczność swych zasadniczych kryterjów, czego\nnajlepszym dowodem, że posiadamy dziś kilka różnych systemów logiki formal-\nnej. Wieloznaczność ta rozciąga się w pewnym stopniu na analizę matematyczną,\nnie mówiąc już o geometrji, która, jak wiadomo, rozpada się na kilka zasadniczo\nsprzecznych z sobą systemów.\nWieloznaczność kryterjów fizyki stała się dziś niezmiernie aktualną z powodu\nsporów namiętnych, jakie wywołała teorja względności Einsteina. To samo wystę-\npuje w biologji, historji, ekonomji i t. d. i to w zakresie, rzecz jasna, bez\nporównania szerszym. Czyż z tego stanu rzeczy mamy wnosić, że nauki ścisłe,\npozbawione są kryterjów objekty wnych? Bynajmniej. Trzeba tylko rozumieć, na\nczem polegać może objektywność. Otóż trzeba stwierdzić, że nauka nie opiera-\njąca się na jakichś założeniach nie da się pomyśleć, przyjęcie zaś takich a nie\ninnych założeń zawsze zawierać musi pewien element dowolności. Nie o zało-\nżenia więc chodzi, jak o to, żeby od chwili przyjęcia tychże dalsza dowolność\npostępowania była ograniczona do najwyższego stopnia. Według stopnia, w jakim\nrezultat ten da się osiągnąć, mierzymy ścisłość danej nauki. Z tego a nie z innego\npowodu matematyka uważana jest za najściślejszą z nauk. Jeśli więc chcemy\nsię pytać o to, czy możliwą jest objekty wna teorja sztuki, to pytanie to może\nmieć jedno tylko znaczenie:\nCzy możliwe jest przyjęcie założeń jednoznacznie określonych, które dałyby się\nzastosować do oddzielenia dzieł sztuki od przedmiotów pozostałych?\n4. Objekcje starej filozofji\nCzłowiek wychowany na starej filozofji powie na to, że subjektywizm nie zosta-\nnie przez to odsunięty gdyż wybór założeń dokonany został dowolnie. Zarzut\nten nie wytrzymuje krytyki, gdyż każde założenie musi być w zasadzie przyjęte\ndowolnie, ale przyjęcie takiego lub innego założenia wyklucza lub ogranicza\ndalszą dowolność i w tym właśnie sensie posiada ono znaczenie objektywne.\nZwolennik starej filozofji powie na to z oburzeniem, że przecież nie chodzi\no czczy formalizm, ale o istotę rzeczy. Na to odpowiedź prosta: kto żąda zawiele,\nnie uzyska nic. Dawna filozofja, która chciała absolut zamknąć w prostej for-\nmułce, doprowadziła z konieczności do skrajnego subjektywizmu.\nFilozofja współczesna zaczyna powoli rozumieć względność swoich założeń, ale\nza to tern śmielej może wierzyć w swą objektywność, pojętą jako niezależność\nod czynników nie związanych z przyjętemi założeniami. Tosamo stosuje się do\nteorji sztuki. Dzisiaj odwoływanie się do istoty sztuki jest przeżytkiem narówni\nz autorytetem tego lub innego artysty. Chodzi tylko o sformułowanie założeń\ntakich, które mogłyby być kontrolowane na przykładach.\n5. Ogólne kryterja teorji sztuki\nAżeby wykazać możliwość objektywnej teorji sztuki, musimy zwrócić się do\nprzykładów.\nPytanie, czy styl dorycki jest piękniejszy od jońskiego jest z punktu widzenia\nobjektywnej teorji sztuki bez znaczenia. Chodzi tylko o to, jakie posiadamy kry-\nterja, służące do odróżnienia kolumny doryckiej lub jonskiej od przedmiotów\npozostałych. Jest jasne, że kryterja takie znajdziemy w każdej książce o stylach,\nwidzimy więc, że objekty wna teorja sztuki możliwa jest przynajmniej w pewnych\ndziedzinach.\nW zastosowaniu do poezji nie trudno o przykład równie konkretny. Posiadamy\nnp. kryterja, niezmiernie ściśle odróżniające poprawny sonet od innych utworów\npoetyckich.\nKryterja tego rodzaju nie są oczywiście wystarczające. Podobnie, jak we wszyst-\nkich rodzajach twórczości, powstają i w sztuce dziedziny ciemne (w sztuce nie-\nwątpliwie bardziej rozległe niż np. w matematyce) - wobec których każdy\nsystem założeń okaże się bezsilnym. Z tym stanem rzeczy musimy się pogodzić"}, {"page_pdf": 15, "page_imprimee": "13", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.15", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 2985, "texte": "i żadną miarą nie mamy powodu wyciągać z niego wniosków o bezwzględnej\nsubiektywności sztuki, a tym samym zakładać ręce bezczynnie,\nTeorji sztuki, któraby obejmowała te wszystkie założenia, które obecnie moźnaby\nsformułować, nie posiadamy. Jeszcze trudniej byłoby znaleźć teorję sztuki, któraby\npoddawała naukowej analizie kryterja, dopuszczające pewną wieloznaczność\ni starała się sformułować wszystkie możliwe sposoby usunięcia tejże. Zamiast\ntego spotykamy metafizyczne frazesy, które albo nie mówią zgoła nic, albo też\ndają się nagiąć z łatwością do każdej interpretacji, albo analizy psychologicznej\nw rodzaju lainea, którym wprawdzie nie można odmówić dużego stopnia\nścisłości, ale które znajdują się poza zakresem teorji sztuki, służąc jedynie do\nobalenia zakorzenionych przesądów.\n6. Zadania współczesnej teorji sztuki\nW epoce odtwórczej, która następuje zazwyczaj bezpośrednio po pojawieniu\nsię wielkich gienjuszów, zadanie teoretyka sztuki jest łatwe. Wtedy założenia\nartystów są jasne, wyznaczone są bowiem wzorami, które naśladują świadomie\nlub nieświadomie. Tak n. p. było w Polsce w epoce . przeważnej władzy Sło*\nwackiego. W epoce takiej teorja nigdy nie posuwa się naprzód, doskonaląc\ntylko istniejące już systemy i precyzując szczegóły. Inaczej jest w epokach\nwielkiej twórczości. Wtedy chodzi o sformułowanie nowych założeń wprowa-\ndzanych mniej lub więcej świadomie przez a zadanie te nie jest łatwe\ni pociąga konieczność zawiłej dyskusji, prowadzącej nieraz do gwałtownych\nsprzeciwów ze strony zwolenników założeń utartych. Sprzeciwy są z natury\nrzeczy chybione. Każdy teoretyk musi opierać się na własnych bezpośrednich\nkryterjach, które pozwalają mu pewne utwory uznać za dzieła sztuki inne odrzucić\na iimine. Na podstawie tego podziału tworzy teorję, która powinna być tak zbu-\ndowaną ażeby objęła swemi kryterjami także też utwory, które pierwotnym\nbezpośrednim podziałem nie dadzą się uchwycić. Jest to z góry widoczne, że\npodobnie jak to jest w naukach ścisłych kryterja takie nie dadzą się ująć\nw jeden zamknięty system. Obok kryterjów wspólnych wszystkich typom sztuki,\nokaże się potrzeba wprowadzenia kryterjów właściwych danemu typowi. Ten\nstan rzeczy rozumiał już Schiller odróżniając poezję naiwną od sentymentalnej\nktóre wzajemnie sobie przecząc reprezentować mogą niemniej każda na swój\nsposób najwyższe szczyty twórczości ludzkiej.\nTo odróżnienie Schillera powinno być przestrogą dla tych teoretyków, którzy\ndo nowych, tworzących się typów sztuki podchodzą z kryteriami staremi, przy-\nstosowanemi do dawnych wzorów. Metoda taka nie może być żadną miarą uwa-\nżana za naukową. Teorja sztuki tworzącej się w danej epoce musi zacząć od\nustalenia założeń tej właśnie sztuki, zanalizować dokładnie zasady wspólne\nz dawnemi typami i postulaty jej tylko właściwe. Wtedy dopiero będzie mogła\nkrytyka przystąpić do rzeczowego rozbioru zjawisk nowej sztuki, W przeciwnym\nrazie musimy utonąć w morzu frazesu i bezpłodnej dobrej lub złej woli jednostek.\n\nD. c. n."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c016", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c016", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "13", "page_fin": "16", "image_debut": 15, "image_fin": 18, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.16", "titre_corps": "CZERwiec CZERwony.", "titre_sommaire": "CZERwiec CZERwony.", "signature_source": "Mieczy sław Braun", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 15, "page_imprimee": "13", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.15", "debut_caractere": 2987, "fin_caractere_exclue": 3122, "texte": "CZERwiec CZERwony.\nMieczy\nsław Braun\n1.\nCzerwiec czerwony!\ni nie ustaje żar.\nA w trotuary z tamtej strony\nktoś zębem zeza z boku wparł."}, {"page_pdf": 16, "page_imprimee": "14", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.16", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 1233, "texte": "ulice wieją wieją na wylot\njaskrawię trzepot i maki flag.\n/\nw oliwie słońca czarny pilot\nwydziera z dachów biały kłak.\npod babilonem białych niebios\nobłok ukąsił motoru ząb.\nkot zaczajony zdziwiony epos\nwyjrzał z plejady gwieździstych bomb.\npies na łańcuchu zbudził się z szczekiem\nna całym świecie skomlał i wył...\ndwugęby cerber nowych piekieł\nwypiął do pięter tępy tył.\n2.\nwykwitły domy w klomby na skrętach\nścichła obłoków wisząca wieś.\npomarańczową stąpając piętą\nrosiła bruki bubienna rzeź.\n3.\nziemia? ziemia!! zawyli fauni,\njeszcze dzwoneczna i jeszcze zła!\nkto daje rozkaz? dowódca brauning\npryskały szyby w trójkąty szkła.\nI\nmanifestacje nagich adamów\nw paryżach krwawy robespierre\nreflektorami puszcza z notre-damu\nczarnej Reklamy czerwone R.\n4.\nbijcie młoty w bębny na alarm\nkuźniom dymu wyrwie się pęd.\ndziś w europach po lądzie starym\ntętnią sandały żółtych pięt.\nSypie się mrowie niebieskie bluzy!\nluzem wozy zuchwałe prą!\nw puzon zadęła ostatnia muza\ny\nzęby o zęby trąby trą.\nludzie ludzie stłoczeni kłębem\nglobus oplećcie linami rąk.\npatrzy się nieba brzuchaty bęben\ni ciska maki z obłocznych łąki\n5.\nprr... czarny koniu, dość galopu,\nnad grudą miasta lotnik: trr...\nupał spoconą słońca stopą\ntopi obłoków kremu kry*."}, {"page_pdf": 17, "page_imprimee": "15", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.17", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 1186, "texte": "na chorej ospie trotuarów\nwyskoczył łysy tłumu grzyb,\nasfalt pachnący smołą żaru\nliże wystawom piersi szyb.\ndosyć furjackich kulomiotów\ni poparzonych w biegu stóp!\nnie wymieciony groźną miotłą\ncuchnie na słońcu miejski trup.\ncuchnie na słońcu trup olbrzymi\nrozpełznął w szerz i w górę spuchł\ni w stada much gryzących dymi\nwzdęty wysoko siny brzuch.\n6.\nna siatkach drutów w trykotach żongler\nciska kulami wiszących lamp\no łeb mój biały rozbija ciągle\nwesołych trąbek natrętny jamb.\nchorągwie dymów pieją na dachach,\nz kominów żółty wynosząc fiok.\nobłoki sypią czerwonym piachem\nw zmiętych chorągwi pokraczny tłok.\nteraz inaczej: na nożach każni\nwykrają z siebie czerwony płat.\nw oczy wbijając szpil wyobraźni\nodwrócą z zewnątrz skrzywiony świat.\n7.\ni hip hurra 1 w siekaniu szabel\nmoże się ziści czekany cud.\ndzisiaj budują nanowo bąbel\ni wszystkich tłoczy OLBRZYMI BUT*\nobcas potworny wygniata mózgi\ndepce i płaszczy podkuty młot.\nkamieniarze robotnicy I\nzwózki 1\nmurować więzienny płot.\nkowale wydmijcie miechy\nrękaw zakasać i w palce pluć.\ndzisiaj różaniec łańcuchów w pośpiechu\nz legjonu ogniw będzie się kuć.\n/\nszoferzy ! litry benzolu podlać\nw brzuchy motorów, ludziom na strach —-"}, {"page_pdf": 18, "page_imprimee": "16", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.18", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 141, "texte": "bo tylko wiatr zakręca piach\ni chorągwiany szarpie łach\ni drapie oczy czarna krata...\nklęknijcie:\nbędziem się modlić\no UZECZPOSPOLiTą ŚWiUTH."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c017", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c017", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "16", "page_fin": "16", "image_debut": 18, "image_fin": 18, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.17", "titre_corps": "NAGI DZIEŃ.", "titre_sommaire": "NAGI DZIEŃ.", "signature_source": "Mieczysław Braun", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 18, "page_imprimee": "16", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.18", "debut_caractere": 143, "fin_caractere_exclue": 884, "texte": "NAGI DZIEŃ.\nMieczysław Braun\nporankiem czerwonym jak chusta\nbaby pielącej sad\nwyjdą na ulicę moje usta\nmoje usta pijące czad.\n0 murów murawę się otrą\nwargi czołgając się wbród.\nzębom kamiennym jak łotrom\nw pastwę paszczy rzuci się gród.\na południem rozbiegnie się banda\nmoich palców na skręty i wspak\ngdy słońce jaskrawe jak skandal\nwgniata w bruki topiący się mak.\nwgalopują jak klacze do rowu\nna sztyletach sypiących się rózg.\nupał sycząc ten ciężki parowóz\nna kropelki rozbluzga mi mózg.\na wieczorem z żądłami uśmiechy\ndzikie pszczoły schowają mnie w cień\n1 runie sunąc jak echo\nobdarty ze skóry dzień...\na wieczorem powrócą zszargane\nzgrzebne wargi: przywloką mi znów\njakiś wiersz jakiś wiersz potargany,\njakiś wiersz potargany bez słów."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c018", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c018", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "17", "page_fin": "21", "image_debut": 19, "image_fin": 23, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.18", "titre_corps": "POWIEŚĆ.", "titre_sommaire": "POWIEŚĆ.", "signature_source": "Aleksander Wat ; D. c. n", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 19, "page_imprimee": "17", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.19", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 2646, "texte": "POWIEŚĆ.\n\nAleksander Wat\nRozdział pierwszy\nSześcioro nóg staruszki pełzało po wklęsłych ścianach mego pokoju i łopotało\nw powietrzu, rozpaczliwie wzywając ratunku.\nNie mogły znaleść żadnego punktu oparcia. Bowiem równowagi wogóle jeszcze\nnie było, a pokój mój miał kształt sferoidalny jajka.\nJakaż była radość roztańczonych nóg, kiedy nagle z jakiegoś miejsca ściany wy-\npełzła dusza moja.\nStaruszka, biodra przerzuciwszy pękiem, zaczepiła je«p poprzeczną stalową sprę-\nżynę mojej duszy, i, rękoma schwyciwszy się jej mosiężnej krtani, wymusiła na\nniej rozmowę, krępujące colloquium.\n2. Dzień ów był dniem rewolucji.\nSamego już rana było niespokojnie i burzliwie. Tłumy czarne, gęste, skłębione\nczaiły się u wylotów ulic. Król Alfons XIII wyszedł z domu i usiadł na progu,\nna niejposrebrzonym promieniu słonecznym, pod drzewem. Lecz gdy minęła\nchwila i żadnego śladu rozognionych aniołów nie zauważył, wrócił do ciszy\nswego obserwatorjum, by stamtąd oglądać lot gwiazd.\nNiepokój jednak wzbierał. Tłumy ryczą wojowniczo i czerwono. Zapełniają\nplace.\nWybiegłem z hotelu na ulicę. Poprzez huk i ogień ujrzałem ludzi, jakby figurki\nświętych z -drzewa, unoszących się w górę, otoczonych silnemi dyszlami światła.\nNagle zapanował powszechny odpoczynek kiedy z wieży wychyliła się posępna\nukoronowana głowa i zaśpiewała melodyjnie; „Królem jestem, królem jestem,\njestem królem!\"\nStare gałganiarki zaskrzeczały jednostajnie i monotonnie, zapełniając miasto.\nRobotnicy pod szyldami, jak pod ogonami cudacznych miejskich ptaków, gorzko\nzapłakali uderzając się w twarz.\nDeszcze padały, kobiety umierały, było okropnie duszno.\nNie miałem już co robić na przednich kosmicznych pozycjach (rewolucja była\nzażegnana) i cofnąłem się do wnętrza kawiarni.\nTu podziwiałem blużnierczą bladość panów, przychodzących z ulicy.\n3. Tymczasem dusza moja miała colloquium ze staruszką ocalałą z niebezpie-\nczeństwa mego pokoju.\nCoßSoąuium między staruszką a duszą moją:\nStaruszka: „Nie! Nigdy! Biec na krzyże ulic, tłuc głową o mur i głośno\nbeczeć po straconych królestwach, po synach królewskich, po mężach czcigo-\ndnych a poważnych, po minaretach i bananach. “Gdzie się podziały pagody\ni żółte garście królewskich synów, gdzie się podziały pagody i tępy kołys Nie-\ndzieli bóstw!“ I czy da mi jakiekolwiek zadośćuczynienie fason pantofla, choćby\nnajbardziej cudaczny, lub najbarwniejsze pióro kapelusza. Nie! stokroć niej\nŻaden Poiret, żaden Paquin o fantazji najpłomienniejszej, o rękach magicznie\nwyczarowywujących ukryte przepychy lądów i oceanów, nie zastąpi mi tych\nskromnych i niewinnych sprzedawców świecideł z szecherezady, poetycznych\ni jakże tkliwych w przepychu."}, {"page_pdf": 20, "page_imprimee": "18", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.20", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 2983, "texte": "Panie, nie uwierzę w szczerość pańskich słów. Znam Pana. Znam Jego sza-\nleństwa, znam jego dziesiątki załamań, których grzbiety, o! jakże daremnie,\nusiłują wywołać fosforescencję cudu na surowym i bezbarwnym tynku współ-\nczesności.\nI to zachwalanie cywilizacji wydaje mi się głosem opętanej, z której, jak opo-\nwiada ks. Mannuin, djabeł egzorcyzmowany przez błogosławionego proboszcza\nz Ars, krzyczał: „co za szkaradna mieścina to Ars. Śmierdzi tu! Wszystko\nśmierdzi. Tylko po szynkach i złych domach pachnie, tam pachnie różą, jaśmi-\nnem i fijołkami\".\nWszakże, Panu pozostaje Brazylja, Paragwaj, miedziany Meksyk, rospalony,\nczarhemi trąbami wyrykujący zmierzch kultur. Piękneż to kraje, nieprawda?\"\nHossas „Nieprawda. Egzotyka jest pewnego rodzaju literacką alfonserją.\nWolę zwykłą współczesność. Jest to gotyk rozszerzony, kosmiczny, o kolosal-\nniejszej magji. Ten dawny, który był siły ciążenia przezwyciężeniem, wy kwitł\nw ogromniejszy, kiedy siły tej już nie stało. Wolę współczesność, wolę np.\ntramwaje. Na cudowniejszych nad ptaki rugh, wjeżdżamy na nich do Barwi-\nstanu, płomienniejszego nad Wschody i Zachody. I znam pustelnie na Trafalgar-\nStreet, bardziej samotne od Tyberjady\".\nStaruszka S Nie ufam pańskiej ascezie. Pustelnik Ammon modlił się żarli-\nwie nad rzeką, aby go Bóg przeniósł i ustrzegł od rozebrania się i od ujrzenia\nwłasnej nagości. A pan tu przedemną cały nagi...\nA szczęśliwość? Kto mi wynagrodzi straconą szczęśliwość? I muszę po-\nwtórzyć tragiczne słowa 80-letniego Yoltaira: „Le bonheur n‘est qu’un reve et\nla douleur est reelle; il y a quatre-vingts ans, que je l’eprouve. Je n’y sais autre\nchose, que me resigner, et me dire, que les mouches sont nees pour etre man-\ngees par les araignees et les hommes pour etre devores par les chagrins\".\nJednakże Pan jest młody, i pozostaje Panu jedyna rzecz: miłość kobiety!\n„was hat diu werlt zu gebene under aller creature dar us betrachtet ebene, das\nlieber, sx só schoene und so gehiure, daz ist nicht silber, gold noch edelgesteine;\nein wib in rechter Hebe daz ist des werlt hort den ich da meine“. *)\nZnam taką dziewczynkę, jest chuda i blada, ale wszakże Bernard z Clairvaux\npisał w De modo bene vivendi: „siostro najukochańsza! Niech policzki twoje\nbędą blade, a nie rumiane, ciało twoje niech będzie chude, a nie pełne, a jeść po-\nwinnaś tyle, aby być zawsze głodną\". Znam, Panie, taką dziewczynkę, która\nCię oczekuje i tęskni\".\nDuszai „Tak, tyk tek tuk tuk...\" i dusza moja zatrzepotała, i taka była jej\nogromna słabość, że odrazu podążyła za starą rajfurką.\n4. I podczas, gdy dusza moja włóczyła się za rozpustną stręczycielką, ja sie-\ndziałem przy kawie z kremem: wściekałem się okropnie. Nie mogłem zaradzić\nupadkowi swej duszy i wyrażałem tylko swoje oburzenie uderzeniem łyżeczki\no szklankę, kakofonją tak straszliwą, że wszystkie karki i twarze panów podno-\nsiły się i ponsowiały; kelnerzy, stojąc przed wielkiemi szybami, wrzeszczeli w ulicę;\npanie wąchały swoje dziąsła.\n\n*) Des minners klage."}, {"page_pdf": 21, "page_imprimee": "19", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.21", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 2849, "texte": "if gdy dusza moja gwałciła chudą dziewczynkę, JA, blady, wy-\nprostowany, przemówiłem do wszystkich: dziokonda a kuku.\n5. Wszystko było przerażone i stężałe. Nikt nie śmiał mi przerywać. Później\ndałem się poprowadzić do żółtego domu, domu zdrowia.\n6. Tam mogłem sobie dowolnie marzyć o Bogu. Niepokoili mnie jednak sąsie-\ndzi. Poryki drobne i zawodzenie: aster master ambł wambł ombł kombł kuru\nkoru amru bamru pomar omar kimbł dombł dombł sombł symbł wyczerpanego\nstaruszka, drepcącego wciąż truchcikiem; mały idjota, przykucnięty, nieustannie\nsię kołyszący, beczący od czasu do czasu; starzec tępiący na małej przestrzeni\nlewego kolana nieskończoną ilość fikcyjnego robactwa; inny głaskał pod pachami\nparę burych kotów. Maximiljan Bin skandował: „od ssego czasu, jak się\nrozpoczęły dla mnie formy, ani razu nie jadłem tortu z kremem, od tego czasu,\njak się rozpoczęły dla mnie formy, ani razu nie jechałem parowym statkiem.\nWięc sądzę, panie doktorze, że mogłyby być dla mnie pod tym względem\nłatwiejsze formy, żebym otrzymał od Pana, panie doktorze, którego dnia w tym\nroku w lecie urlop na 2 dni. Jakbym otrzymał urlop na 2 dni...“*)\nBlisko, w drugim oddziale mieszkała moja Felicja. Ach! jaką radością były\nchwile słoneczne popołudniowe w ogrodzie, kiedyśmy się oglądali przez otwór\nw parkanie. Ona się wciąż śmiała i przesuwała mi niedopalone papierosy*\nPotym się wracało do domu.\n7. Tymczasem pani Marja zajęła moje mieszkanie. Pokój mój, który był oto-\nczony taką tajemniczością i zgrozą, miał być zremontowany i złagodzony.\nKu wielkiemu przerażeniu spokojnych gapiów, kiedy rozwalono ściany, oczom\nciekawych przedstawiło\" się 500 trupów, w drugim miesiącu gnicia, w których\nsię roiło jakieś dziwne w łańcuchy powiązane robactwo. Odrazu w powietrzu za-\nbrakło tlenu i wszędzie rozwielmożniło się owo robactwo drapieżne. W związ-\nku z tym ciała obecnych pęczniały, czerniały i ze zgrzytem rozrywały się na\nchybocące, jakgdyby rozpiłowane kawały.\nTrzeba było wytrwałych inżynierów, aby okrutna śmierć nie przedostała się na-\nzewnątrz.\nOfiar było 12720.\n8. Pani Marja cudem uniknęła śmierci w unicestwionym domu. Pisała mi listy\nwonne na abażurowym ultramarynowym papierze. Lecz ja byłem daleko od niej.\nJa bujałem w prerjach Londynu i śpiewałem znany już manifest:\nkobiety puchnące od pocałunków i od gorąca\nwzuły mnie na siebie, abym niósł im chłód,\nlecz ja, którego pierś coś wyższego potrąca,\nczuję; niczym nie wypełniony przeraźliwy głód!\nrzućcie mi na pożarcie wszechświat i jego cienie\ni w dodatku' nieistnień bezpłodną saharę!\na będzie to tylko lekkie podrażnienie\ndla ogromnych kruszących głodu mego żaren!\ni gdy usta osamotnione chcą śpiewać i grać\nktoś z wnętrza mi miele je miażdżącym krzykiem;\nźrać o żrać. źrać źrać źrać\nźrać o źrać. źrać o źrać.\n\n*) Zacytowane dosłownie z oryginału listu, doręczonego mi przez d-ra fcuniewskiego."}, {"page_pdf": 22, "page_imprimee": "20", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.22", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 2504, "texte": "Rozdział drugi\n9. Obowiązki mistrza licznych cechów i przewodniczącego czerwonego klubu\nprzywołały .mnie na kontynent. Przytym wiedziałem, że są inne obszary rzeczywi-\nstości pozaczerwone, ultrafioletowe. Wzywałem. Szukałem. Pożądałem- Daremnie.\nWróciłem wówczas via Paryż.\n10. Pani Marja oczekiwała mnie na dworcu.\nTu niepokój spiętrzył się w baldachim sfałdowany, jakgdyby spływający nad\nbujnym rozrzuconym ciałem chorej kochanki. I.\nnagle\nznikł, gdy tupftopftopftupftopfff beczki gwiazd rzucone w nocną świeżość, chmury\ndygocący płaszcz przedsłonecznej ledy i tu, i tu, zawodzić kosmicznie gwiazd\ngwizd gonfaljerzy umierali na bladym tle adagio jeszcze nieruchome świty. Wy-\nrzucone pary nóg i oślepiający ryk serc.\nPani marja śpiewała bardzo blada i wgestykulowała mi pęk białych kamelji.\n„Małgorzato\" rzekłem „małgorzato\" i wziąłem ją za rękę. Całą noc przepędzi-\nliśmy w żałosnej dorożce trapionej wiatrem. Byłem bardzo wzruszony. I pijany.\nZaglądałem jej tylko w oczy i „małgorzato\" mówiłem „małgorzato\".\n11. Rano odzyskałem panowanie nad sobą i apetyt do zdrowej muskulatury.\nPrzerobiłem porcję zwykłej gimnastyki i wyruszyłem na ulicę, aby kroczyć\nw takt maszerującej wojskowej orkiestry. Podążyłem na rewję wojsk.\nTu śpiewałem:\nmiarowe uderzanie żelaznych stąpań\nchybotanie celowe biódr\nrytmiczne kołysanie zadów\nwyprężanie ramion naprzód wtył\no ramiona ramiona o ramional\no przepiękne ruchy przepięknego człowieka.\n12. Później podążyłem do niebieskiego parlamentu, gdzie gentlemani oczekiwali\nmnie, siedząc w głębokich fotelach wokół mahoniowego stołu.\nŻyrandole poczęły piać. Kąty zarumieniły się jak pieczony szaszłyk i drzwi uro-\nczyście dygnęły.\nTo wchodziłem JA.\nGentlemani witali mnie uściskiem chrzęszczących dłoni. Oczy w zielonych\nobręczach wibrowały. Kastaniety chmur uderzały o szkła okien. Zająłem swoje\nmiejsce i rozpocząłem.\nPonieważ pasożyty lamp wsiąkały nam w kołtuniaste mózgi, więc opuściliśmy\nloka! naszego klubu. Okrakiem na ożywionych figurach geometrycznych wy-\njechaliśmy w szerokie ulice na spacer.\n13. Na dużym placu staruszkowie wywieszali swoje ciała na balkonach i zapła-\ndniali je słoneczną siłą. Pod balkonami spokojnie i uroczyście przechadzały się\nwielkie pyszne ogrody-kapelusze zamiejskich kumoszek. Czarne psy, wprzągnięte\nw małe i dzwonne sybirskie dorożki, dzwoniły głośno i słodko. Motory warczą.\nWszystkie nogi wprzągnięte w jedną koncentrację sił. Wszystkie zegary odrą-\nbały południe, i praca ustała. Palce przestały się skręcać a kobiety rodzić w sy-"}, {"page_pdf": 23, "page_imprimee": "21", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.23", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 505, "texte": "czących baniach. Robotnicy rozchodzili się na meeting światowy, trzymając\nw ustach drobne wonne torpedy. Mieszczanie tłumnie uciekali do lasów na łona\nswoich leśnych kochanek.\nPrezydent, którego twarz przypominała telefon, zaprosił nas na obiad. Lecz\nmyśmy musieli wracać do własnego gospodars,\n14. Porzuciłem jednak swoich przyjaciół i oddałem się partykularnej rozpuście.\nW ciemnym wystrzępionym zaułku znalazłem duszę swoją, dziewczynkę i starą\nrajfurkę, i podążyliśmy na obiad do garsoniery.\n\nD. c. n."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c019", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c019", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "21", "page_fin": "21", "image_debut": 23, "image_fin": 23, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.19", "titre_corps": "ZMIANA LISTÓW.", "titre_sommaire": "ZMIANA LISTÓW.", "signature_source": "Anatol Stern", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 23, "page_imprimee": "21", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.23", "debut_caractere": 507, "fin_caractere_exclue": 1434, "texte": "ZMIANA LISTÓW.\nbronisławowi iwanowskiemu\nAnatol Stern\nskrzynko cierpienia o małym otworku\nutatuowany różowy blaszany potworku l\njesteś skrzynką cierpienia i skrzynką do listów\ni błyszczącym westchnieniem marzących dentystów\nw ciemny otwór twych ust ludzie ku zabawie\nciskają koperty natchnień swych o bronisławie\nsztywne białe koperty ciskają bankierzy\nw których auto i bukiet pięknych kobiet leży\nkoperty podłużne wrzucają do cię szwaczki\nróżowym języczkiem śliniąc lekko znaczki\nna kopertach pieściły się niegdyś gołąbki\nwtedy gdy na twej piersi jeszcze grały trąbki\nlecz odkąd twoje łono ozdobił hieroglif\npróźnobyś tam szukał owych słodkich ogniw\nnapełniają cię dzień cały płonący od rana\njesteś nieczuły przyjacielu mój skrzynko blaszana\nobojętny jesteś bronisławie i kwadratowy\notwierasz usta pokazując złote plomby głowy\ni dopiero gdy cię VII-a obudzi z uśpienia\nw szalony nagle zmieniasz się wiatrak natchnienia!\nZMIANA"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c020", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c020", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "22", "page_fin": "22", "image_debut": 24, "image_fin": 24, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.20", "titre_corps": "POEMAT.", "titre_sommaire": "POEMAT.", "signature_source": "Biaise Cendrars ; Przekład Wandy Melcer – Rutkowskiej", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 24, "page_imprimee": "22", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.24", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 1168, "texte": "POEMAT.\nPrzekład Wandy Melcer - Rutkowskiej\nBiaise Cendrars\nOpuść róże, stargane na wietrze,\nBo oto huragany już się rozpętały,\nPełne jest drgań i głosów, ,i jęków powietrze,\nPociągi\nBiegną po lśniących szynach w świat od dymów biały,\nJak djabelskie omamy,\nA są, których przenigdy nie napotkasz w drodze,\nI takie, które giną, nie doszedłszy celu.\nNaczelnik stacji grał wczoraj w szachy,\nKarty,\nBilard,\nKarambole,\nParabole,\nA nie widzi, że świat jest podarty\nNa sześćdziesiąt kawałków nowemi zamachy.\nKolej jest algebrą.\nSyrakuzy,\nArchimedes,\nI żołdaki, te jego zabójcę;\nA on sam też się przecież liczy między ojce\nNowoczesnej sztuki zabijania.\nGalery,\nOkręty,\nCały świat wielki i święty\nCała historja, aż do naszej ery\nW djabelskim tańcu się słania,\nI ta straszliwa katastrofa,\nTak, Titanica, o której czytałem w gazecie,\nTo wszystko się dzieje na świecie\nZatacza się, idzie, i cofa,\nSame obrazy, pojęcia,\nKtórych nie mogę, nie mogę, nie mogę ogarnąć i śpiewać,\nBo jeszcze jestem bardzo złym poetą,\nBo świat mi się nad głową przelewa,\nBo nie jestem übezpieczony przeciw wypadkom w podróży,\nBo świat cały ach zatapia mnie i nuży,\nBo iść nie umiem aż do dna\n1 czuję lęk."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c021", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c021", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "23", "page_fin": "23", "image_debut": 25, "image_fin": 25, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.21", "titre_corps": "ŻEBRACZKA Z NEAPOLU.", "titre_sommaire": "ŻEBRACZKA Z NEAPOLU.", "signature_source": "Max jacob ; Przeł. Kazimierz Bukowski", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 25, "page_imprimee": "23", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.25", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 424, "texte": "ŻEBRACZKA Z NEAPOLU.\nPrzeł. Kazimierz Bukowski\nMax jacob\nGdy mieszkałem w Neapolu, u bramy mego pałacu stała żebraczka, której rzu-\ncałem pieniądze, wsiadając do powozu. Pewnego dnia zdziwiony tym że nie sły-\nszę podziękowań, spojrzałem na żebraczkę. Otóż gdym spojrzał, ujrzałem, że to\nco brałem za żebraczkę, było drewnianą skrzynią pomalowaną na zielono, zawie-\nrającą czerwoną ziemię i kilka na wpół przegniłych bananów."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c022", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c022", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "23", "page_fin": "23", "image_debut": 25, "image_fin": 25, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.22", "titre_corps": "ŁAWKA Z. NAPRZECIWKA.", "titre_sommaire": "ŁAWKA Z. NAPRZECIWKA.", "signature_source": "Samuel Doula ; Przekład Kazimierza Bukowskiego", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 25, "page_imprimee": "23", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.25", "debut_caractere": 426, "fin_caractere_exclue": 1836, "texte": "ŁAWKA Z. NAPRZECIWKA.\nPrzekład Kazimierza Bukowskiego\nSamuel\nDoula\nUmiem przystosować sobie najlepiej życie do spokoju. Tak mało mi potrzeba\naby je przepędzić bezużytecznie. Sam z zasady egoista punktualny otulony\ni dyskretny siadam każdej nocy w ciemnościach skweru; i ukryty pod wielkimi\ndrzewami patrzę na\nławkę z naprzeciwka.\nCzuję towarzystwo mojej fajki i tłustego obiadu w moim brzuchu. 1 każdego\nwieczora widzę przechodzące nowe profile: ludzi którzy sądzą, że ukryli się\nprzed wzrokiem wszystkich, lecz którzy zarysowują się na bieli skrawka piasku\nrozsypanego za\nławką z naprzeciwka.\nPrzypominam sobie chudych i długich djabłów z głową w dłoniach, spoglądają-\ncych w czarną wodę i czujących do niej pociąg. Lecz zapał ich stygnie i nędza\nwydaje się im jeszcze oczywistsza. Nie słuchają spokojnej rady płynącej z\nławki z naprzeciwka\n1 miłości gromadne defilowały po desce. 1 widziałem rodzące się romanse i ich\nkoniec. Tysiące i tysiące wszawych obszarpańców tysiące i tysiące ogłupiałych\nętarców żołnierzy kumoszek i podlotków przychodziło letniemi wieczorami na\nławkę z naprzeciwka.\nTylko ja przez całe moje życie nie zmieniłem mojego usposobienia. Zawsze po-\nkazywałem usłużnie zegarek szaleńcom, którzy widzieli jak przechodziłem. Egois-\ntyczny i punktualny, otulony i dyskretny siadam każdej nocy na ławce wypole-\nrowanej mojemi lędźwiami ale nigdy nawet za cenę królestwa na\nławce z naprzeciwka."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c023", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c023", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "24", "page_fin": "26", "image_debut": 26, "image_fin": 28, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.23", "titre_corps": "INNOŃJA.", "titre_sommaire": "INNOŃJA.", "signature_source": "Sergej Jesienin ; Przekład Bohdana Żyranika", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 26, "page_imprimee": "24", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.26", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 975, "texte": "INNOŃJA.\n(fragmenty z poematu)\n\nSergej Jesienin\n1.\nNie lękam się zguby niechybnej,\nNi ostrych lanc, ni strzały twej.\nTako rzecze według Biblji\nProrok Jesienin Sergej.\nTchnienie dnia mego dojrzało,\nNie straszny mi'knuta chlust.\nNie chcę cale przyjmować zbawienia\nPrzez krzyż i mękę wraz:\nToć jam inne dziś posiadł dążenia\nBodących wieczność gwiazd.\nToć jam inne obaczył nadejście\nKędy nad prawdą nie pląsa śmierć.\nJako owcę z parszywej szerści\nOstrzygę niebios błękitną perć.\nPodniosę ręce me ku księżycowi,\nRozgryzę go, by jak orzech pękł.\nNie chcę niebios bez schodów wejściowych.\nNie chcę, aby padał śnieg.\nNie chcę by znowuż chmurą\nWzrok zorzy w jezioro wrósł.\nJam dzisiaj przecie, jak kura,\nZłote jajo słowa zniósł.\nJam gotów mą dłonią sprężystą\nŚwiat cały obrócić, jak wiór...\nBurzowym rozpluskało się świstem\nOśm skrzydeł mych ramion skroś chmur..\n2.\nNad Rosją dzwonów jęk wielki.\nTo ścianami swemi płacze Kreml.\nOwóż, jako Piotr Wielki,\nWzdębiam cię, ziemio, dziś hen!"}, {"page_pdf": 27, "page_imprimee": "25", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.27", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 1186, "texte": "Do niewidzialnego wychynę grodu\nMleczny przegryzę dach zębem słów.\nZa grzywę pochwycę go siną\nI skowytem rzekę mu burz:\nJa innym cię, Panie, uczynię\nBy słów moich pienił się krużl\nPrzeklinam tchnienie Kiteża,\nWszystkie wyboje jego dróg.\nChcę byśmy na bezdennej szerzy\nTeremu sobie wznieśli łuk.\nJęzykiem zliżę na ikonie\nOblicza świętych aż do cna.\nJa wam przyrzekam gród Innońję,\nGdzie Bóstwo żywych wiecznie trwa.\n0 płacz i zawodź teraz, Moskwo,\nToż nowy odpust nastał nam.\nWszystkie modły w brewjarzu twym ostro\nPrzebiję dziobem słów mych sam.\nPrzeklinam ciebie, Radoneżu,\nTwoje stopy i wszystek twój ślad!\nTy żeś ogni złocistych bezmierze\nRozradlał wodą tyle lat!\nStado twych chmur skowyczących,\nNiby wilków rozżarty huf,\nWszystkich zuchwałych, wszystkich zwących,\nPrzeszywało włóczniami kłów.\nSłońce twe ostremi szponami\nPrzepazurza się w duszę jak dreszcz.\nU Babilońskich rzek łkaliśmy sami\n1 krwawy zraszał nas deszcz.\nPowiadam wam wszystkich pohybel\nMech was wiary zagłuszy i głóg.\nInaczej nad naszą kolebą\nRozpuchł, krową niewidzialną, Bóg.\nDarmo się kryją w pieczary nieśmieli,\nDla których nienawistny ten ryk.\nCóż, innym słońcem On się ocieli\nPod dachem strzech ruskich, w ..."}, {"page_pdf": 28, "page_imprimee": "26", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.28", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 635, "texte": "1 nowy znijdzie Olimpijusz\nNakreślić jego nowy strój.\nMówię wam powietrze wypiję\nI kometą wypnę język swój.\nAż do Egiptu rozkraczę nogi,\nRozkuję was z podkowy mąk...\nW oba bieguny śnieżnorogie\nWpiję się kleszczami rąk.\nKolanem Równik przygniatam, patrzcież,\nI w wichrów świst, w orkanu głos\nNa pół tę naszą ziemię macierz,\nJak złoty kołacz, łamię wprost.\nI w rów, ocieniony przez bezedno,\nAby świat cały słyszał trzask,\nGłowę mą oto włosogwiezdną\nWsunę, jak słoneczny blask.\nI cztery słońca ze zboczów, brzęcząc,\nJak cztery beczki z obłocznycb sfer.\nRozsypujące złote obręcze\nTocząc się, światów wyważą ster.\n\nPrzekład Bohdana Żyranika"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c024", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c024", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "26", "page_fin": "27", "image_debut": 28, "image_fin": 29, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.24", "titre_corps": "TEATR", "titre_sommaire": "TEATR", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 28, "page_imprimee": "26", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.28", "debut_caractere": 637, "fin_caractere_exclue": 3137, "texte": "TEATR\n\n1. Problemat czystej formy na scenie. Nie chcę być okrutnym i dlatego nie będę nic mówił\no „Pragmatystach\" jako o wyrazie teorji Witkiewicza. W domu powieszonego nie mówi się\n0 powrozie. Wyobraźmy sobie raczej idealną sztukę Witkiewicza, sztukę, której żadna scena\nnie ujrzy.\nWitkiewicz teoretyk pragnie wywołać, lub też spotęgować istniejące już uczucie metafizyczne\nw widzu zapomocą sztuki, nie podlegającej prawom przyczynowości, nie skrępowanej życio-\nwym prawdopodobieństwem, lecz stworzonej według zasad czysto formalnej kompozycji. Po-\nmocną ma mu w tym być „fantastyka psychologiczna4*. Gdyż Witkiewicz zastrzega się, że nie\npragnie ukazać na scenie bezsensu, lecz zbogacić jedynie możliwości psychologiczne osób\ndramatu. Sztuka tak zbogacona przenosi podług Witkiewicza widza do innej rzeczywistości,\ngdzie wszystko się wydaje „dziwnym snem41 i dobroczynnie działa na spotęgowanie uczucia\nmetafizycznego.\nCzy rzeczywiście jesteśmy w stanie stworzyć nową rzeczywistość, różniącą się zupełnie od\nzw3rkłej, uciekając się do owego zbogacenia możliwości psychologicznych? Wątpię. Jest bo-\nwiem rzeczą jasną, że najbardziej fantastyczny, najbardziej niezwykły odruch ludzkiej psy-\nchy, wyda się nam conajwyżej zboczeniem psychicznym, wypadkiem, należącym do sfery\npsychopatologii, ale nie elementem czystej formy na scenie. Niema bowiem w sferze psycho-\nlogii tak krańcowego zerwania z prawem przyczynowTości, ze związkami logicznemi, któreby\nnam mogło dać wrażenie inne, ponad to, że m?my przed sobą chaos, roztargnienie psychiczne,\nukazane na scenie. Próżno będzie nam polecał Witkiewicz zapomnieć o kryterjach życiowych,\nsztuka jego kryterja te sama przywołuje do ż}cia. Bowiem jedynie w teorji istnieje możliwość\ntakiego stosunku do sztuki, któryby się wyodrębnił całkowicie przy apercepowaniu jej od\nwpływów życiowych.\n1 dlatego też jeśli Witkiewicz chce stworzyć uczucie metafizyczne zapomocą „fantastyki psy-\nchologicznej\", to można mu odpowiedzieć, w ton Mumji Chińskiej z „Pragmatystów\", że „tym\nsię nie stwTarza istotnej dziwności bytu\".\nSztuka Witkiewicza będzie zawsze czyniła wrażenie, że posłużę się zarzutem, który uczynił\nmi w swych „Szkicach*, sztuki, granej przez ludzi o psychoiogji odwróconej, psychologji ze\nznakiem, przez psychopatów. Witkiewicz będzie zawsze dekadentem starego teatru, Eurypi*\ndesem XX-go wieku, który ćhcąc zniszczyć kanon teatralny, doprowadził go do najwyższego\n\n„Pragmatyści” sztuka w 3 aktach) 4 odsłonach Stanisława Ign. Witkiewi-\ncza. Elsynor."}, {"page_pdf": 29, "page_imprimee": "27", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.29", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 5797, "texte": "chorobliwego wyrafinowania, który chcąc ukazać teatrowi nową rzeczywistość, zaprowadził go\ndo tego krańca, poza którym scena się urywa i rozpoczyna się koszmar.\nOto czemu przemawiamy za deformacją treści życiowej, zwanej inaczej „nielogicznością*, nie\nzaś za jej wyeliminowaniem zupełnym, jak Witkiewicz, twierdząc, że gdy w pierwszym wy-\npadku stwarzamy teatr nieskończenie różnych i dających nowe wzruszenia estetyczne, możli-\nwości, w drugim zakańcza się jedynie okres starego teatru psychologicznego, przez dopro-\nwadzenie jego metod i celów do absurdu.\n2. O wyreżyserowaniu „Pragmaiystów*. Powstanie „Elsynoru*, grupy zmierzającej ku zre-\nformowaniu realistycznego teatru, witamy z najżywszą radością. Należy jednak ostrzedz zaró-\nwno reżyserów (pp. Dziewulskiego i Borowskiego), jak doradców literackich tej grupy przed\nnieumoty wowanym względami formalnymi eksperymentowaniem, i mieszaniem na jednej scenie\nnajróżnorodniejszych ideologji. O tej kardynalnej wadzie wszystkich eksperymentalnych tea-\ntrów mówiliśmy już gdzieindziej („Manekiny naturalizmu\").\nReżyserom sztuki Witkiewicza (ewentualnie autorowi jej) należy zarzucić: 1. Bezecnie sym-\nboliczne ucharakteryzowanie aktorów. 2. Udramatyzowranie akcji, zaznaczanie zależności akcji\nod stanów psychicznych. 3. Pomieszanie pierwiastków dramatycznych z pierwiastkami najor-\ndynarniejszego komizmu. 4. Niesmaczne dekoracje, szablonowe operowanie światłem i zasto-\nsowanie podobnej muzyki.\nByłem szczerze przerażony, ujrzawszy ua Plasfodorze pierrotyczne spodenki (dekadent-pier-\nrotl), na Kobietonie sukienkę baletnicy, na Mumji całuny i archaiczne sandały. Niemożna było\nz większą perwersją wskazać, że sztuka tkwi do połowy w symbolizmie. Podobnie ścisły od-\npowiednik znajdowała akcja w przeżyciach osób dramatu, który to związek aktorowief jak-\ngdyby umyślnie wbrew intencjom autora, z uporem zaznaczali.' Oświetlenie nawskroś nastro-\njowe i podobna muzyka (skandowany, dadaistyczny recitativ mumji został zastąpiony przez\nprzeciągłe zawodzenie) szły w parze z łataną dekoracją. Aktorzy, mimo świetnych epizodów',\nnie zgrani zupełnie. Jak bardzo zaś sami reżyserzy nie dorośli do wysokości zadania, ukazuje\nfakt wprowadzenia (w scenie końcowej) do tej sztuki, pozostającej przez cały czas pod zna-\nkiem najwyższego tragizmu, dwuch typowych policjantów włoskiej operetki, kompletnie zmie-\nniających charakter sceny mocą swego ordynarnego komizmu (rzeczywiście, rewolucyjnośćl).\nZ gry aktorów, z przebiegu akcji konkluzję wyciągnąć można tylko jedną. Jeśli „Pragmatyści*\nposiadają jakieś wartości czysto formalne, to reżyser zrobił wszystko, by ich bezsens oświe-\ntlić reflektorem psychoiogji i by go uczynić czymś naturalnym i zrozumiałym. Istotnie, udało\nmu się to. I dlatego sztukę „położył\".\n3. O wyreżyserowaniu „Pragmałysiów* (c. d.). Jeśli zapytacie mnie czy „Pragmatyści* mo-\ngli być uratowani, to odpowiem na to twierdząco. Reżyser jest cudotwórcą i zwykł bez wysiłku\nwskrzeszać martwych.\nBiorąc się do inscenizacji „Pragmatystów* zapomnijcie o naiwnej symbolice ich, złagodźcie\nich krzyczący naturalizm, postawcie tamy zbytniej ekspansji ich uczuciowego ekspresjonizmu.\nÜbierzcie aktorów w wielkie płachty jaskrawych kolorów, tak, by każda z osób dramatu była\nstale uderzającym widza dźwiękiem we wspólnym akordzie barw. Każcie aktorom traktować\nsposób wypowiadania się nie uczuciowo, każcie okazywać im większą ruchliwość, niekiedy\ncyrkową, oświetlajcie ich w pewnych momentach kanonadą świateł, każcie zarówno im jak\ndekoracji bez końca transformować się, w zależności od akcji byle jaknajbardziej odstąpić\nod zmechanizowanych, skostniałych typów psychicznych, od kanonu starego teatru.\nZastrzegam się, sztuka ulegnie wówczas przetworzeniu. Ale będzie to zbrodnia wskrzeszenia\nmartwego.\nAch, jakże źle ci ludzie rozumieją dziwność życia! Jak źle pojmują, gdzie się chowa źródło\nczystych artystycznych sensacji! Oto czemu patrząc na uosobienie nieszczęścia, tłukące się, jak\nćma, o ś.ciany, na niemą Mamalję, załamującą ręce, chciałem zawołać: „Nieszczęśliwa, ryknij,\na uratujesz tę sztukę!\"\nTak, jedynie ożywiająca nielogiczność, niemowa choćby, zapominająca o swym kalectwie i rzu-\ncająca witze, jedynie jakaś koziołkująca Mamalja mogłaby przenieść Witkiewicza przez morze\nsymbolizmu tak, jak św. Krzysztof przeniósł ongiś na swych barkach małego Chrystusa.\n4. Krytycy. A krytyków sztuka Witkiewicza nie zastała nieprzygotowanych. WarszawśttyTtry^\"\ntycy teatralni naogół zawsze są przygotowani i nic ich zdziwić nie może. P. Grubiński zawsze\nznajdzie sobie jakiegoś Porphiriusa Inb Ben-Akibę (NB. Ten ostatni jest ulubieńcem p. Gru-\nbińskiego), u którego znajdzie to samo, co w sztuce Witkiewicza, z tym jeszcze dodatkiem, że\nw dziele wymienionego przezeń starożytnego pisarza źrebce chodzą w tuźurkach i przepo-\nwiadają zaćmienie słońca. Dla p. Kisielewskiego scena była „dzikim tańcem obszarników*.*)\nP. Wandurskiemu inscenizacja „Pragmatystów\" się podobała, a p. Makuszyńskiemu nie, czy też\nnaodwrót. Prawdziwie nieocenionym był tylko „nasz nieoceniony*, Rabski, który zupełnie po\nNapoleoński! zakończył recenzję z „Pragmatystów* słowami: „Dosyć! Skończyć z bezsensem!*\nAleż, najszanowniejszy, jeszcześmy go nie rozpoczęli! A• Stern,\"\n*) Obaj nie odgraniczyli naturalizmu Witkiewicza-dramaturga do „czystej formy* Witkiewicza-\nteoretyka i nie dali żadnych objektywnych określeń wartości czystej formy na scenie, co sta-\nrałem się uczynić wyżej. Pierwszy rzekł: „To stare!\", co jest fałszem, gdyż ciągłość akcji, wy-\npływającej z nieumotywowanych logicznie pobudek psychicznych, w teatrze dotąd miejsca nie\nmiała i mieć nie mogła. Drugi zaś, pozwoliwszy się sprowokować pozorom, nazwał szaleństwem\nrzecz, dla której oceny’’ nie mamy żadnych kryterjów, i o której mówię tylko, że musi się nam\nwydać szaleństwem.\n\nA. Stern"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c025", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c025", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "26", "page_fin": "27", "image_debut": 28, "image_fin": 29, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.24.1", "titre_corps": "„Pragmatyści” sztuka w 3 aktach) 4 odsłonach Stanisława Ign. Witkiewicza. Elsynor.", "titre_sommaire": "„Pragmatyści” sztuka w 3 aktach) 4 odsłonach Stanisława Ign. Witkiewicza. Elsynor.", "signature_source": "A. Stern", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 28, "page_imprimee": "26", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.28", "debut_caractere": 644, "fin_caractere_exclue": 3137, "texte": "1. Problemat czystej formy na scenie. Nie chcę być okrutnym i dlatego nie będę nic mówił\no „Pragmatystach\" jako o wyrazie teorji Witkiewicza. W domu powieszonego nie mówi się\n0 powrozie. Wyobraźmy sobie raczej idealną sztukę Witkiewicza, sztukę, której żadna scena\nnie ujrzy.\nWitkiewicz teoretyk pragnie wywołać, lub też spotęgować istniejące już uczucie metafizyczne\nw widzu zapomocą sztuki, nie podlegającej prawom przyczynowości, nie skrępowanej życio-\nwym prawdopodobieństwem, lecz stworzonej według zasad czysto formalnej kompozycji. Po-\nmocną ma mu w tym być „fantastyka psychologiczna4*. Gdyż Witkiewicz zastrzega się, że nie\npragnie ukazać na scenie bezsensu, lecz zbogacić jedynie możliwości psychologiczne osób\ndramatu. Sztuka tak zbogacona przenosi podług Witkiewicza widza do innej rzeczywistości,\ngdzie wszystko się wydaje „dziwnym snem41 i dobroczynnie działa na spotęgowanie uczucia\nmetafizycznego.\nCzy rzeczywiście jesteśmy w stanie stworzyć nową rzeczywistość, różniącą się zupełnie od\nzw3rkłej, uciekając się do owego zbogacenia możliwości psychologicznych? Wątpię. Jest bo-\nwiem rzeczą jasną, że najbardziej fantastyczny, najbardziej niezwykły odruch ludzkiej psy-\nchy, wyda się nam conajwyżej zboczeniem psychicznym, wypadkiem, należącym do sfery\npsychopatologii, ale nie elementem czystej formy na scenie. Niema bowiem w sferze psycho-\nlogii tak krańcowego zerwania z prawem przyczynowTości, ze związkami logicznemi, któreby\nnam mogło dać wrażenie inne, ponad to, że m?my przed sobą chaos, roztargnienie psychiczne,\nukazane na scenie. Próżno będzie nam polecał Witkiewicz zapomnieć o kryterjach życiowych,\nsztuka jego kryterja te sama przywołuje do ż}cia. Bowiem jedynie w teorji istnieje możliwość\ntakiego stosunku do sztuki, któryby się wyodrębnił całkowicie przy apercepowaniu jej od\nwpływów życiowych.\n1 dlatego też jeśli Witkiewicz chce stworzyć uczucie metafizyczne zapomocą „fantastyki psy-\nchologicznej\", to można mu odpowiedzieć, w ton Mumji Chińskiej z „Pragmatystów\", że „tym\nsię nie stwTarza istotnej dziwności bytu\".\nSztuka Witkiewicza będzie zawsze czyniła wrażenie, że posłużę się zarzutem, który uczynił\nmi w swych „Szkicach*, sztuki, granej przez ludzi o psychoiogji odwróconej, psychologji ze\nznakiem, przez psychopatów. Witkiewicz będzie zawsze dekadentem starego teatru, Eurypi*\ndesem XX-go wieku, który ćhcąc zniszczyć kanon teatralny, doprowadził go do najwyższego\n\n„Pragmatyści” sztuka w 3 aktach) 4 odsłonach Stanisława Ign. Witkiewi-\ncza. Elsynor."}, {"page_pdf": 29, "page_imprimee": "27", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.29", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 5797, "texte": "chorobliwego wyrafinowania, który chcąc ukazać teatrowi nową rzeczywistość, zaprowadził go\ndo tego krańca, poza którym scena się urywa i rozpoczyna się koszmar.\nOto czemu przemawiamy za deformacją treści życiowej, zwanej inaczej „nielogicznością*, nie\nzaś za jej wyeliminowaniem zupełnym, jak Witkiewicz, twierdząc, że gdy w pierwszym wy-\npadku stwarzamy teatr nieskończenie różnych i dających nowe wzruszenia estetyczne, możli-\nwości, w drugim zakańcza się jedynie okres starego teatru psychologicznego, przez dopro-\nwadzenie jego metod i celów do absurdu.\n2. O wyreżyserowaniu „Pragmaiystów*. Powstanie „Elsynoru*, grupy zmierzającej ku zre-\nformowaniu realistycznego teatru, witamy z najżywszą radością. Należy jednak ostrzedz zaró-\nwno reżyserów (pp. Dziewulskiego i Borowskiego), jak doradców literackich tej grupy przed\nnieumoty wowanym względami formalnymi eksperymentowaniem, i mieszaniem na jednej scenie\nnajróżnorodniejszych ideologji. O tej kardynalnej wadzie wszystkich eksperymentalnych tea-\ntrów mówiliśmy już gdzieindziej („Manekiny naturalizmu\").\nReżyserom sztuki Witkiewicza (ewentualnie autorowi jej) należy zarzucić: 1. Bezecnie sym-\nboliczne ucharakteryzowanie aktorów. 2. Udramatyzowranie akcji, zaznaczanie zależności akcji\nod stanów psychicznych. 3. Pomieszanie pierwiastków dramatycznych z pierwiastkami najor-\ndynarniejszego komizmu. 4. Niesmaczne dekoracje, szablonowe operowanie światłem i zasto-\nsowanie podobnej muzyki.\nByłem szczerze przerażony, ujrzawszy ua Plasfodorze pierrotyczne spodenki (dekadent-pier-\nrotl), na Kobietonie sukienkę baletnicy, na Mumji całuny i archaiczne sandały. Niemożna było\nz większą perwersją wskazać, że sztuka tkwi do połowy w symbolizmie. Podobnie ścisły od-\npowiednik znajdowała akcja w przeżyciach osób dramatu, który to związek aktorowief jak-\ngdyby umyślnie wbrew intencjom autora, z uporem zaznaczali.' Oświetlenie nawskroś nastro-\njowe i podobna muzyka (skandowany, dadaistyczny recitativ mumji został zastąpiony przez\nprzeciągłe zawodzenie) szły w parze z łataną dekoracją. Aktorzy, mimo świetnych epizodów',\nnie zgrani zupełnie. Jak bardzo zaś sami reżyserzy nie dorośli do wysokości zadania, ukazuje\nfakt wprowadzenia (w scenie końcowej) do tej sztuki, pozostającej przez cały czas pod zna-\nkiem najwyższego tragizmu, dwuch typowych policjantów włoskiej operetki, kompletnie zmie-\nniających charakter sceny mocą swego ordynarnego komizmu (rzeczywiście, rewolucyjnośćl).\nZ gry aktorów, z przebiegu akcji konkluzję wyciągnąć można tylko jedną. Jeśli „Pragmatyści*\nposiadają jakieś wartości czysto formalne, to reżyser zrobił wszystko, by ich bezsens oświe-\ntlić reflektorem psychoiogji i by go uczynić czymś naturalnym i zrozumiałym. Istotnie, udało\nmu się to. I dlatego sztukę „położył\".\n3. O wyreżyserowaniu „Pragmałysiów* (c. d.). Jeśli zapytacie mnie czy „Pragmatyści* mo-\ngli być uratowani, to odpowiem na to twierdząco. Reżyser jest cudotwórcą i zwykł bez wysiłku\nwskrzeszać martwych.\nBiorąc się do inscenizacji „Pragmatystów* zapomnijcie o naiwnej symbolice ich, złagodźcie\nich krzyczący naturalizm, postawcie tamy zbytniej ekspansji ich uczuciowego ekspresjonizmu.\nÜbierzcie aktorów w wielkie płachty jaskrawych kolorów, tak, by każda z osób dramatu była\nstale uderzającym widza dźwiękiem we wspólnym akordzie barw. Każcie aktorom traktować\nsposób wypowiadania się nie uczuciowo, każcie okazywać im większą ruchliwość, niekiedy\ncyrkową, oświetlajcie ich w pewnych momentach kanonadą świateł, każcie zarówno im jak\ndekoracji bez końca transformować się, w zależności od akcji byle jaknajbardziej odstąpić\nod zmechanizowanych, skostniałych typów psychicznych, od kanonu starego teatru.\nZastrzegam się, sztuka ulegnie wówczas przetworzeniu. Ale będzie to zbrodnia wskrzeszenia\nmartwego.\nAch, jakże źle ci ludzie rozumieją dziwność życia! Jak źle pojmują, gdzie się chowa źródło\nczystych artystycznych sensacji! Oto czemu patrząc na uosobienie nieszczęścia, tłukące się, jak\nćma, o ś.ciany, na niemą Mamalję, załamującą ręce, chciałem zawołać: „Nieszczęśliwa, ryknij,\na uratujesz tę sztukę!\"\nTak, jedynie ożywiająca nielogiczność, niemowa choćby, zapominająca o swym kalectwie i rzu-\ncająca witze, jedynie jakaś koziołkująca Mamalja mogłaby przenieść Witkiewicza przez morze\nsymbolizmu tak, jak św. Krzysztof przeniósł ongiś na swych barkach małego Chrystusa.\n4. Krytycy. A krytyków sztuka Witkiewicza nie zastała nieprzygotowanych. WarszawśttyTtry^\"\ntycy teatralni naogół zawsze są przygotowani i nic ich zdziwić nie może. P. Grubiński zawsze\nznajdzie sobie jakiegoś Porphiriusa Inb Ben-Akibę (NB. Ten ostatni jest ulubieńcem p. Gru-\nbińskiego), u którego znajdzie to samo, co w sztuce Witkiewicza, z tym jeszcze dodatkiem, że\nw dziele wymienionego przezeń starożytnego pisarza źrebce chodzą w tuźurkach i przepo-\nwiadają zaćmienie słońca. Dla p. Kisielewskiego scena była „dzikim tańcem obszarników*.*)\nP. Wandurskiemu inscenizacja „Pragmatystów\" się podobała, a p. Makuszyńskiemu nie, czy też\nnaodwrót. Prawdziwie nieocenionym był tylko „nasz nieoceniony*, Rabski, który zupełnie po\nNapoleoński! zakończył recenzję z „Pragmatystów* słowami: „Dosyć! Skończyć z bezsensem!*\nAleż, najszanowniejszy, jeszcześmy go nie rozpoczęli! A• Stern,\"\n*) Obaj nie odgraniczyli naturalizmu Witkiewicza-dramaturga do „czystej formy* Witkiewicza-\nteoretyka i nie dali żadnych objektywnych określeń wartości czystej formy na scenie, co sta-\nrałem się uczynić wyżej. Pierwszy rzekł: „To stare!\", co jest fałszem, gdyż ciągłość akcji, wy-\npływającej z nieumotywowanych logicznie pobudek psychicznych, w teatrze dotąd miejsca nie\nmiała i mieć nie mogła. Drugi zaś, pozwoliwszy się sprowokować pozorom, nazwał szaleństwem\nrzecz, dla której oceny’’ nie mamy żadnych kryterjów, i o której mówię tylko, że musi się nam\nwydać szaleństwem.\n\nA. Stern"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c026", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c026", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "28", "page_fin": "29", "image_debut": 30, "image_fin": 31, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.25", "titre_corps": "PLASTYKA.", "titre_sommaire": "PLASTYKA.", "signature_source": "A. Wat", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 30, "page_imprimee": "28", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.30", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 6029, "texte": "PLASTYKA.\nA. Wat.\n\nTrzy wystawy tego sezonu\ndają trzy zasadnicze rozwiązania zagadnień współczesnego malarstwa.\n1) Wystawa W Zachęcie *) znajduje się pod znakiem dekoracyjnego malarstwa p. Zofji Stryjeń-\nskiej. Są to „iłowy bogów** 3 płótna o skłębionym przepychu kolorystycznym i kompozycyjnym. Dekora-\ncyjność pogłębiona przez syntetyczne ludowe ujęcie. Tego jednak rodzaju wielkie kompozycje wymagają\nformalnej jednolitości w ujęciu poszczególnych elementów, pewnego „stylu**, w którymby wyraził się\nkażdy z elementów całości. Tego p. Stryjeńska jeszcze nie posiada. Rozbieżność traktowania poszczegól-\nnych płaszczyzn jest zbyt wielka. Np. na obrazie środkowym kobieta z niedźwiedziem, dająca mu jabłko\ndo gryzienia, potraktowane najzupełniej realistycznie; może być wycięta jako nastrojowy obrazek\np. t. dajmy na to, *,Bajka“. Mnóstwo odrodzeniowych reminiscencji. Nawet psy, ujęte naogół ludowo,\nprzypominają mi bardzo białe psy-dominikanów „Kościoła trjumfującego** jakiegoś z mistrzów quatro-\ncenta. Takich fragmentów niejednolitych, realistycznych rzędem z ludowemi, jest bardzo wiele. Przytym\nwszystkim kompozycyjne zdolności p. Stryjeńskiej w sposób doskonały rozwiązują poszczególne płasz-\nczyzny, np. na obrazie pierwszym deformujące skróty nóg pierwszej figury, cudownie odbijające cały\nobraz od ramy.\nRozbieżność ujęcia poszczególnych form jest jednak trzymana w kleszczach formalnej jednolitości kolory-\nstyki. Ta stanowi największy walor obrazów p. Stryjeńskiej. Szczególnie obraz środkowy; światło idą-\nce od słońca w odcinkach rozmaicie kolorowych, ostro od siebie odgraniczonych, dynamiżuje, rozsadza\nw rozmaitych kierunkach, rozpędza poszczególne figury daleko poza ramy dwuwymiarowych płaszczyzn.\nBorowski nie ma tych tarć; postawił sobie zresztą o wiele prostsze zadania. Architektonika w „Pod mias-\ntem“, „Dziewczyna**, „Martwa natura**, ich czysto teatralna dekoracyjność jest nieco przymartwa, zbyt\nnużąca, zbyt wyczerpuje się na sobie. Tak samo skoordynowany „ustatkowany** jest Pruszkowski. Jego\nplakatowe uzdolnienia znalazły doskonały wyraz w „Autoportrecie**, wyobrażającym jakiegoś wysokiego\ndygnitarza z hierarchji eunuchów w papierowym stożku heretyckim na głowie.\nNajbardziej błędy tej grupy wyrażają się w Kramsztyku i Żaku. Jednego wpędziły w nieoznaczoność,\nw chaotyczne wędrówki, drugiego w manierę. Nieprawdą jest, jakoby Kramsztyk był kramem sztychów,\nnatomiast prawdą jest, że przeważnie, obraz jego to sztych kramu (najdobitniej świadczy o tym\nznany portret poety Lechonia). Treść obrazu, przedmiot, świat jest stary najzupełniej, niedostosowany do formy,\nktóra jest nową, współczesną. Wyraźnego stanowiska wobec tych dwóch czynników niema. Kramsztyk\nnie eleminuje treści starej w której tkwi, ani wogóle treści; nie wyrzeka się też nowej techniki, współ-\nczesnych form i zagadnień formalnych. Stąd płynie ślepe i nieskoordynowane zmaganie się tych ką-\ntem ustawionych względem siebie czynników, które w rezultacie dają mętność. Nieokreśloność. Nieozna-\nczoność. Wyłączenie konsekwentnego rozwoju. Portret Zmigrydera fatalny. Wysunięcie rąk, które ma\nchyba być rozwiązaniem przedniego planu jest nieprzyjemne i rażące przez okropny realizm palców,\ndłoni opierającej o kij. Tak samo nieprzyjemnym jest nachylenie Winawera w głębi. Portret\nStrońskiej zepsuty przez użycie brudnego tła.\nTe powody, które u Kramsztyka wywołały nieoznaczoność, zmanierowały Żaka. Mimo Cezanicznego\nujęcia formy rzeczy okropnie mdłe, pocztówkowe przez swoją kolorystykę; zmanjerowany i nie-\nprzyjemny barok amorków i figlarnych uśmiechów. Przewaga tej treści nad formą jest tak wybitna,\nże obraz sprawia wrażenie noworocznej pocztówki, szczególnie „Pocałunek** i „Humorestka** wyobraża-\njąca dwoje czułych i filuternych kochanków, współieżących na wielkiej w3'palonej łące pod rozkosznym\nkrzewem. Należy sądzić, że nad Żakiem nie trzeba jeszcze stawiać kropki. Toby było okropne. Świetny\n„Portret** Żyznowskiego należy raczej do grupy drugiej. **)\n2) Wystawa formistów. Niestety widziałem bardzo niewiele obrazów. Większość wysłana do Pa-\nryża. Wkrótce jednak ma nastąpić otwarcie nowej wystawy formistów warszawskich, z której dokładnie\nzdam sprawę.\nJest to grupa, której usiłowania i rozwój idzie po linji o wiele bardziej wyjaśnionej, logicznej i zdecy-\ndowanej. Zanieczyszczenie obrazu przez nieodpowiednią treść niema tu miejsca; treść jako zasadniczy\nczynnik tu nie istnieje. Nie jest to też sztuka dekoracyjna. Jest to sztuka abstrakcyjna, Tart abstrait,\nktóra wprawdzie nie operuje tworami abstrakcyjnemi, ani nie jest bezprzedmiotową, lecz traktuje świat\nprzedmiotów tylko jako nieistotny temat, a sztukę jako abstrakcję tego tematu na dwuwymiarowej płasz-\nczyźnie, przez pracę czysto formalną Deformacja, jak np. w „Śniadaniu** Wąsowicza nie traci przedmioto-\nwości i jest wywołana względami czysto formalnemi.\nS) Wystawa Szczuki i innych.\nMimo nieistotnych imitacji dadaizmu, tatlinizmu, mimo wpływów obcych ekspresjonizmu, daje w isto-\ncie próbę zasadniczego stylu, mianowicie neonaiuralizmu. Jest to naturalizm współczesności, nie zrywają-\ncy z pojęciem przedmiotu i treści, jako istotny w obrazie, będący jednak przeciwieństwem realizmu.\nNie o przedmiot świata zewnętrznego tu chodzi, lecz o przedmiot wyobrażeniowy. Przeciwnicy nazwali\nby to przedmiotem zdeformowanym dla deformacji. Ten przedmiot wyobrażeniowy (w najlepszym\nz obrazów tej wystawy: w kobiecie z łukiem, nazwy nieznanej) posiada jednak ciało, ciało i zmysło-\nwość najradośniejszą.\nKtóre z tych trzech rozwiązań najbardziej się przyczyni do powstania wielkiego stylu XX wieku 1\n*) Piszę tu oczywiście jedynie o artystach z grupy „Rytm\". Ci jedni w Zachęcie chcą, mogą i mają\ncoś do powiedzenia. Botanika pointyiistyczna p. Kędzierskiego i setki innych, niewiadomo czemu wywie-\nszonych wymalowanych płócien nie wymaga krytyki.\n**) Nie chciałbym tu pisać o p. Zb. Pronaszce, którego portret p. Solskiej-Grosserowej, zarówno jak\ni wszystkie ostatnie prace, całkowicie zrywają z faktyczną wartością dawnej jego działalności twórczej."}, {"page_pdf": 31, "page_imprimee": "29", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.31", "debut_caractere": 4141, "fin_caractere_exclue": 6004, "texte": "Malarz Kisling.\ntp\nrodak nasz, który dawno już zdołał wyrobić sobie Jedno z rmjwybitniej*zych*tei*\nnowisk w ruchu artystycznym młodego Paryża, spotyka się w ostatnich czasach ze strony prasy. fraii*’\ncuskiej z coraz liczniejszymi i z coraz bardziej życzliwymi dowodami uznania. W pismach francuskich*\npoświęconych sztuce, obficie pojawiają się reprodukcje jego obrazów* a twórczość jego omawiana jest\nZ uwagą i w słowach prawdziwie pochlebnej analizy. W piśmie „Selection** (wychodzącym w Bruxeli)\npoeta Geoges Gabory zamieścił ciekawą impresję o malarstv/ie Kislinga, w której charakteryzuje go\nw następujący sposób: „Kisling jest malarzem poczwarek. Widzi świat w chwili, kiedy wychodzi on ze\nswojej skorupy. Beaudelaire widział odwrotną stronę świata. Kisling maluje naturę en trois quarts»\nw chwili kiedy wykonuje ona obrót. Jego spojrzenie jest kątem, a jego malarstwo stożkiem świecącym.**\nObszerniejsze uwagi poświęca twórczości naszego rodaka p. Florent Fels w październikowym zeszycie\nmiesięcznika „Action**, gdzie między innemi mówi: „Kisling posiada coś w rodzaju szczerości w sto-\nsunku do materji, umie nakazać jej wyrazić bezpośrednio to, co ona kryje potencjalnie. Nazywa się to\nsiłą. Kisling jest najgorętszym i najjędrniejszym z naszych młodych artystów... Charakterystyką jego\ndzieł jest prawdomówność duchowa. Jego transpozycja malarska pochodzi z oka, które widzi jasno,\ni z człowieka, który myśli wielko... Oto malarz, który ma zaledwie lat trzydzieści, a którego nazwisko\nznane jest wszystkim młodym artystom świata. Jego pracownia otrzymuje wizyty wszystkich nowatorów,\nwszystkich tych, którzy oddają się twórczości płomiennej*1. Poza granicami Francji twórczość Kis-\nlinga zaczyna coraz bardziej zwracać na siebie uwagę. Jak nam donoszą z Berlina, ma się tam wkrótce\nukazać specjalną monografja o Kislingu9 napisana przez Karola Einsteina."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c027", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c027", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "28", "page_fin": "28", "image_debut": 30, "image_fin": 30, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.25.1", "titre_corps": "Trzy wystawy tego sezonu", "titre_sommaire": "Trzy wystawy tego sezonu", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 30, "page_imprimee": "28", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.30", "debut_caractere": 19, "fin_caractere_exclue": 6029, "texte": "Trzy wystawy tego sezonu\ndają trzy zasadnicze rozwiązania zagadnień współczesnego malarstwa.\n1) Wystawa W Zachęcie *) znajduje się pod znakiem dekoracyjnego malarstwa p. Zofji Stryjeń-\nskiej. Są to „iłowy bogów** 3 płótna o skłębionym przepychu kolorystycznym i kompozycyjnym. Dekora-\ncyjność pogłębiona przez syntetyczne ludowe ujęcie. Tego jednak rodzaju wielkie kompozycje wymagają\nformalnej jednolitości w ujęciu poszczególnych elementów, pewnego „stylu**, w którymby wyraził się\nkażdy z elementów całości. Tego p. Stryjeńska jeszcze nie posiada. Rozbieżność traktowania poszczegól-\nnych płaszczyzn jest zbyt wielka. Np. na obrazie środkowym kobieta z niedźwiedziem, dająca mu jabłko\ndo gryzienia, potraktowane najzupełniej realistycznie; może być wycięta jako nastrojowy obrazek\np. t. dajmy na to, *,Bajka“. Mnóstwo odrodzeniowych reminiscencji. Nawet psy, ujęte naogół ludowo,\nprzypominają mi bardzo białe psy-dominikanów „Kościoła trjumfującego** jakiegoś z mistrzów quatro-\ncenta. Takich fragmentów niejednolitych, realistycznych rzędem z ludowemi, jest bardzo wiele. Przytym\nwszystkim kompozycyjne zdolności p. Stryjeńskiej w sposób doskonały rozwiązują poszczególne płasz-\nczyzny, np. na obrazie pierwszym deformujące skróty nóg pierwszej figury, cudownie odbijające cały\nobraz od ramy.\nRozbieżność ujęcia poszczególnych form jest jednak trzymana w kleszczach formalnej jednolitości kolory-\nstyki. Ta stanowi największy walor obrazów p. Stryjeńskiej. Szczególnie obraz środkowy; światło idą-\nce od słońca w odcinkach rozmaicie kolorowych, ostro od siebie odgraniczonych, dynamiżuje, rozsadza\nw rozmaitych kierunkach, rozpędza poszczególne figury daleko poza ramy dwuwymiarowych płaszczyzn.\nBorowski nie ma tych tarć; postawił sobie zresztą o wiele prostsze zadania. Architektonika w „Pod mias-\ntem“, „Dziewczyna**, „Martwa natura**, ich czysto teatralna dekoracyjność jest nieco przymartwa, zbyt\nnużąca, zbyt wyczerpuje się na sobie. Tak samo skoordynowany „ustatkowany** jest Pruszkowski. Jego\nplakatowe uzdolnienia znalazły doskonały wyraz w „Autoportrecie**, wyobrażającym jakiegoś wysokiego\ndygnitarza z hierarchji eunuchów w papierowym stożku heretyckim na głowie.\nNajbardziej błędy tej grupy wyrażają się w Kramsztyku i Żaku. Jednego wpędziły w nieoznaczoność,\nw chaotyczne wędrówki, drugiego w manierę. Nieprawdą jest, jakoby Kramsztyk był kramem sztychów,\nnatomiast prawdą jest, że przeważnie, obraz jego to sztych kramu (najdobitniej świadczy o tym\nznany portret poety Lechonia). Treść obrazu, przedmiot, świat jest stary najzupełniej, niedostosowany do formy,\nktóra jest nową, współczesną. Wyraźnego stanowiska wobec tych dwóch czynników niema. Kramsztyk\nnie eleminuje treści starej w której tkwi, ani wogóle treści; nie wyrzeka się też nowej techniki, współ-\nczesnych form i zagadnień formalnych. Stąd płynie ślepe i nieskoordynowane zmaganie się tych ką-\ntem ustawionych względem siebie czynników, które w rezultacie dają mętność. Nieokreśloność. Nieozna-\nczoność. Wyłączenie konsekwentnego rozwoju. Portret Zmigrydera fatalny. Wysunięcie rąk, które ma\nchyba być rozwiązaniem przedniego planu jest nieprzyjemne i rażące przez okropny realizm palców,\ndłoni opierającej o kij. Tak samo nieprzyjemnym jest nachylenie Winawera w głębi. Portret\nStrońskiej zepsuty przez użycie brudnego tła.\nTe powody, które u Kramsztyka wywołały nieoznaczoność, zmanierowały Żaka. Mimo Cezanicznego\nujęcia formy rzeczy okropnie mdłe, pocztówkowe przez swoją kolorystykę; zmanjerowany i nie-\nprzyjemny barok amorków i figlarnych uśmiechów. Przewaga tej treści nad formą jest tak wybitna,\nże obraz sprawia wrażenie noworocznej pocztówki, szczególnie „Pocałunek** i „Humorestka** wyobraża-\njąca dwoje czułych i filuternych kochanków, współieżących na wielkiej w3'palonej łące pod rozkosznym\nkrzewem. Należy sądzić, że nad Żakiem nie trzeba jeszcze stawiać kropki. Toby było okropne. Świetny\n„Portret** Żyznowskiego należy raczej do grupy drugiej. **)\n2) Wystawa formistów. Niestety widziałem bardzo niewiele obrazów. Większość wysłana do Pa-\nryża. Wkrótce jednak ma nastąpić otwarcie nowej wystawy formistów warszawskich, z której dokładnie\nzdam sprawę.\nJest to grupa, której usiłowania i rozwój idzie po linji o wiele bardziej wyjaśnionej, logicznej i zdecy-\ndowanej. Zanieczyszczenie obrazu przez nieodpowiednią treść niema tu miejsca; treść jako zasadniczy\nczynnik tu nie istnieje. Nie jest to też sztuka dekoracyjna. Jest to sztuka abstrakcyjna, Tart abstrait,\nktóra wprawdzie nie operuje tworami abstrakcyjnemi, ani nie jest bezprzedmiotową, lecz traktuje świat\nprzedmiotów tylko jako nieistotny temat, a sztukę jako abstrakcję tego tematu na dwuwymiarowej płasz-\nczyźnie, przez pracę czysto formalną Deformacja, jak np. w „Śniadaniu** Wąsowicza nie traci przedmioto-\nwości i jest wywołana względami czysto formalnemi.\nS) Wystawa Szczuki i innych.\nMimo nieistotnych imitacji dadaizmu, tatlinizmu, mimo wpływów obcych ekspresjonizmu, daje w isto-\ncie próbę zasadniczego stylu, mianowicie neonaiuralizmu. Jest to naturalizm współczesności, nie zrywają-\ncy z pojęciem przedmiotu i treści, jako istotny w obrazie, będący jednak przeciwieństwem realizmu.\nNie o przedmiot świata zewnętrznego tu chodzi, lecz o przedmiot wyobrażeniowy. Przeciwnicy nazwali\nby to przedmiotem zdeformowanym dla deformacji. Ten przedmiot wyobrażeniowy (w najlepszym\nz obrazów tej wystawy: w kobiecie z łukiem, nazwy nieznanej) posiada jednak ciało, ciało i zmysło-\nwość najradośniejszą.\nKtóre z tych trzech rozwiązań najbardziej się przyczyni do powstania wielkiego stylu XX wieku 1\n*) Piszę tu oczywiście jedynie o artystach z grupy „Rytm\". Ci jedni w Zachęcie chcą, mogą i mają\ncoś do powiedzenia. Botanika pointyiistyczna p. Kędzierskiego i setki innych, niewiadomo czemu wywie-\nszonych wymalowanych płócien nie wymaga krytyki.\n**) Nie chciałbym tu pisać o p. Zb. Pronaszce, którego portret p. Solskiej-Grosserowej, zarówno jak\ni wszystkie ostatnie prace, całkowicie zrywają z faktyczną wartością dawnej jego działalności twórczej."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c028", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c028", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "29", "page_fin": "29", "image_debut": 31, "image_fin": 31, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.25.2", "titre_corps": "Malarz Kisling.", "titre_sommaire": "Malarz Kisling.", "signature_source": "tp", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 31, "page_imprimee": "29", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.31", "debut_caractere": 4141, "fin_caractere_exclue": 6004, "texte": "Malarz Kisling.\ntp\nrodak nasz, który dawno już zdołał wyrobić sobie Jedno z rmjwybitniej*zych*tei*\nnowisk w ruchu artystycznym młodego Paryża, spotyka się w ostatnich czasach ze strony prasy. fraii*’\ncuskiej z coraz liczniejszymi i z coraz bardziej życzliwymi dowodami uznania. W pismach francuskich*\npoświęconych sztuce, obficie pojawiają się reprodukcje jego obrazów* a twórczość jego omawiana jest\nZ uwagą i w słowach prawdziwie pochlebnej analizy. W piśmie „Selection** (wychodzącym w Bruxeli)\npoeta Geoges Gabory zamieścił ciekawą impresję o malarstv/ie Kislinga, w której charakteryzuje go\nw następujący sposób: „Kisling jest malarzem poczwarek. Widzi świat w chwili, kiedy wychodzi on ze\nswojej skorupy. Beaudelaire widział odwrotną stronę świata. Kisling maluje naturę en trois quarts»\nw chwili kiedy wykonuje ona obrót. Jego spojrzenie jest kątem, a jego malarstwo stożkiem świecącym.**\nObszerniejsze uwagi poświęca twórczości naszego rodaka p. Florent Fels w październikowym zeszycie\nmiesięcznika „Action**, gdzie między innemi mówi: „Kisling posiada coś w rodzaju szczerości w sto-\nsunku do materji, umie nakazać jej wyrazić bezpośrednio to, co ona kryje potencjalnie. Nazywa się to\nsiłą. Kisling jest najgorętszym i najjędrniejszym z naszych młodych artystów... Charakterystyką jego\ndzieł jest prawdomówność duchowa. Jego transpozycja malarska pochodzi z oka, które widzi jasno,\ni z człowieka, który myśli wielko... Oto malarz, który ma zaledwie lat trzydzieści, a którego nazwisko\nznane jest wszystkim młodym artystom świata. Jego pracownia otrzymuje wizyty wszystkich nowatorów,\nwszystkich tych, którzy oddają się twórczości płomiennej*1. Poza granicami Francji twórczość Kis-\nlinga zaczyna coraz bardziej zwracać na siebie uwagę. Jak nam donoszą z Berlina, ma się tam wkrótce\nukazać specjalną monografja o Kislingu9 napisana przez Karola Einsteina."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c029", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c029", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "29", "page_fin": "31", "image_debut": 31, "image_fin": 33, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.26", "titre_corps": "KSIĄŻKI I CZASOPISMA", "titre_sommaire": "KSIĄŻKI I CZASOPISMA", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 31, "page_imprimee": "29", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.31", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 4139, "texte": "KSIĄŻKI I CZASOPISMA\n\n„Szkice estetyczne\" Witkiewicza są powtórzeniem, poniekąd rozszerzeniem poglądów jego na\nsztuki plastyczne, już gdzieindziej wyrażonych.\nPoglądy te w skrócie wyglądają tak: 1) Istotą sztuki jest forma 2) forma wywołuje poczucie\njedności w wielości, 3) t. j. uczucie metafizyczne i osobno już 4) pojęcie graniczne „Czystej For-\nmy\" jako właściwej istoty sztuki, gdyż ta przechodząc przez polaryzującą ją psychikę artysty\nposiada już treść nieistotną.\nNie na tych „poglądach\" polega nowość „teorji\" p. Witkiewicza, nie na tych poglądach, z któ-\nrych zasadnh ze: is-ota sztuki jako odczuwanie jedności w wielości jest już wyrażona w Filebie\nPlatona, w nowożytnych czasach wskrzesił to Leibniz i po nim zaraz rozwijał Hutcheson.\nMetafizyczne uczucie jako istota sztuki jest powszechnym poglądem tak zwanych przez Carlyla\ntranscendentalistów. Nowość i orygmalność p. Witkiewicza polega na tym że „pozazdrościł\"\non matematyce i logice ich ścisłości naukowej, i z tyrch oto wspomnianych poglądów chciał\nzbudować system naukowy estetyki, „teorję sztuki\", niebardzo zresztą, zdaje się, badając możli-\nwość takiej teorji wogóle. Nie chciał zbudować, lecz odrazu założył, że one, (te poglądy) są\njuż taką teorją naukową, składającą się z pewnych pojęć i założeń zasadniczych i pierwotnych\nz których się następnie wywodzi system założeń i pojęć ostatecznych. O ile jednak taka teorja\nmoże istnieć, to założenia jak i pojęcia pierwotne nie mogą być zapożyczone z jakiejś tej czy\ninnej filozofji p. Witkiewicza lub czyjejkolwiek, lecz musiałyby to być założenia i pojęcia\ncałkowicie niezależne od filozoficznej doktryny, pojęcia zasadniczo czysto estetyczne, które już\nnastępnie mogą być w rozmaity sposób interpretowane przez rozmaitych filozofów i metafizy-\nków. Tak rzecz się ma np. z logiką. Pojęcia te musiałyby być następnie takiemi, aby mogły\nsię wywodzić z nich nowe pojęcia i twierdzenia, obejmujące możliwie jaknajwięcej zjawisk\nzaliczonych do „sztuki\". Nie wchodząc w rozbiór podanych wyżej „poglądów\" tyleż Witkie-\nwicza co Platona i innych, a które są conajmniej przestarzałe, nieaktualne, a conajwyżej są\nfilozoficzną interpretacją praw twórczości, w bardzo powiedzmy, wygodny i prosty sposób\noświetlającą psychologię tworzenia,—jest rzeczą widoczną, że nie odpowiadają one tym żądaniom,\njakie stawia każda naukowa teorja. Są one przedewszystkiem puste. 1) Pojęcie „czystej formy\",\njako pojęcie _ graniczne = nieoznaczoność nie mówi nic. 2) Pojęcie to jest zupełnie\nbezpłodne. Żadnego innego pojęcia nie może zrodzić nie mówiąc już o systemacie pojęć („na-\npięcie kierunkowe\" jest bardzo pożytecznym pojęciem, ale mogącym istnieć nieżależnie od czy-\nstej formy). Najlepszym przykładem tego jest to zagadnienie, które postawił sobie p. Witkiewicz\nw szkicach estetycznych, a które ma przemawiać na korzyść jego „teorji\" i na zupełną nie-\nkorzyść teorji przeciwników. Jest to mianowicie zagadnienie: jak usprawiedliwić, deformację\nwe współczesnej sztuce, nie tracąc ciągłości pojmowania sztuki starej, ze sztuką nową. Rzeczy-\nwiście Witkiewicz zachowuje ciągłość, ale zbytnią, niezróźniczkowaną, chaos: Powtarza wyżej\npodane „poglądy\" założenia estetyczne obowiązujące, według niego w całej sztuce. W ten spo-\nsób całe odłamy sztuki, najodrębniejsze style, cała współczesna sztuka z jej deformacją, nie\notrzymuje założeń estetycznych wyodrębniających ją od reszty zjawisk sztuki i tonie w pustym\ni szybko wchłaniającym ogólniku. Dla wyodrębnienia, dla wyjaśnienia deformacji posługuje\nsię Witkiewicz pojęciami psychologicznemi, więc „zblazowaniem współczesnego człowieka\". Tak\nwięc wygląda „teorja\" naukowa estetyki: wysunięte z jakichś ciemnych nie podlegających\nkontroli rękawów metafizyki, puste nic nie mówiące pojęcie Cz37stej Formy, nb i dodatkowe\nwyjaśnienia psychologiczne. Ito ma być dyscyplina naukowa, estetyka, systemat pojęć este-\ntycznych! Podana tablica jest tylko psychologistyczną: odnosi się do stosunku widza, oglądają-\ncego, do rzeczy oglądanej, a nie tyczy się bynajmniej samego dzieła sztuki. Omówienie szcza-\n\nStanisław Ignacy Witkiewicz; Szkice estetyczne, Krakowska Spółka Wydawni-\ncza 1922 r. _"}, {"page_pdf": 32, "page_imprimee": "30", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.32", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 5711, "texte": "gÓłowe niektórych stronic tej książki np. ataku na Chwistka odkładam do następnego numeru.\nZa bezpłodnością tych poglądów przemawia i to, że autor, pracując już bardzo długo nad swą\nteorją, nie dał żadnego systemu choćby szczątkowego pojęć estetycznych. Nie sądzimy, aby\nsię uważał za niezdolnego. W każdym razie stworzył wspaniałą propagandę antynaturalistyczną.\n\nA. Wat\n\nSkamander\ncoraz bardziej traci charakter miesięcznika poetyckiego, zyskując natomiast na\npracy teoretycznej. Twórczość, sylwetki artystyczne każdego z poetów Skamandra są tak obce\nsobie, że jest rzeczą niemożliwą aby nie eliminowały się, nie odrywały w naturalnym ruchu\nodśrodkowym od swojej metropolji, która nie daje im żadnego wspólnego celu, ani wspólnej\npodstawy. To jej pozwala na eklektyzm tak szeroki, że jednoczy Owidjusza, Mickiewicza\ni Żeromskiego z Kłeszczyńskim, Małaczewskim i Nowaczyńskim.\nWartość literacka numeru grudniowego, poza świetną nowelką St. Balińskiego i doskonałym prze-\nkładem 2-ej części „Obłoku w spodniach\" Majakowskiego (patrz część 1-szą w zeszłym nu-\nmerze naszego pisma) pióra J, Tuwima, jest nierówna. Natomiast nadzwyczaj intesująco przed-\nstawia się dział sprawozdawczy, prowadzony przez Breitera, Horzycę i Iwaszkiewicza, oraz\nartykuły o testrze Sterna i Witkiewicza. Szczególnie dobre są krytyki książek Breitera, wy-\nraziście określające nietylko psychologiczne motory i podstawy, lecz również fakturę, formalne\nwartości twórcze.\nNie mogę w tym krótkim sprawozdaniu polemizować z zasadniczym ujęciem różnicy tragedji\ni komedji jakie podaje p. Horzyca. Komedja, według niego, polega na subtelnym rozdwojeniu\ntragedji. Odjąć tylko powietrze komedji a ujrzymy powagę tragizmu w tych samych kształ-\ntach. Wydaje mi się jednak że p. Horzyca rozważa wielkie tragedje i komedje Szekspira,\nMoljera. I być może, wspólność tych tragedji i komedji, o której pisze Horzyca, jest wspól-\nnością wszelkiej „wielkiej\" sztuki. Nie stosuje się jednak do komedji lub tragedji, jako takich.\nI bardzo zawodne jest stosowanie tych kryterjów komedji Moljera do sztuk tego rodzaju, co\n„Salon wyciorów\".\nWitkiewicz daje dokończenie swrych artykułów o teatrze. Stern daje krytykę naturalizmu,\nsymbolizmu i ekspresjonizmu (Tumor Mózgowicz) w teatrze, i wysuwa postulat teatru, pozba-\nwionego metafizyczności, fatalizmu, co może być dokonane jedynie drogą przełamania logiczności,\ni co może jedynie wlać nowe życie umierającemu teatrowi, sprowadzając go na drogę formy.\n\nPonowa.\nTylko Radosława Krajewskiego brak do tego kompletu najordynarniejszych grafo-\nmanów warszawskich. Cudaczność niedourzonych kretynów, kultura nauczycieli ludowych,\npewność siebie i ordynarność dorożkarska tych paziów p. Róży Czekańskiej Heimanowej\ndaje w najlepszym razie ogryzki z przedwczoraj, które niepodobna nazwać poezją, i potwornie\nnudne gadulstwo (p. Bunikiewicz.) które niepodobna ochrzcić mianem krytyki. Na ostatniej\nstronie ci „poeci* zapewniają czytelników, że są rzetelni, czyści i „charakterni*. 1 o oświad-\nczenie samo przez się, jużby nas przekonało, że stoją oni na poziomie „wędrujących szewczy-\nkó w“, P- J. Millera, gpybyśmy nawet nie mieli, jako dowodów rzeczowych, ich poezji. Z tomu\nnależy jednak wyłączyć wyborny szkic niewłaściwie i przypadkowo znajdującej się w „Pono-\nwie* p. W. Melcer-Rutkowskiej, treściwe uwagi o teatrze p. Orlicza i nawet (o, cudzie!) po-\npularny szkic o fonetyce w poezji p. Millera.\n\n„Uczta” Bronisława Iwanowskiego,\nktóra tkwi jeszcze w wymiarach dawnej sztuki,\npozwala sobie zarówno na dywagacje tak klasyczne, o tak wyraźnej plastyce, jakim jest np.\n„Pogrzeb poety\", jak na banalne erotyczne motywy wschodnie. Jednakże i ten zbiorek po-\nsiada wartości pierwszorzędne, wkraczające w\" nowe formy. Jest to praca nad zdaniem,\nanalogiczna do tej, o której pisze autor szkica o nowej poezji hiszpańskiej. Ilustratorowi\ntej książki, p. Br. Lechowskiemu, moźeby można zarzucić zbytnie przejęcie się niekiedy Dula-\nc*iem, niekiedy znów groteską nieledwie Beardsleyowską. jako ilustrator zdradza jednak p. Le-\nchowski głęboką i niezawodną intuicję. Tyczy się to tyleż zrozumienia kompozycji, co charakteru\nutworów omawianego poety.\n\nPrzegląd Warszawski\naw\ntrzeci numer. Z poezji tłumaczenie Kasprowicza z Percy Bysshe\n„Prometeusz rozpętany*, niewiadomo czemu, bardzo słabe, „cztery wiersze\" p. Tro-\njana. Z artykułów, prawie wyłącznie biograficznych, o Johnie Keatsie pióra Wł. Tarnaw-\nskiego, nadaje się raczej do encyklopedji. Najciekawszą jest kronika. P. Kołaczkowski daje\nsprawozdanie ze „Śpiewu w ciemnościach\" Przysieckiego z „Wiosny i wina\" z Wróbli na dachu\"\nWierzyńskiego i z „Siódmej jesieni\" Tuwima. Bardzo zresztą głęboka analiza psychologiczna\npoetów nie jest u Kołaczkowskiego środkiem i metodą pewnego wyjaśnienia ich twórczości, lecz\ncelem samym w sobie, wyczerpującym się na sobie. Analiza ta wygląda mniej więcej tak:\n„Hipertrofia chłonności życiowej (na koszt innych władz) rozwinięta! Biada, jeśli tak eksta-\ntycznie chłonna uczuciowość nie będzie nasycona! Trzeba pamiętać o wszystkich konsekwencjach\nfilozofji życia w beztrosce i „Wróblom*4 na stracha postawić symbol Peer Gynta.. Zbyt wvłazi\ntu doktryna filozoficzna p. Kołaczkowskiego, która, niezależnie od możliwych, bardzo wielkich\nwalorów, nie jest identvczna z krytyką literacką. Trzeba wreszcie pamiętać, że co innego jest\nfilozoficzno-etyczny światopogląd a co innego krytyka literacka. „Sztuki plastyczne\" uwagi p. Wł.\nSkoczylasa nie wychodzą poza szablon ogólnie przyjęty, jak np. „Sztuka Błockiego jest impre-\nsjonistyczną i choć nie jest bardzo indywidualną, stoi jednak na wysokim poziomie kultury\nartystycznej. W obrazach pełnych słońca i umiłowania życia. Dosługiwał sie Błocki znako-\nmicie techniką akwarelową\"."}, {"page_pdf": 33, "page_imprimee": "31", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.33", "debut_caractere": 4624, "fin_caractere_exclue": 5163, "texte": "Ultra\npismo hiszpańskiej awangardy literackiej, aa którego czele stoją p* Humberto Ritfas\ni rodak nasz, malarz, p. Władysław Jahl, przesłało nam kilka swoich ostatnich zeszytów. Znaj-\ndujemy w nich utwory najwybitniejszych przedstawicieli „ultraizmu\", interesującą odezwę ultra-\nistyczną, wydaną w Buenos-Aires, a świadczącą o rozszerzaniu się wpływów nowej literatury\nhiszpańskiej, dalej rysunki i drzeworyty Władysława Jahla, śmiałe w koncepcji, a wykonane\nze smakiem, wreszcie artykuł Tadeusza Peipera o najnowszej polskiej literaturze."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c030", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c030", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "29", "page_fin": "30", "image_debut": 31, "image_fin": 32, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.26.1", "titre_corps": "Stanisław Ignacy Witkiewicz; Szkice estetyczne, Krakowska Spółka Wydawnicza 1922 r. _", "titre_sommaire": "Stanisław Ignacy Witkiewicz; Szkice estetyczne, Krakowska Spółka Wydawnicza 1922 r. _", "signature_source": "A. Wat", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 31, "page_imprimee": "29", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.31", "debut_caractere": 22, "fin_caractere_exclue": 4139, "texte": "„Szkice estetyczne\" Witkiewicza są powtórzeniem, poniekąd rozszerzeniem poglądów jego na\nsztuki plastyczne, już gdzieindziej wyrażonych.\nPoglądy te w skrócie wyglądają tak: 1) Istotą sztuki jest forma 2) forma wywołuje poczucie\njedności w wielości, 3) t. j. uczucie metafizyczne i osobno już 4) pojęcie graniczne „Czystej For-\nmy\" jako właściwej istoty sztuki, gdyż ta przechodząc przez polaryzującą ją psychikę artysty\nposiada już treść nieistotną.\nNie na tych „poglądach\" polega nowość „teorji\" p. Witkiewicza, nie na tych poglądach, z któ-\nrych zasadnh ze: is-ota sztuki jako odczuwanie jedności w wielości jest już wyrażona w Filebie\nPlatona, w nowożytnych czasach wskrzesił to Leibniz i po nim zaraz rozwijał Hutcheson.\nMetafizyczne uczucie jako istota sztuki jest powszechnym poglądem tak zwanych przez Carlyla\ntranscendentalistów. Nowość i orygmalność p. Witkiewicza polega na tym że „pozazdrościł\"\non matematyce i logice ich ścisłości naukowej, i z tyrch oto wspomnianych poglądów chciał\nzbudować system naukowy estetyki, „teorję sztuki\", niebardzo zresztą, zdaje się, badając możli-\nwość takiej teorji wogóle. Nie chciał zbudować, lecz odrazu założył, że one, (te poglądy) są\njuż taką teorją naukową, składającą się z pewnych pojęć i założeń zasadniczych i pierwotnych\nz których się następnie wywodzi system założeń i pojęć ostatecznych. O ile jednak taka teorja\nmoże istnieć, to założenia jak i pojęcia pierwotne nie mogą być zapożyczone z jakiejś tej czy\ninnej filozofji p. Witkiewicza lub czyjejkolwiek, lecz musiałyby to być założenia i pojęcia\ncałkowicie niezależne od filozoficznej doktryny, pojęcia zasadniczo czysto estetyczne, które już\nnastępnie mogą być w rozmaity sposób interpretowane przez rozmaitych filozofów i metafizy-\nków. Tak rzecz się ma np. z logiką. Pojęcia te musiałyby być następnie takiemi, aby mogły\nsię wywodzić z nich nowe pojęcia i twierdzenia, obejmujące możliwie jaknajwięcej zjawisk\nzaliczonych do „sztuki\". Nie wchodząc w rozbiór podanych wyżej „poglądów\" tyleż Witkie-\nwicza co Platona i innych, a które są conajmniej przestarzałe, nieaktualne, a conajwyżej są\nfilozoficzną interpretacją praw twórczości, w bardzo powiedzmy, wygodny i prosty sposób\noświetlającą psychologię tworzenia,—jest rzeczą widoczną, że nie odpowiadają one tym żądaniom,\njakie stawia każda naukowa teorja. Są one przedewszystkiem puste. 1) Pojęcie „czystej formy\",\njako pojęcie _ graniczne = nieoznaczoność nie mówi nic. 2) Pojęcie to jest zupełnie\nbezpłodne. Żadnego innego pojęcia nie może zrodzić nie mówiąc już o systemacie pojęć („na-\npięcie kierunkowe\" jest bardzo pożytecznym pojęciem, ale mogącym istnieć nieżależnie od czy-\nstej formy). Najlepszym przykładem tego jest to zagadnienie, które postawił sobie p. Witkiewicz\nw szkicach estetycznych, a które ma przemawiać na korzyść jego „teorji\" i na zupełną nie-\nkorzyść teorji przeciwników. Jest to mianowicie zagadnienie: jak usprawiedliwić, deformację\nwe współczesnej sztuce, nie tracąc ciągłości pojmowania sztuki starej, ze sztuką nową. Rzeczy-\nwiście Witkiewicz zachowuje ciągłość, ale zbytnią, niezróźniczkowaną, chaos: Powtarza wyżej\npodane „poglądy\" założenia estetyczne obowiązujące, według niego w całej sztuce. W ten spo-\nsób całe odłamy sztuki, najodrębniejsze style, cała współczesna sztuka z jej deformacją, nie\notrzymuje założeń estetycznych wyodrębniających ją od reszty zjawisk sztuki i tonie w pustym\ni szybko wchłaniającym ogólniku. Dla wyodrębnienia, dla wyjaśnienia deformacji posługuje\nsię Witkiewicz pojęciami psychologicznemi, więc „zblazowaniem współczesnego człowieka\". Tak\nwięc wygląda „teorja\" naukowa estetyki: wysunięte z jakichś ciemnych nie podlegających\nkontroli rękawów metafizyki, puste nic nie mówiące pojęcie Cz37stej Formy, nb i dodatkowe\nwyjaśnienia psychologiczne. Ito ma być dyscyplina naukowa, estetyka, systemat pojęć este-\ntycznych! Podana tablica jest tylko psychologistyczną: odnosi się do stosunku widza, oglądają-\ncego, do rzeczy oglądanej, a nie tyczy się bynajmniej samego dzieła sztuki. Omówienie szcza-\n\nStanisław Ignacy Witkiewicz; Szkice estetyczne, Krakowska Spółka Wydawni-\ncza 1922 r. _"}, {"page_pdf": 32, "page_imprimee": "30", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.32", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 371, "texte": "gÓłowe niektórych stronic tej książki np. ataku na Chwistka odkładam do następnego numeru.\nZa bezpłodnością tych poglądów przemawia i to, że autor, pracując już bardzo długo nad swą\nteorją, nie dał żadnego systemu choćby szczątkowego pojęć estetycznych. Nie sądzimy, aby\nsię uważał za niezdolnego. W każdym razie stworzył wspaniałą propagandę antynaturalistyczną.\n\nA. Wat"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c031", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c031", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "30", "page_fin": "30", "image_debut": 32, "image_fin": 32, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.26.2", "titre_corps": "„Uczta” Bronisława Iwanowskiego,", "titre_sommaire": "„Uczta” Bronisława Iwanowskiego,", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 32, "page_imprimee": "30", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.32", "debut_caractere": 3401, "fin_caractere_exclue": 4141, "texte": "„Uczta” Bronisława Iwanowskiego,\nktóra tkwi jeszcze w wymiarach dawnej sztuki,\npozwala sobie zarówno na dywagacje tak klasyczne, o tak wyraźnej plastyce, jakim jest np.\n„Pogrzeb poety\", jak na banalne erotyczne motywy wschodnie. Jednakże i ten zbiorek po-\nsiada wartości pierwszorzędne, wkraczające w\" nowe formy. Jest to praca nad zdaniem,\nanalogiczna do tej, o której pisze autor szkica o nowej poezji hiszpańskiej. Ilustratorowi\ntej książki, p. Br. Lechowskiemu, moźeby można zarzucić zbytnie przejęcie się niekiedy Dula-\nc*iem, niekiedy znów groteską nieledwie Beardsleyowską. jako ilustrator zdradza jednak p. Le-\nchowski głęboką i niezawodną intuicję. Tyczy się to tyleż zrozumienia kompozycji, co charakteru\nutworów omawianego poety."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c032", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c032", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "30", "page_fin": "30", "image_debut": 32, "image_fin": 32, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.26.3", "titre_corps": "Skamander", "titre_sommaire": "Skamander", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 32, "page_imprimee": "30", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.32", "debut_caractere": 373, "fin_caractere_exclue": 2456, "texte": "Skamander\ncoraz bardziej traci charakter miesięcznika poetyckiego, zyskując natomiast na\npracy teoretycznej. Twórczość, sylwetki artystyczne każdego z poetów Skamandra są tak obce\nsobie, że jest rzeczą niemożliwą aby nie eliminowały się, nie odrywały w naturalnym ruchu\nodśrodkowym od swojej metropolji, która nie daje im żadnego wspólnego celu, ani wspólnej\npodstawy. To jej pozwala na eklektyzm tak szeroki, że jednoczy Owidjusza, Mickiewicza\ni Żeromskiego z Kłeszczyńskim, Małaczewskim i Nowaczyńskim.\nWartość literacka numeru grudniowego, poza świetną nowelką St. Balińskiego i doskonałym prze-\nkładem 2-ej części „Obłoku w spodniach\" Majakowskiego (patrz część 1-szą w zeszłym nu-\nmerze naszego pisma) pióra J, Tuwima, jest nierówna. Natomiast nadzwyczaj intesująco przed-\nstawia się dział sprawozdawczy, prowadzony przez Breitera, Horzycę i Iwaszkiewicza, oraz\nartykuły o testrze Sterna i Witkiewicza. Szczególnie dobre są krytyki książek Breitera, wy-\nraziście określające nietylko psychologiczne motory i podstawy, lecz również fakturę, formalne\nwartości twórcze.\nNie mogę w tym krótkim sprawozdaniu polemizować z zasadniczym ujęciem różnicy tragedji\ni komedji jakie podaje p. Horzyca. Komedja, według niego, polega na subtelnym rozdwojeniu\ntragedji. Odjąć tylko powietrze komedji a ujrzymy powagę tragizmu w tych samych kształ-\ntach. Wydaje mi się jednak że p. Horzyca rozważa wielkie tragedje i komedje Szekspira,\nMoljera. I być może, wspólność tych tragedji i komedji, o której pisze Horzyca, jest wspól-\nnością wszelkiej „wielkiej\" sztuki. Nie stosuje się jednak do komedji lub tragedji, jako takich.\nI bardzo zawodne jest stosowanie tych kryterjów komedji Moljera do sztuk tego rodzaju, co\n„Salon wyciorów\".\nWitkiewicz daje dokończenie swrych artykułów o teatrze. Stern daje krytykę naturalizmu,\nsymbolizmu i ekspresjonizmu (Tumor Mózgowicz) w teatrze, i wysuwa postulat teatru, pozba-\nwionego metafizyczności, fatalizmu, co może być dokonane jedynie drogą przełamania logiczności,\ni co może jedynie wlać nowe życie umierającemu teatrowi, sprowadzając go na drogę formy."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c033", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c033", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "30", "page_fin": "30", "image_debut": 32, "image_fin": 32, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.26.4", "titre_corps": "Przegląd Warszawski", "titre_sommaire": "Przegląd Warszawski", "signature_source": "aw", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 32, "page_imprimee": "30", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.32", "debut_caractere": 4143, "fin_caractere_exclue": 5711, "texte": "Przegląd Warszawski\naw\ntrzeci numer. Z poezji tłumaczenie Kasprowicza z Percy Bysshe\n„Prometeusz rozpętany*, niewiadomo czemu, bardzo słabe, „cztery wiersze\" p. Tro-\njana. Z artykułów, prawie wyłącznie biograficznych, o Johnie Keatsie pióra Wł. Tarnaw-\nskiego, nadaje się raczej do encyklopedji. Najciekawszą jest kronika. P. Kołaczkowski daje\nsprawozdanie ze „Śpiewu w ciemnościach\" Przysieckiego z „Wiosny i wina\" z Wróbli na dachu\"\nWierzyńskiego i z „Siódmej jesieni\" Tuwima. Bardzo zresztą głęboka analiza psychologiczna\npoetów nie jest u Kołaczkowskiego środkiem i metodą pewnego wyjaśnienia ich twórczości, lecz\ncelem samym w sobie, wyczerpującym się na sobie. Analiza ta wygląda mniej więcej tak:\n„Hipertrofia chłonności życiowej (na koszt innych władz) rozwinięta! Biada, jeśli tak eksta-\ntycznie chłonna uczuciowość nie będzie nasycona! Trzeba pamiętać o wszystkich konsekwencjach\nfilozofji życia w beztrosce i „Wróblom*4 na stracha postawić symbol Peer Gynta.. Zbyt wvłazi\ntu doktryna filozoficzna p. Kołaczkowskiego, która, niezależnie od możliwych, bardzo wielkich\nwalorów, nie jest identvczna z krytyką literacką. Trzeba wreszcie pamiętać, że co innego jest\nfilozoficzno-etyczny światopogląd a co innego krytyka literacka. „Sztuki plastyczne\" uwagi p. Wł.\nSkoczylasa nie wychodzą poza szablon ogólnie przyjęty, jak np. „Sztuka Błockiego jest impre-\nsjonistyczną i choć nie jest bardzo indywidualną, stoi jednak na wysokim poziomie kultury\nartystycznej. W obrazach pełnych słońca i umiłowania życia. Dosługiwał sie Błocki znako-\nmicie techniką akwarelową\"."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c034", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c034", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "30", "page_fin": "30", "image_debut": 32, "image_fin": 32, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.26.5", "titre_corps": "Ponowa.", "titre_sommaire": "Ponowa.", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 32, "page_imprimee": "30", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.32", "debut_caractere": 2458, "fin_caractere_exclue": 3399, "texte": "Ponowa.\nTylko Radosława Krajewskiego brak do tego kompletu najordynarniejszych grafo-\nmanów warszawskich. Cudaczność niedourzonych kretynów, kultura nauczycieli ludowych,\npewność siebie i ordynarność dorożkarska tych paziów p. Róży Czekańskiej Heimanowej\ndaje w najlepszym razie ogryzki z przedwczoraj, które niepodobna nazwać poezją, i potwornie\nnudne gadulstwo (p. Bunikiewicz.) które niepodobna ochrzcić mianem krytyki. Na ostatniej\nstronie ci „poeci* zapewniają czytelników, że są rzetelni, czyści i „charakterni*. 1 o oświad-\nczenie samo przez się, jużby nas przekonało, że stoją oni na poziomie „wędrujących szewczy-\nkó w“, P- J. Millera, gpybyśmy nawet nie mieli, jako dowodów rzeczowych, ich poezji. Z tomu\nnależy jednak wyłączyć wyborny szkic niewłaściwie i przypadkowo znajdującej się w „Pono-\nwie* p. W. Melcer-Rutkowskiej, treściwe uwagi o teatrze p. Orlicza i nawet (o, cudzie!) po-\npularny szkic o fonetyce w poezji p. Millera."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c035", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c035", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "31", "page_fin": "31", "image_debut": 33, "image_fin": 33, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.26.6", "titre_corps": "Ultra", "titre_sommaire": "Ultra", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 33, "page_imprimee": "31", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.33", "debut_caractere": 4624, "fin_caractere_exclue": 5163, "texte": "Ultra\npismo hiszpańskiej awangardy literackiej, aa którego czele stoją p* Humberto Ritfas\ni rodak nasz, malarz, p. Władysław Jahl, przesłało nam kilka swoich ostatnich zeszytów. Znaj-\ndujemy w nich utwory najwybitniejszych przedstawicieli „ultraizmu\", interesującą odezwę ultra-\nistyczną, wydaną w Buenos-Aires, a świadczącą o rozszerzaniu się wpływów nowej literatury\nhiszpańskiej, dalej rysunki i drzeworyty Władysława Jahla, śmiałe w koncepcji, a wykonane\nze smakiem, wreszcie artykuł Tadeusza Peipera o najnowszej polskiej literaturze."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c036", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c036", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "31", "page_fin": "32", "image_debut": 33, "image_fin": 34, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.27", "titre_corps": "LUDZIE I ARTYŚCI", "titre_sommaire": "LUDZIE I ARTYŚCI", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 33, "page_imprimee": "31", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.33", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 4622, "texte": "LUDZIE I ARTYŚCI\n\nP. Jarosław Iwaszkiewicz ustąpił z Kom. Red. naszego pisma. Żałując, że pewne nieu-\nIPo Jarosław Iwaszkiewicz ustąpił z Kom. Red. naszego pisma. Żałując, że pewne nieu-\nzgodnienia nie pozwoliły mu kontynuować wspólnie rozpoczętej pracy. Kom. Red. składa mu\npodziękę za dotychczasową współpracę.\nZ listu Huidobra* Jedoń z redaktorów naszego pisma p. Tadeusz Peiper otrzymał od\nV. Hu i dobra list, w którym poeta ten i teoretyk mówi między Innem i;\n„Zasadniczą moją ideą estetyczną jest czysta twórczość, oddalona od wszelkiej poprzedzającej\nją rzeczywiśtości. Wychodząc z tej idei, zacząłem pracować w r. 1912. Opublikowałem w prze-\nglądach amerykańskich szereg szkiców estetycznych o twórczości' absolutnej. W lipcu 1916 r.\ndałem w Buenos Aires wykład, po którym nazwano mnie poraź pierwszy creacionistą, w związku\nz faktem, że w wykładzie owym powiedziałem: „Pierwszem zadaniem poety jest stwarzać,\ndrugiem stwarzać, trzeciem,— stwarzać\". Później termin „creacionizm* rozszedł się szeroko\ni znalazł wyznawców w Ameryce, Francji, Anglji, Włoszech i Hiszpanji.\nKiedy ukazały się moje dzieła poetyckie i studja estetyczne, krytyka podzieliła się na kilka grup.\nJedni mówili, że jestem naukowcem, filozofem, biologiem, ale że niemam w sobie nic z poety.\nDrudzy naodwrót twierdzili, źe jestem olbrzymim poetą i że jako prawdziwy poeta naszej epo-\nki, posiadam nadzwyczajny mózg naukowy, tak, jak to miało miejsce z poetami dawnych epok\nteologicznych. Trzecia grupa uważała mnie za niezrozumiałego lub obłąkańca. Jeden z kry-\ntyków pisał: „Ten biedny młodzieniec ma manję uważania się za Boga i obraca światem w kie-\nszeniach jak chustką do nosa...\"\nKoufiskata w bżuhu”, jednodniówki futurystów uprzednio cenzurowanej w Krako-\nwie i skonfiskowanej po 3 tygodniach publicznej sprzedaży w Warszawie na skutek artykułu\nw „Rzeczypospolitej\" z dn. 13 grudnia, wywołała szereg protestów i głosów oburzenia w pra-\nsie nie reakcyjnej. P. Szpotański występuje ostro przeciwko władzom, które zarządziły kon-\nfiskatę, wskazując na brak jakichkolwiek motywów tego czynu (p. N° 4 „Głosu\"). „Kurjer Pol-\nski\" z dn. 24 grudnia mówi: „Oskarżenie p. Wierzbińskiego jest świadomym wypaczaniem\nprawdy\", i stwierdza, że strona literacka jednodniówki „jest rozpatrywana pod kątem litość\nwzbudzającej ignorancji\". „Robotnik* z dn. 6 stycznia pisze: „musi oburzyć związek między\nartykułem p. Wierzbińskiego... a konfiskatą i żąda od ministra spraw wewnętrznych rozpa-\ntrzenia sprawy: „Konfiskata winna być cofniętą\". „Kurjer Polski\" z dn. 10 stycznia wraca\nznów do tej sprawy: „Nie wtrącają się do niej (do twórczości futurystów) prokuratorzy Francji,\nNiemiec, Włoch... Dziennikarze tych krajów nie piszą z tej racji o zagrożonej ojczyźnie\ni nie wołają o pomoc policji. Nie trzeba wołać prokuratora!\". Wreszcie „Skamander\" w zeszy-\ncie styczniowym poświęca sprawie konfiskaty dłuższy artykuł, piętnujący czarną maffję prasy\nreakcyjnej i zaczynający się od słów: „Na rozkaz p. \"Macieja Wierzbińskiego... została skonfi-\nskowana\" etc...\nPomijając bezpodstawność konfiskaty pisma, będącego bezspornie, pomimo metod autorekla-\nmowych, dziełem sztuki. stajemy wobec charakterystycznego zjawiska, że rynsztokowy,\njawnie prowokatorski feljeton pismaka „Rzeczypospolitej\", nadziany aforyzmami, które pod\nręką p. Wierzbińskiego stają się abortyzmami, zostaje skwapliwie wysłuchany przez Komisarjat\nRządu, i źe rycerski obrońca ajentów zakopiańskich, zrywających wieczór artystyczny i rabu-\njących literatom kasę bez wydania pokwitowania, znajduje poparcie u władz. Wobec tego\njesteśmy zmuszeni zapytać, czemu odnośne władze nie życzą sobie zwrócić uwagi na ogólny\nprotest pozostałych pism, żądających cofnięcia konfiskaty. Czy rzeczywiście należy aż ujadać\ni pluć błotem paszkwilów, by być usłyszanym przez p. ministra spraw wewnętrznych.\nKierownictw® miesięcznika poetyckiepo ~Skamauder*’ zostało powierzone p. Jerze-\nmu M. Grydzewskiemu. Znając p. Grydzewskiego jako świetnego polemistę, człowieka o wiel-\nkim umiarze artystycznym, nie można nie pochwalić tego wyboru.\nPm Anatol Stern, jeden z redaktorów „Nowej Sztuki\", został definitywnie zwolniony'od od-\npowiedzialności na rozprawie Sądu Kasacyjnego w Wilnie, dn. 14 stycznia. Komitet redakcyjny\n„Nowej Sztuki* składa wyrazy uznania p. mec. Bolesławowi Szyszkowskiemu za skuteczną\nopiekę, którą roztoczył nad tą przeszło dwa lata ciągnącą się sprawą.\nAutorom utworów, nadesłanych do redakcji „Nowej Sztuki* zostaną udzielone odpowiedzi\nw 3 zeszycie pisma.\nSpis ksiąiek, nadesłanych nam przez Tow. Wyd. „Fala\", „Ignis\", „Lektor\" i inne zostanie\nmiejsca wydrukowany w następnym zeszycie."}, {"page_pdf": 34, "page_imprimee": "32", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.34", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 5383, "texte": "NAGANKA NA LITERATóW.\nRedakcja.\nW związku z świadomym tępieniem kultury intelektualnej i artystycznej, prasa reakcyjna, od\npoczątków budzenia się twórczości literackiej w już niepodległej Polsce, nie cofała się przed\nużyciem najnikczemniejszych insynuacji, najbardziej prowokatorskich metod, popartych całym\narsenałem ignorancji, zacofania i chuliganerji/w celu zagłuszenia nowych usiłowań w sztuce.\nTej ohydnej krucjacie przeciwko artystom były i są pomocne steroryzowane władze, które\npozwalają sobie na niesłychane nigdzie, brutalne i nieumotywowane represje względem dzieł\nsztuki i ich twórców.\nSzereg represji rozpoczęła konfiskata „Wiosny\" Jułjana Tuwima, drukowanej w „Pro arte*.\nPoemat ten został skonfiskowany głównie na skutek artykułu Andrzeja Niemojewskiego, Jeden\nz następnych numerów tegoż czasopisma zostaje skonfiskowany z powodu „Czadu\" Grabiń-\nskiego, który znajdujemy jednakże w ogólnym tomie jego nowel.\nWkrótce potym zostaje skonfiskowana „Czarna wiosna\" poemat Antoniego Słonimskiego. Tenże\nsam poemat, przedrukowany z nieistotnemi opuszczeniami w „Paradzie “ nie wywołał żadnego\nsprzeciwu władz. Sprawa wytoczona autorowi niedawno została umorzona.\nW grudniu 1919 roku zostaje aresztowany za odczytanie wiersza na wieczorze artystycznym\nw Wilnie Anatol Stern. Niezwłocznie potym ukazuje się protest w gazetach warszawskich,\nstwierdzający, że „wiersz, o którym mowa, nie zawierał cech bluźnierstwa, co w imię spra-\nwiedliwości stwierdzamy jako literaci\" i podpisany przez Żeromskiego. Berenta, Bandrow-\nskiego, Staffa, Grabińskiego, Śliwińskiego i kilkunastu innych. Wobec tego publicznego oświad-\nczenia komentarze są zbyteczne. Sądy wileńskie odmawiają jednak Sternowi ekspertów (I)\ni zawdzięczając jedynie staraniom mecenasa p. Bolesława Szyszkowskiego poeta po 3-miesięcz-\nnym więzieniu prewencyjnym (!) zostaje wypuszczony na wolność. P. Śtern został dopiero\nw tych dniach w trzeciej instancji zwolniony całkowicie od kary.\nW 1920 roku skonfiskowany zostaje zeszyt „Skamandra\", zawierający „Zenobję Palmurę\" Jaro-\nsława Iwaszkiewicza. W pierwszej instancji sąd skazał redaktora „Skamandra\" Wład. Zawi-\nstowskiego na trzy tygodnie aresztu. Jako jeden z motywów sąd podaje „obrazę poczucia\npiękna\" (!!). Ta sama powieść ukazuje się w wydaniu książkowym, nie wywołując reakcji władz.\nNastępuje słynna konfiskata „Pamiętników Pana Boga\" Papiniego, drukowanych w „Narodzie\",\nktóre wyszły ostatnio w oddzielnej książce. Barbarzyńskość tego kroku była już dostatecznie\noświetloną. Sprawa wytoczona red. Szpotańskiemu została umorzona\nW grudniu r. 1920 zostaje zaaresztowany almanach futurystów p. t. „Gga\". Cenzor Sygietyński\nnie postarał się jednak przedłożyć na czas sprawę prokuratorji, wobec czego almanach auto-\ntomatycznie został zwolniony.\nW początkach 1921 r. bezprawnie i w sposób brutalny został zerwany przez urzędnika cen-\nzury Wójcickiego przy pomocy policji (!) wieczór poetycki futurystów krakowskich, co pocią-\ngnęło za sobą interpelację frakcji lewicowej w Sejmie.\nJednocześnie zostaje na prowincji zabronione wystawienie „Kochanków\" Grubińskiego, sztuki\ngranej przez czas dłuższy w Warszawie,\nW tym samym czasie konfiskuje cenzor Sygietyński „Nieśmiertelny tom futuryz* Anatola\nSterna i Aleksandra Wata. Poraź drugi zapomina sprawę zwrócić na drogę sądową, wobec\nczego sprawa zostaje umorzona, lecz mimo domagań, nie zwraca zaaresztowanych 600 eg z.\n„Tomu\".\nW sierpniu tegoż roku zostaje zerwany w Zakopanem przez urzędnika klimatycznego, p. Kor-\nczyńskiego, wieczór dyskusyjno-poetycki literatów: Czyżewskiego, Jasieńskiego, Sterna, Wata\ni Witkiewicza. Kasa została zajęta przez ajentów p. Korczyńskiego, którzy żądającej kwitu\nkasjerce odpowiedzieli, że kwit zabierają ze sobą (I). Mimo interwencji posła Libermana, pie-\nniądze zostały aż do dziś w posiadaniu wymienionego urzędnika.\nW grudniu po 3-tygodniowej publicznej sprzedaży zostało praez. komisarza Borzęckiego skon-\nfiskowane pismo futurystów p. t. „Nuż w bżuhu\" Anatola Sterna i Brunona Jasieńskiego, ocen-\nzurowane uprzednio w Krakowie przez prokuratora Brazona i zastępcę do spraw prasowych,\nd-ra Błahuda. Ostatnia konfiskata była tak potwornie bezpodstawna i śmieszna i tak jawnie\nzainspirowana przez reakcjrjną prasę, że wywołała protest całego szeregu pism przeciwko\ntemu ośmieszaniu się rządu. Mimo to jednak pismo dotychczas nie zostało wydane redaktorom.\nOstatnio wreszcie zaaresztowanie poety Ryszarda Standego (autora,, Młotów\") w Dąbrowie Gór-\nniczej zdaje się należeć do kategorii wyżej wymienionych bezprawi.-Dowiadujemy się, że\np. Stande zaproszony na wieczór jednej z instytucji oświatowych robotniczych, odczytał tam\nparę swoich wierszy, zawartych w tomie jego poezji, nigdzie niekonfiskowanych. Wobec tego\nkrok władz lokalnych niczym usprawiedliwić się nie da..\nPonieważ utwory pisarzów tej miary co Wyspiański i Żeromski („Klątwa\", „Charitas\") podle-\ngały zastrzeżeniom przed ich wystawieniem, lub ogłoszeniem, co daje pewność, że ma się tu\ndo czynienia z fanatyzmem tępienia sztuki w Polsce, i ponieważ ilość represji w tak krótkim\nczasie przechodzi wszystko, coby się dało w tej mierze wyobrazić, przeto zwracamy się z we-\nzwaniem do społeczeństwa, do ogółu artystów, do pp. ministrów sprawiedliwości, kultury,\noświaty i spraw wewnętrznych, by zechcieli położyć kres tej oburzającej nagance na sztukę\ni kulturę polską i stosowanym do niej metodom knuta i kagańca."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c037", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c037", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "31", "page_fin": "31", "image_debut": 33, "image_fin": 33, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.27.1", "titre_corps": "P. Jarosław Iwaszkiewicz ustąpił z Kom. Red. naszego pisma. Żałując, że pewne nieu-", "titre_sommaire": "P. Jarosław Iwaszkiewicz ustąpił z Kom. Red. naszego pisma. Żałując, że pewne nieu-", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 33, "page_imprimee": "31", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.33", "debut_caractere": 18, "fin_caractere_exclue": 4622, "texte": "P. Jarosław Iwaszkiewicz ustąpił z Kom. Red. naszego pisma. Żałując, że pewne nieu-\nIPo Jarosław Iwaszkiewicz ustąpił z Kom. Red. naszego pisma. Żałując, że pewne nieu-\nzgodnienia nie pozwoliły mu kontynuować wspólnie rozpoczętej pracy. Kom. Red. składa mu\npodziękę za dotychczasową współpracę.\nZ listu Huidobra* Jedoń z redaktorów naszego pisma p. Tadeusz Peiper otrzymał od\nV. Hu i dobra list, w którym poeta ten i teoretyk mówi między Innem i;\n„Zasadniczą moją ideą estetyczną jest czysta twórczość, oddalona od wszelkiej poprzedzającej\nją rzeczywiśtości. Wychodząc z tej idei, zacząłem pracować w r. 1912. Opublikowałem w prze-\nglądach amerykańskich szereg szkiców estetycznych o twórczości' absolutnej. W lipcu 1916 r.\ndałem w Buenos Aires wykład, po którym nazwano mnie poraź pierwszy creacionistą, w związku\nz faktem, że w wykładzie owym powiedziałem: „Pierwszem zadaniem poety jest stwarzać,\ndrugiem stwarzać, trzeciem,— stwarzać\". Później termin „creacionizm* rozszedł się szeroko\ni znalazł wyznawców w Ameryce, Francji, Anglji, Włoszech i Hiszpanji.\nKiedy ukazały się moje dzieła poetyckie i studja estetyczne, krytyka podzieliła się na kilka grup.\nJedni mówili, że jestem naukowcem, filozofem, biologiem, ale że niemam w sobie nic z poety.\nDrudzy naodwrót twierdzili, źe jestem olbrzymim poetą i że jako prawdziwy poeta naszej epo-\nki, posiadam nadzwyczajny mózg naukowy, tak, jak to miało miejsce z poetami dawnych epok\nteologicznych. Trzecia grupa uważała mnie za niezrozumiałego lub obłąkańca. Jeden z kry-\ntyków pisał: „Ten biedny młodzieniec ma manję uważania się za Boga i obraca światem w kie-\nszeniach jak chustką do nosa...\"\nKoufiskata w bżuhu”, jednodniówki futurystów uprzednio cenzurowanej w Krako-\nwie i skonfiskowanej po 3 tygodniach publicznej sprzedaży w Warszawie na skutek artykułu\nw „Rzeczypospolitej\" z dn. 13 grudnia, wywołała szereg protestów i głosów oburzenia w pra-\nsie nie reakcyjnej. P. Szpotański występuje ostro przeciwko władzom, które zarządziły kon-\nfiskatę, wskazując na brak jakichkolwiek motywów tego czynu (p. N° 4 „Głosu\"). „Kurjer Pol-\nski\" z dn. 24 grudnia mówi: „Oskarżenie p. Wierzbińskiego jest świadomym wypaczaniem\nprawdy\", i stwierdza, że strona literacka jednodniówki „jest rozpatrywana pod kątem litość\nwzbudzającej ignorancji\". „Robotnik* z dn. 6 stycznia pisze: „musi oburzyć związek między\nartykułem p. Wierzbińskiego... a konfiskatą i żąda od ministra spraw wewnętrznych rozpa-\ntrzenia sprawy: „Konfiskata winna być cofniętą\". „Kurjer Polski\" z dn. 10 stycznia wraca\nznów do tej sprawy: „Nie wtrącają się do niej (do twórczości futurystów) prokuratorzy Francji,\nNiemiec, Włoch... Dziennikarze tych krajów nie piszą z tej racji o zagrożonej ojczyźnie\ni nie wołają o pomoc policji. Nie trzeba wołać prokuratora!\". Wreszcie „Skamander\" w zeszy-\ncie styczniowym poświęca sprawie konfiskaty dłuższy artykuł, piętnujący czarną maffję prasy\nreakcyjnej i zaczynający się od słów: „Na rozkaz p. \"Macieja Wierzbińskiego... została skonfi-\nskowana\" etc...\nPomijając bezpodstawność konfiskaty pisma, będącego bezspornie, pomimo metod autorekla-\nmowych, dziełem sztuki. stajemy wobec charakterystycznego zjawiska, że rynsztokowy,\njawnie prowokatorski feljeton pismaka „Rzeczypospolitej\", nadziany aforyzmami, które pod\nręką p. Wierzbińskiego stają się abortyzmami, zostaje skwapliwie wysłuchany przez Komisarjat\nRządu, i źe rycerski obrońca ajentów zakopiańskich, zrywających wieczór artystyczny i rabu-\njących literatom kasę bez wydania pokwitowania, znajduje poparcie u władz. Wobec tego\njesteśmy zmuszeni zapytać, czemu odnośne władze nie życzą sobie zwrócić uwagi na ogólny\nprotest pozostałych pism, żądających cofnięcia konfiskaty. Czy rzeczywiście należy aż ujadać\ni pluć błotem paszkwilów, by być usłyszanym przez p. ministra spraw wewnętrznych.\nKierownictw® miesięcznika poetyckiepo ~Skamauder*’ zostało powierzone p. Jerze-\nmu M. Grydzewskiemu. Znając p. Grydzewskiego jako świetnego polemistę, człowieka o wiel-\nkim umiarze artystycznym, nie można nie pochwalić tego wyboru.\nPm Anatol Stern, jeden z redaktorów „Nowej Sztuki\", został definitywnie zwolniony'od od-\npowiedzialności na rozprawie Sądu Kasacyjnego w Wilnie, dn. 14 stycznia. Komitet redakcyjny\n„Nowej Sztuki* składa wyrazy uznania p. mec. Bolesławowi Szyszkowskiemu za skuteczną\nopiekę, którą roztoczył nad tą przeszło dwa lata ciągnącą się sprawą.\nAutorom utworów, nadesłanych do redakcji „Nowej Sztuki* zostaną udzielone odpowiedzi\nw 3 zeszycie pisma.\nSpis ksiąiek, nadesłanych nam przez Tow. Wyd. „Fala\", „Ignis\", „Lektor\" i inne zostanie\nmiejsca wydrukowany w następnym zeszycie."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c038", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c038", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "32", "page_fin": "32", "image_debut": 34, "image_fin": 34, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.27.2", "titre_corps": "NAGANKA NA LITERATóW.", "titre_sommaire": "NAGANKA NA LITERATóW.", "signature_source": "Redakcja", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 34, "page_imprimee": "32", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.34", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 5383, "texte": "NAGANKA NA LITERATóW.\nRedakcja.\nW związku z świadomym tępieniem kultury intelektualnej i artystycznej, prasa reakcyjna, od\npoczątków budzenia się twórczości literackiej w już niepodległej Polsce, nie cofała się przed\nużyciem najnikczemniejszych insynuacji, najbardziej prowokatorskich metod, popartych całym\narsenałem ignorancji, zacofania i chuliganerji/w celu zagłuszenia nowych usiłowań w sztuce.\nTej ohydnej krucjacie przeciwko artystom były i są pomocne steroryzowane władze, które\npozwalają sobie na niesłychane nigdzie, brutalne i nieumotywowane represje względem dzieł\nsztuki i ich twórców.\nSzereg represji rozpoczęła konfiskata „Wiosny\" Jułjana Tuwima, drukowanej w „Pro arte*.\nPoemat ten został skonfiskowany głównie na skutek artykułu Andrzeja Niemojewskiego, Jeden\nz następnych numerów tegoż czasopisma zostaje skonfiskowany z powodu „Czadu\" Grabiń-\nskiego, który znajdujemy jednakże w ogólnym tomie jego nowel.\nWkrótce potym zostaje skonfiskowana „Czarna wiosna\" poemat Antoniego Słonimskiego. Tenże\nsam poemat, przedrukowany z nieistotnemi opuszczeniami w „Paradzie “ nie wywołał żadnego\nsprzeciwu władz. Sprawa wytoczona autorowi niedawno została umorzona.\nW grudniu 1919 roku zostaje aresztowany za odczytanie wiersza na wieczorze artystycznym\nw Wilnie Anatol Stern. Niezwłocznie potym ukazuje się protest w gazetach warszawskich,\nstwierdzający, że „wiersz, o którym mowa, nie zawierał cech bluźnierstwa, co w imię spra-\nwiedliwości stwierdzamy jako literaci\" i podpisany przez Żeromskiego. Berenta, Bandrow-\nskiego, Staffa, Grabińskiego, Śliwińskiego i kilkunastu innych. Wobec tego publicznego oświad-\nczenia komentarze są zbyteczne. Sądy wileńskie odmawiają jednak Sternowi ekspertów (I)\ni zawdzięczając jedynie staraniom mecenasa p. Bolesława Szyszkowskiego poeta po 3-miesięcz-\nnym więzieniu prewencyjnym (!) zostaje wypuszczony na wolność. P. Śtern został dopiero\nw tych dniach w trzeciej instancji zwolniony całkowicie od kary.\nW 1920 roku skonfiskowany zostaje zeszyt „Skamandra\", zawierający „Zenobję Palmurę\" Jaro-\nsława Iwaszkiewicza. W pierwszej instancji sąd skazał redaktora „Skamandra\" Wład. Zawi-\nstowskiego na trzy tygodnie aresztu. Jako jeden z motywów sąd podaje „obrazę poczucia\npiękna\" (!!). Ta sama powieść ukazuje się w wydaniu książkowym, nie wywołując reakcji władz.\nNastępuje słynna konfiskata „Pamiętników Pana Boga\" Papiniego, drukowanych w „Narodzie\",\nktóre wyszły ostatnio w oddzielnej książce. Barbarzyńskość tego kroku była już dostatecznie\noświetloną. Sprawa wytoczona red. Szpotańskiemu została umorzona\nW grudniu r. 1920 zostaje zaaresztowany almanach futurystów p. t. „Gga\". Cenzor Sygietyński\nnie postarał się jednak przedłożyć na czas sprawę prokuratorji, wobec czego almanach auto-\ntomatycznie został zwolniony.\nW początkach 1921 r. bezprawnie i w sposób brutalny został zerwany przez urzędnika cen-\nzury Wójcickiego przy pomocy policji (!) wieczór poetycki futurystów krakowskich, co pocią-\ngnęło za sobą interpelację frakcji lewicowej w Sejmie.\nJednocześnie zostaje na prowincji zabronione wystawienie „Kochanków\" Grubińskiego, sztuki\ngranej przez czas dłuższy w Warszawie,\nW tym samym czasie konfiskuje cenzor Sygietyński „Nieśmiertelny tom futuryz* Anatola\nSterna i Aleksandra Wata. Poraź drugi zapomina sprawę zwrócić na drogę sądową, wobec\nczego sprawa zostaje umorzona, lecz mimo domagań, nie zwraca zaaresztowanych 600 eg z.\n„Tomu\".\nW sierpniu tegoż roku zostaje zerwany w Zakopanem przez urzędnika klimatycznego, p. Kor-\nczyńskiego, wieczór dyskusyjno-poetycki literatów: Czyżewskiego, Jasieńskiego, Sterna, Wata\ni Witkiewicza. Kasa została zajęta przez ajentów p. Korczyńskiego, którzy żądającej kwitu\nkasjerce odpowiedzieli, że kwit zabierają ze sobą (I). Mimo interwencji posła Libermana, pie-\nniądze zostały aż do dziś w posiadaniu wymienionego urzędnika.\nW grudniu po 3-tygodniowej publicznej sprzedaży zostało praez. komisarza Borzęckiego skon-\nfiskowane pismo futurystów p. t. „Nuż w bżuhu\" Anatola Sterna i Brunona Jasieńskiego, ocen-\nzurowane uprzednio w Krakowie przez prokuratora Brazona i zastępcę do spraw prasowych,\nd-ra Błahuda. Ostatnia konfiskata była tak potwornie bezpodstawna i śmieszna i tak jawnie\nzainspirowana przez reakcjrjną prasę, że wywołała protest całego szeregu pism przeciwko\ntemu ośmieszaniu się rządu. Mimo to jednak pismo dotychczas nie zostało wydane redaktorom.\nOstatnio wreszcie zaaresztowanie poety Ryszarda Standego (autora,, Młotów\") w Dąbrowie Gór-\nniczej zdaje się należeć do kategorii wyżej wymienionych bezprawi.-Dowiadujemy się, że\np. Stande zaproszony na wieczór jednej z instytucji oświatowych robotniczych, odczytał tam\nparę swoich wierszy, zawartych w tomie jego poezji, nigdzie niekonfiskowanych. Wobec tego\nkrok władz lokalnych niczym usprawiedliwić się nie da..\nPonieważ utwory pisarzów tej miary co Wyspiański i Żeromski („Klątwa\", „Charitas\") podle-\ngały zastrzeżeniom przed ich wystawieniem, lub ogłoszeniem, co daje pewność, że ma się tu\ndo czynienia z fanatyzmem tępienia sztuki w Polsce, i ponieważ ilość represji w tak krótkim\nczasie przechodzi wszystko, coby się dało w tej mierze wyobrazić, przeto zwracamy się z we-\nzwaniem do społeczeństwa, do ogółu artystów, do pp. ministrów sprawiedliwości, kultury,\noświaty i spraw wewnętrznych, by zechcieli położyć kres tej oburzającej nagance na sztukę\ni kulturę polską i stosowanym do niej metodom knuta i kagańca."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c039", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c039", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "33", "page_fin": "33", "image_debut": 35, "image_fin": 35, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.28", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 35, "page_imprimee": "33", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.35", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 248, "texte": "■\nINSTYTUT LITERACKI\nSPÓŁKA Z O. P.\nODDZIAŁ GŁÓWNY: WARSZAWA\nSienkiewicza 5, - - - - Telefon Nr. 253-99\nCENTRALA: LWÓW\nMikołaja 23. Telefon Nr. 525. (Dom własny)\nODDZIAŁY:\nPOZNAŃ, ul. Ratajczaka (Rycerska) L. 33\nKRAKÓW, Rynek Gł. LUBLIN, Szopena 5,"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c040", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c040", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "33", "page_fin": "33", "image_debut": 35, "image_fin": 35, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.29", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 35, "page_imprimee": "33", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.35", "debut_caractere": 250, "fin_caractere_exclue": 339, "texte": "MAGAZYN BIELIZNY\nI KONFEKCJI MĘSKIEJ\nWarszawa, Szpitalna W. 9. Telef. 90-06.\nCeny nizkie."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c041", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c041", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "33", "page_fin": "33", "image_debut": 35, "image_fin": 35, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.30", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 35, "page_imprimee": "33", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.35", "debut_caractere": 341, "fin_caractere_exclue": 579, "texte": "LEON DOLBY\nWARSZAWA, NOWY ŚWIAT Nr.\nADRES TELEGRAFICZNY: RACHUNEK CZEKOWY POCZ-\nL\n„DOLEYHURT— WARSZAWA\" TOWY w P. K. O. Nr. 1553\nTELEFON Nr. 80-04\nMIĘDZYMIASTOWY Nr. 180-34\nPOLECA OBUWIE DAMSKIE I MĘSKIE\nZNANE ZE S WEJ DOBROCI I ELEGANCJI"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c043", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c043", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "34", "page_fin": "34", "image_debut": 36, "image_fin": 36, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.32", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 148, "texte": "BRONISŁAW IWANOWSKI I I 7T A\nPOEMATY PROZĄ\nDO NABYCIA WE WSZYSTKICH KSIĘGARNIACH\nNAKŁAD FIRMY TRZASKA. EWERT i MICHALSKI. HOTEL EUROPEJSKI, WARSZAWA"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c044", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c044", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "34", "page_fin": "34", "image_debut": 36, "image_fin": 36, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.33", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "debut_caractere": 150, "fin_caractere_exclue": 286, "texte": "JAMKICKI\nChmielna róg Szpitalnej, telefon 39 (d.)\nPOLECA\nKRAJOWĄ I ZAGRANICZNĄ PER-\nFUMERJĘ I KOSMETYKĘ ORAZ\nWSZELKIE MATERJAŁY APTECZNE"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c045", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c045", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "34", "page_fin": "34", "image_debut": 36, "image_fin": 36, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.34", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "debut_caractere": 288, "fin_caractere_exclue": 482, "texte": "Ceny zniżone!! □ a □ Ceny zniżone!!\nWYTWORNE PORTRETY I FOTOBRAFJE\nPOLECA W WIELKIM WYBORZE\nJflfl IWflliflßSKl\nCHMIELNA 10 a a o TEL. 224-20\nZakład czynny codziennie od 10-eJ do 6-ej bez przerwy"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c046", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c046", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "34", "page_fin": "34", "image_debut": 36, "image_fin": 36, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.35", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "debut_caractere": 484, "fin_caractere_exclue": 589, "texte": "Warszawa,\nMAGAZYN\nBIELIZNY\noraz\nKONFEKCJI\nMĘSKIEJ i DAMSKIEJ\nMarszałkowska 145\nTELEFON 177-38\nA. JANOWSKI"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c047", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c047", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "34", "page_fin": "34", "image_debut": 36, "image_fin": 36, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.36", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "debut_caractere": 591, "fin_caractere_exclue": 1162, "texte": "Charakter!\nPrzyślijcie charakter pisma, zakomunikujcie\nimię, rok, miesiąc urodzenia, ile osób najbliż-\nszej rodziny: otrzymacie od Szyllera-Szkolnika,\npsycho - grafologa (autora prac naukowych)\nszczegółową analizę charakteru, określenie wa-\nżniejszych zdarzeń życiowych. Odpowiedzi na\nszczere zapytania. Analizę wysyła się po otrzy-\nmaniu Mk. 500. Praca naukowa Szyllera-Szkol-\nnika zaszczycona mnóstwem odezw, podzięko-\nwań. Dla badań osobistych przyjmuje od dwu-\nnastej do siódmej. Warszawa—Psycho-Gra-\nfolog Szyller-Szkolnik, Piękna 25—12.\nWątpiącym dowody bezpłatnie."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c048", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c048", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "34", "page_fin": "34", "image_debut": 36, "image_fin": 36, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.37", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "debut_caractere": 1164, "fin_caractere_exclue": 1299, "texte": "Obicia Papierowe\nNAJWYTWORNIEJSZYCH DESENI\nPO CENACH NAJNIŻSZYCH ::\nPOLECA:\nSpółka Handlowa Przemyśla Tapetowego\nWARSZAWA, MIODOWA Me 7"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c049", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c049", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "34", "page_fin": "34", "image_debut": 36, "image_fin": 36, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.38", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "debut_caractere": 1301, "fin_caractere_exclue": 1390, "texte": "PRACOWNIA\nÜBIORÓW MĘSKICH\nW WARSZAWIE,\nKrakowskie-Przedmieście Nr 17\nTelefon JSfs 148-59,"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c050", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c050", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "34", "page_fin": "34", "image_debut": 36, "image_fin": 36, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.39", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "debut_caractere": 1392, "fin_caractere_exclue": 1593, "texte": "JTIKZTI\nii „HUMOR, ŻART, SATYRA,\n;; :: :: IRONJA :: ::\ni GŁĘBSZE ZNACZENIE\"\nMARSZAŁKOWSKA 112, gm. TEATRU „STYLOWEGO „\nPoczątek codziennie o godz. 12-ej w nocy. Początek codziennie o godz. 12-ej w nocy"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c051", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c051", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "35", "page_fin": "35", "image_debut": 37, "image_fin": 37, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.40", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 37, "page_imprimee": "35", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.37", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 186, "texte": "WYTWÓR N I A\nram i mebli stalowych\npoleca w wielkim wy-\nborze sypialnie gotowe,\noraz urządzenia pokoi\npanieńskich po cenach\nniskich\nW. KUCICKI\nmarszałkowska 145\nw podwórzu\nTELEFON 504-68"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c052", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c052", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "35", "page_fin": "35", "image_debut": 37, "image_fin": 37, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.41", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 37, "page_imprimee": "35", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.37", "debut_caractere": 188, "fin_caractere_exclue": 503, "texte": "MAGAZYN ARTYSTYCZNY\npod firmą „SZTUKA I REPRODUKCJA”\nWŁAŚC. JÓZEF POZNAŃSKI\nW WARSZAWIE, Ul. SIENKIEWICZA II TEL. 112-38; PRYW. 129-72\nOBRAZY MALARZY POLSKICH i OBCYCH » AKWAFORTY SZTYCHY STARE\nI NOWE :: REPRODUKCJE :: POCZTÓWKI ARTYSTYCZNE :: RZEŹBY I PRZEDMIOTY\nSZTUKI STOSOWANEJ :: RAMY STYLOWE :: OPRAWA OBRAZÓW"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c053", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c053", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "35", "page_fin": "35", "image_debut": 37, "image_fin": 37, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.42", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 37, "page_imprimee": "35", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.37", "debut_caractere": 505, "fin_caractere_exclue": 653, "texte": "DUŻY WYBÓR\nKBPELDSZY i [ZUPEK\nPOLECA\ni\nmu EliffilDlE OD 18(6 ROKI\nWARSZAWA, PLAC TIZEEI KRZTZf Ul. IB\n2 DOM OD NOWEGO ŚWIATU\nW KIERUNKU UL. ŻÓRAWIEJ"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c054", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c054", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "35", "page_fin": "35", "image_debut": 37, "image_fin": 37, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.43", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 37, "page_imprimee": "35", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.37", "debut_caractere": 655, "fin_caractere_exclue": 685, "texte": "MARIA\nWIEJSKA 2\nTELEFON 279-25"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c055", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c055", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "36", "page_fin": "36", "image_debut": 38, "image_fin": 38, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.44", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 38, "page_imprimee": "36", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.38", "debut_caractere": 0, "fin_caractere_exclue": 89, "texte": "Suknie\nwieczorowe i wizytowe\nI j! . i-,. 1- ■ fi*\n■\nrV-.' ■\" ‘j r . i.n ■ .\nTelefon 93-52"}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c056", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c056", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "36", "page_fin": "36", "image_debut": 38, "image_fin": 38, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.45", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 38, "page_imprimee": "36", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.38", "debut_caractere": 91, "fin_caractere_exclue": 202, "texte": "UKIERNIA\nALBRECHT i SKĘPSKI\nmm\n'\nKredytowa 9, róg Jasnej. - - - Telefon 145-56.\nFilja: Mazowiecka 12.\n*\n140-08."}]}, {"article_id": "bm-bmtnabm-1922-02-01-c057", "article_bluemountain": "bmtnabm_1922-02_01#c057", "volume": "bmtnabm_1922-02_01", "ocr_source": "OCR Blue Mountain (ALTO), transcription TEI : lignes lb/@facs", "texte_sans_correction": true, "page_debut": "36", "page_fin": "36", "image_debut": 38, "image_fin": 38, "pages_selon": "pagination imprimée relevée dans le METS Blue Mountain (ORDERLABEL) ; [n] = page sans folio restituée", "url_article": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.2.46", "titre_corps": "[Publicité]", "titre_sommaire": "[Publicité]", "signature_source": "", "controle": "bornes données par la structure logique METS/ALTO de Blue Mountain (blocs ALTO de chaque constituant)", "pages": [{"page_pdf": 38, "page_imprimee": "36", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.38", "debut_caractere": 204, "fin_caractere_exclue": 331, "texte": "GARDEROBA MĘSKA\ni\nOKRYCIA i KOSTJUMY\nDAMSKIE i\niii\nI\n■ »J- * .\n1 ■' 'p a%' ' • -\n-.iii:- i\n$ ifm\niii\nlii\nmi\n;C, *» * *;:\n■\ni: ,"}]}], "pages_ocr_originales": [{"page_pdf": 1, "page_imprimee": "couv. 1", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.1", "texte": "■■■ ■ ; ... : :• , -i -m. ■ - - ■ ■ - ■ -\ni :.\n„ - A ■■\ni fIA WKm gig» M lift1 Ł\n' IBHik WBK jfe WĘm M&* :mmm iĘBSk Ęmm§ {sSE m\nmUm.fA Wsmst jjfcflHHßlaft *j3HßSw| aM Mb Jlim MgiTOnßw K^mWWMm; ®W mamMl .mmmi/ Mm\niwßilł jtlßsß fe|i» Mw WW nmmkm •JWmm ««/ Hf||\n«bS9eßhh!lp* jĘKSKr TSęĘßßmfa JmKMp ffjjyflaP\nlii ißsb aBbL. ifHP jsa JBlif HEi1 sBj[^B|^\nMMMMi WSKj® awsaff Amk Ą<mmSgt NMaisi —.- |HIK K&eI» £4s?»r ma/sMf, WsmS<\nwH| yĘgmjs jj., :'łsffiisslł' llPils!\nCZASOPISMO ARTYSTYCZNE\nI II #% BORGEB BRAUN BUKOWSKI\ni|o fi CENDRARS CHWISTEK DOULA\nMl- g HUIDOBRO JACOB JESIENIN\nIM / MELCER - RUTKOWSKA PARRA\nii # PEIPER RIITAS STERN TORRE\nI ■ 1 » WAT WEGA PANEDAS ŻYRANIK"}, {"page_pdf": 2, "page_imprimee": "n. p.", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.2", "texte": "TREŚĆ ZESZYTU DRUGIEGO „NOWEJ SZTUKI\":\nAnielski cham. Wniebowstąpienie. ANATOL STERN •\nNowa poezja hiszpańska. TADEUSZ PEIPER.\nNoc. Deszcz. Telefon. YINCENTE HUIDOBRO '\nDale. Moje kroki. JUAN RIYAS PANEDAS •\nJa i ty wśród nocy. HUMBERTO RIYAS\nPuzzle, GUILLERMO DE TORRE '\nBordeL ERNESTO LOPEZ PARRA ”\nPoranek. LUIS BORGES . ‘ ‘\nClovn. RAFAEL LASSO DE LA YEGA, w przekładzie Tadeusza Peipera.\nNowa poezja polska, Ł Uwagi metodologiczne. LEON CHWISTEK * * * !1\nCzerwiec czerwony. Nagi dzień. MIECZYSŁAW BRAUN\nPowieść. ALEKSANDER WAT • • * * * .\nZmiana listów. ANATOL STERN • • • * * ««\nPoemat. BLAISE CENDRARS, w przekładzie Wandy Melcer-Rutkowskiej ... 12\nZebraczka z Neapolu. MAX JACOB.\nŁawka z naprzeciwka. SAMUEL DOULA, w przekładzie Kazimierza Bukowskiego. . 23\nInnońja. SERGEJ JESIENIN, w przekładzie Bohdana Żyranika 24\n26\n... 28\nPlastyka. ’ ■\nKsiążki i Czasopisma .■•*•••••••'****\nLudzie i Artyści .\n\nKOMITET REDAKCYJNY: D-r LEON CHWISTEK (KRAKÓW). TADEUSZ PEIPER\n(KRAKÓW). ANATOL STERN (WARSZAWA)\nREDAKCJA i ADMINISTR.: „LEKTOR\". Sienkiewicza 5, wtorki m. 5—6 pp. Telef. 253-99\nREDAKCJA W KRAKOWIE: Szujskiego 7, D-r LEON CHWISTEK\nSKŁADY GŁÓWNE: Lwów: Mikołaja 23 (dom własny), Kraków; Rynek Główny 22,\nLublin: Szopena 5, Poznań: Rycerska 33 (Ratajczaka).\nPrenumeratę przyjmują wszystkie księgarnie na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Cena\nnumeru pojedynczego Mk. 350. Adres dla przesyłek: Warszawa, Lektor „Nowa Sztuka .\nRękopisów drobnych redakcja nie zwraca.\nOgłoszenia do „Nowej Sztuki” przyjmuje „Reklama Polska” Centrala—Warszawa, jasna 10\ntel. 229-42, 43, 44. Oddziały: Poznań, Marcinkowskiego 6. Bydgoszcz, Gdańska 164. Łódź,\nNawrot la. Lwów, Romanowicza 10."}, {"page_pdf": 3, "page_imprimee": "1", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.3", "texte": "■\nCZASOPISMO ARTYSTYCZNE\nWARSZAWA, LUTY 1922 ROK\nZESZYT DRUGI ROK DRUGI"}, {"page_pdf": 5, "page_imprimee": "3", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.5", "texte": "ANIELSKI CHAM.\nAnatol Stern\nty\nktóry węszysz pod wiatr i szukasz człowieka\nspójrz tylko rozejrzyj się wokół\ntoż kosmos cały\nżywym człowiekiem ocieka!\nfilozofie świecący szpiegowską latarką\ni na wielkiego gościa czekający w beczce\nczemuś się przed pierwszą lepszą\nnie zatrzymał kucharką\nalbo przed ulicznikiem kąpiącym się w rzeczce?\nt\npogrążony wśród ziemi kwietnych parujących trzewi\nspacerujący wśród skręconych drzew jej\nplatonie w zielonym snów swoich wietrze!\njakiej jeszcze idei szukasz wokół siebie\nty, ty sam tak nierealnie poruszający rękoma\nzginający kolana głośno pożerający powietrze\ni wszelki pokarm by go wyrzucić powrotną koleją\nnie jestżeś sam najistotniejszą wyborną ideą\nktórej szukasz napróżno w oddalonem niebie?!\nkiedy na biodrach kołyszą się twoje okręty\ni morze je klepie łapami całując po bokach\nprzestań patrzeć handlarzu na te lasy masztów!,\nchodzi wokół ciebie, charczę śpiewa człowiek święty\nnogi tych tragarzów sapiących się grążą w obłokach\ni twarze ich są błękitniejsze niżli twarze radżów!\nspojrzyj no na tę dwuramienną ideę\njak się wysila jak chodzi jak klnie jak się śmieje\nspójrz na te nieopisane nóg poruszenia i barów\ni bioder i piersi popychających ładunki ciężarów\nna ruchliwą pięciopromienność tych par nóg i rąk\nna silę cudowność żywość którą wieje wkrąg."}, {"page_pdf": 6, "page_imprimee": "4", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.6", "texte": "Aleksandrze! Napoleonie któryś porwał ind jo\npyszny żeś w cieniu lip indyj miał rozkosz z roksaną\nkażdy ruch byle jaki czy tu czy gdzieindziej\ntak samo jest mi szalony i wielki tak samo!\nz pod lekkich sukien które na sobie nosisz cesarzowo\ngdy się piersi twoje wznoszą wśród gorących snów\nto samo ciało wytryska i tą wonną mową\nczyż nie każde ciało spotkane mnie wita znów i znów!\no niezrozumiały boże ręko która bierzesz papieros\no cudowna praco dziesięciu dziwnych palców!\njak wulkan wciąż płodzący, jak szalejący heros\njest każdy z was gnijących kawiarnianych bywalców!\no nieodpoczywający warsztacie ludzkich ciał\nhałaśliwy nieustanny i tańczący trudzie!\nkolana swe w mórz nadniebnych pogrążają miał\nanieli i składając ręce modlą się do ludzi.\no upajająca wzburzona i spieniona rzeko\nrzeko czasu przez którą szybuje mój prom!\nnad naszerni czołami dzwoni niedaleko\nnarozcież otwarte słońce ogromne jak dom!\nf\nROBOTNICY śmierdząca uskrzydlona gawiedź\no parujące bydło cudniejsze od aniołów!\ntłumie prostytutek i złodziei spieszących na połów\ntłumie mężczyzn i kobiet dokąd chcesz mnie zawiedź\no tłumie tłumie ludzi rojących się wokół\ngdyż widzę widzę już jak zrywając pozwól mówić daj!\njak przerywając pierścień ciała którym bóg was okuł\njak tłocząc się rycząc i się pchając\njak się wrywacie przeklinając w płonący złoty raj!!\n\nWNIEBOWSTĄPIENIE.\nAnatol Stern\nmłodzi sapiący zlani potem na ciele\nz głosów zmieszanych trwającym długo gwarem\nposiedli raj zrana w czerwcową niedzielą\nrękoma próżno się broniąc przed skwarem\nbili się po plecach że aż klaskało\nna wypukłych łopatkach kwitł dzwonny śniegi\nrozrzuciwszy przepysznie zwycięskie ciało\nkażdy pod drzewem kryjącym cień legł"}, {"page_pdf": 7, "page_imprimee": "5", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.7", "texte": "stłoczeni ze zgrozą patrzeli anieli\nwychudłem! rękoma objąwszy wpół siebie\njak gładząc jabłka twardych piersi leżeli\ni wzrokiem spacerowali po niebie\nwe łzach rozpływali się znikali prawie\ngdy spływając się w słodki rzężący chór\npokryli się ciałami na rajskiej trawie\npod dachem oranżowym anielskich piór\nobłoki na aniołów welonami żałob\ngdy phallusów sztywnych wznoszący się las\nporwał trzęsący rozbuchany galop\ni ciała skręcił orgazmu krzyk i spazm!\nzwichnięte skrzydła wiały na nich jak wachlarze\ngdy zmęczeni rozkoszą i opadli ze sił\nspaionemi ustami spijali sok marzeń\nktóry w mięsie słońca nad nimi musował i śnił\n\nNOWA POEZJA HISZPAŃSKA.\nTadeusz\nPeiper\nŻaden fakt polityczny ogólno-narodowego znaczenia nie ochrzcił najmłodszego\nruchu poetyckiego Hiszpanji. Żadna data historyczna nie wzięła go w swoją ko-\nłyskę. Poprzednie pokolenie pisarskie wyrosło pod czarnemi krepami pamiętnego\ndla kraju roku, w którym spadkobiercy Karola V utracili ostatnią ze swoich\nrozległych posiadłości zamorskich. Wstrząs sumienia, jaki pod wpływem tej\nstraty dokonał się w całym narodzie, przerzucił swoje spazmy takie na ówcze-\nsną literaturę. Od tego czasu nie stało się w Hiszpanji nic, co mogłoby być\nuważane za narodowe trzęsienie ziemi. Najmłodsza poezja hiszpańska nie widzi\npoza sobą żadnego zdarzenia zbiorowego, któreby halucynowało jej myśl i ujarz-\nmiało jej sumienie. Żaden fakt polityczny nie przelewa w nią swojej plazmy; nie\nniańczy jej żadna data historyczna.\nSkutek: Poezja hiszpańska ostatniego pokolenia nie jest zmuszona do zajęcia\nstanowiska wobec otaczającej ją zbiorowości. Nie ma potrzeby określenia swo-\njego stosunku do życia środowiska. Jej „idearium\" nie zawiera więc żadnej no-\nwej idei zbiorowej. Nie walczy ona z przeszłością narodu i nie walczy o przy-\nszłość świata. Niczego nie strąca w krypty śmierci, nikogo nie ciągnie za włosy\nna gościńce jutra. Operuje bardzo często tematami muzealnymi. W tematach\nzaś, wyszarpanych z nowych wnętrzności życia teraźniejszego, zajmuje postawę\nbiernej odbiorczości. Nie wstrząsa ziemią, nie zdmuchuje słońca.\nA jednak proklamuje swoją przynależność do ogólno-europejskiego ruchu „awan-\ngardy\" literackiej. Nazwała się nawet skrajnem bardzo mianem „ultraizmu\".\nI skrajną jest istotnie. Tylko że przewrotowe swoje usiłowania zamyka w gra-\nnicach troski o literaturę, Eksplozywy swoje podłożyła pod fundamenty starej\nliteratury i, nie troszcząc się o nowe życie, troszczy się o nowe pisanie. A tej\npracy nad odnowieniem i udoskonaleniem rzemiosła pisarskiego poświęca się"}, {"page_pdf": 8, "page_imprimee": "6", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.8", "texte": "z tem bezwzględnym oddaniem, z tą zakonniczą dbałością, jakie w tym stopniu\nchyba tylko jeszcze we Francji odnaleźć możemy. Na tę ambitną drogę uczciwo-\nści wobec własnego rzemiosła wprowadził ją znany poeta południowo-amery-\nkański, Wincenty Huidobro. Wybredny i pracowity kaligraf języka, umiał on na-\nrzucić rodzącemu się ruchowi poetyckiemu Hiszpanji chwalebną troskę o warto-\nści czysto literackie poezji. Co Huidobro rozpoczął, talent rasy dokończył. W ten\nsposób najmłodsza poezja hiszpańska zdołała w krótkim czasie wznieść się na\npoziom nowego piękna literackiego, nieosiągnięty jeszcze przez ruchy poetyckie\ninnych krajów.\nKult dla zdania jest najistotniejszą cechą tej poezji. Wszystko zmierza do tego,\nażeby zdanie doprowadzić do najwyższego stopnia nasycenia literaturą.\nDlategoto zdanie uzyskuje szeroką autonomję w stosunku do rzeczywistości.\nChodzi mu o siebie, nie o rzeczywistość. Chodzi mu o wartości wewnętrznę\nmaterji słownej, nie o zgodność z rzeczywistością. W takim wypadku nie\nmoże być mowy o opisie „przedmiotu**, bez względu na to, czy przedmiotem\ntym byłby taki-a-taki metr kwadratowy świata zewnętrznego, czy też taki-a-taki\nfałd duszy. A symbol, troszcząc się tu przedewszystkiem o swoje wartości języ-\nkowe, często wcale nawet nie ujmuje przedmiotu i nie określa go jednoznacz-\nnie. Nieraz zaś zdanie zrywa zupełnie kontakt ze światem rzeczywistym. Po-\nwstają wtedy obrazy, którym nic rzeczywistego nie odpowiada, a które posiadają\njakąś nieodporną siłę sugestywną. Rzeczy, pozornie nie dające się ze sobą po-\nwiązać, wiążą się tu w jakieś nowe, nieprzewidywane, hypnotyzujące całości.\nOdległości zanikają, nieważkie stają się ciężary, czas stapia się w chwilę lub\nw chwile. W ten sposób powstaje nowa rzeczywistość,—rzeczywistość literacka,\nsamorodna i samorządna, w której możliwe jest wszystko, czego wymaga życie\nsłowa.\nTen kult dla zdania znać także na kompozycji utworów. Utwory nowej poezji\nhiszpańskiej zbudowane są prawie wyłącznie na zasadzie iuxtapozyćji. Zdania\nleżą obok siebie. Bez połączeń, bez przejść. Istnieje między niemi jedynie paję-\nczynowy pomost ogólnej idei. Obrazy i myśli przesuwają się przed nami jak na\nekranie świetlanki latarni magicznej: obraz, pauza, obraz, pauza. Brak strumienia\nciągłości. Zupełna niemal nieobecność spójnika. Zdania leżą równorzędnie obok\nsiebie. Zdanie obok zdania, zdanie obok zdania.\nTej charakterystycznej desartykulacji utworów, temu rozbiciu na człony, odpo-\nwiada także specjalne traktowanie elementu muzycznego. Rytm i rytm są naj-\nbardziej uchwytnem wiązadłem utworu poetyckiego, kośćcem jego jedności.\nW nowej poezji hiszpańskiej rymu niema zupełnie, a rytm wolny jest od wszel-\nkiego perjodyzmu. Fraza muzyczna każdego zdania żyje tu przedewszystkiem\nswojem własnem życiem. Rozwija się na podstawie swoich własnych potrzeb\ni tylko dla siebie. O związek z resztą linji melodyjnej utworu nie dba i na\nrzecz tej reszty nie ponosi żadnych ograniczeń swobody. Każdy motyw rytmiczny\nkołysze treść pojęciową zdania, pod którem przepływa, i na tem koniec. Dalej\nnie sięga, pod resztę utworu nie podpływa.\nTa dezartykulacja pojęciowa i muzyczna ma swoją zaletę i wadę.\nZaleta: Możliwość ograniczenia utworu wyłącznie tylko do rzeczy istotnych, mo-\nżliwość wykluczenia wszystkiego, co jest podrzędne. Owe „połączenia**, „przej-\nścia** są w utworach poetyckich bardzo często jedynie zapełnianiem obojętnych\ndziur między częściami istotnemi utworu. Są czemś dorzuconem, niekoniecznem,\nKiedy nie przerzuca się przejść pomiędzy zdaniami, kiedy poszczególnym zda-\nniom pozwala się opadać stromo w dół i działać pełnią swoich jaskrawo zary-\nsowanych konturów, wtedy niema w utworze miejsca na nic nieistotnego. Utwory\ntakie posiadają dziwny urok. Jest w nich jakaś jedyna w swoim rodzaju koncen-\ntracja, jakiś specjalny ciężar gatunkowy, jakaś solidna gęstość.\nWada: Istnienie szerokiego pola dla dowolności. Desartykulacja utworu może\nbyć brana za proceder ułatwiający tworzenie i, zamiast stać się pobudką do\numocnienia dyscypliny tworzenia, może z łatwością wyrodzić się w wygodną\nmanierę bezładnego gromadzenia zdań, W tym wypadku grozi utworowi poety"}, {"page_pdf": 9, "page_imprimee": "7", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.9", "texte": "ckiemu utrata jedności organicznej. Łatwo dochodzi do tego, że zdania układa się\nobok siebie nietylko bez połączeń, ale także bez spójni wewnętrznej. Nawet ko-\nlejne następstwo zdań nie nosi czasem na sobie cechy konieczności. Możnaby\nposzczególne części dowolnie przestawić bez skutków istotnych dla całości\nutworu. Niestety te ujemne strony dadzą się często zauważyć w nowej poezji\nhiszpańskiej. Zresztą także w nowej poezji innych krajów. U nas również.\n\nNOC.\nVincente Huidobro\nSłychać jak noc ślizga się po śniegu\nPieśń opadała z drzew\na poza mgłą ktoś krzyczał\nZapaliłem cygaro jakiemś spotkanem spojrzeniem\nIlekroć otworzę wargi\nzalewam chmurami próżnię\nw porcie\nmaszty obwieszone są gniazdami\ni wiatr\njęczy wśród skrzydeł ptaków\nFale kołyszą martwy okręt\nJa gwiżdżąc na brzegu\npatrzę w gwiazdę która dymi między moimi palcami.\n\nDESZCZ\nVincente Huidobro\nNieznane ramię\nwyniosło słońce\nz pośród deszczu\nDzwon zepchnął w wodę\nwszystkie godziny dnia\nLecz wieczorem wyjdziemy\nszukać przygód\numierać\nna każdym rogu ulicy\nGłucha latarnia\noświetla\nmoją rękę pustą\nw której niema więcej niż\n4\npalce*"}, {"page_pdf": 10, "page_imprimee": "8", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.10", "texte": "TELEFON.\nVincente Huidobro\nDruty telefoniczne\ndroga słów\na wśród nocy\nskrzypce księżyca\nJakiś głos\nJakaś góra\nwzniosła sią przedemną\nCoś co czeka po drugiej stronie\nszuka swojej drogi\nSłowa\nJedno słowo wzdłuż swojego włosa\nstoczyło się w wodę\nHalo\nHalo\n\nDALE.\nJuan Rivas Panedas\nPasterz pasie dale\nMoje usta wypowiedziały całą tęczę\nNa twoich oczach śpią gwizdy lokomotyw\nZmierzch czesze promienie słońca\n\nMOJE KROKI.\nJuan Rivas Panedas\nKroki moje jak słowa wypowiedziane\nZwracają się ku miastu\nJestem zabłąkanym akordem który się słyszało\ni który napróżno szuka swojego gniazda\nLecz między gałęziami błagającemi\nDzień prześlizguje się jak pieszczota\nA ja idę idę idę\nchory dniami mojego życia"}, {"page_pdf": 11, "page_imprimee": "9", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.11", "texte": "JA I TY WŚRÓD NOCY.\nHumberto\nRivas\nOzdobiona nasza łódź\npłynie wiedziona żaglami Marzenia\nNa lśniącej pianie\nunosi się nagie drżenie twojego ciała\nMiecz światła rozcina noc\ni łamie się na ciemnych szybach\nMilczenie budzi się\nw rozpalonym zworniku twoich warg\nŚpiew świetlany naszych niemych dusz\nsłyszymy tylko ja i ty\n1 jakiś płomień chrzęści\nmiędzy nawiasami twoich oczu.\n\nPUZZLE.\nGuillermo de Torre\nSkacząc wśród pentagramu\npomnażam kable oceaniczne\nStunożny kuglarz\nskrywa nam ulice w swoim kapeluszu\nRuchome drapacze nieba\noddychają swojemi elektrycznemi oczyma\nWielkie saldo nocy\nŚmiech jak wentylator obłędnie krążący\nDźwięczność Impet Gestykulacje\nHyperrzeczywistość dziewięciowymiarowa\nChmury baczcie na pieśni awioniczne\nGodziny tańczą rag-time\nw takt mojej pianoli\nSłuchajcie godziny 25\nCodziennie daję premjerę przypływu fal życia\nNa naszej scenie dziewięciokształtnej\nWszystko się rozkurcza"}, {"page_pdf": 12, "page_imprimee": "10", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.12", "texte": "BORDEL.\nErnesto Lopez Parra\nSzal übóstwa\nleży na barkach izby\nRozdźwięk miłości\nWśród połyskliwego cienia\nprześlizgują się pająki wstrętu\nMury filmują tutejsze przemarsze nocne\nNa czerwonej sofie gabinetu\nPan Nasz Djabeł\nrozdziera niedostępny błękit mgły\nktóra osłania sieroctwo dusz.\n\nPORANEK.\nLuis Borges\nChorągwie zaśpiewały pieśń swoich kolorów\nŚwiat rośnie jak jasne drzewo\nSłońce pijane jak śruba\ngra pobudkę na dachach\ni rozdziera swemi ostrogami zwierciadła\nJak karta do gry\ncień mój spadł na gościniec\nW górze unosi się niebo\na ptaki jak błędne noce wyżłabiają w niem bruzdy\nŚwieży poranek kładzie się na moje barki\n\nCLOWN.\nPrzekład Tadeusza Peipera\nRafael Lasso de la Vega\nOkna zwieszone z murów\n3 kila zwisające\npatrzą na omnibus radiograficzny\npompierzy dzwonią we wszystkie dzwonki\na zielony clown ze złotej gwiazdy\nkrzyczy i wymachuje rękoma\nczyniąc skoki pchły pełne słońca\nw pośrodku alei\nmiędzy wozami naładowanymi jak katedry\naż wkońcu znika\nszukając kryjówki w gramofonie."}, {"page_pdf": 13, "page_imprimee": "11", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.13", "texte": "NOWA POEZJA POLSKA.\n(Cztery wykłady o poezji futurystycznej wygłoszone na kursach literackich\nw Krakowie)\nLeon Chwistek\n\nI. UWAGI METODOLOGICZNE\nI. Trudności dotychczasowych teorji\nZasadniczym błędem teorji sztuki, pisanych przez filozofów, jest poszukiwanie\ntego, co nazywają istotą sztuki. Otóż taki punkt wyjścia, skutkiem swego meta-\nfizycznego charakteru, wyklucza a priori ścisłe postawienie zagadnienia, zosta-\nwiając autorowi najzupełniejszą swobodę postępowania. W rezultacie uzyskujemy\nw ten sposób szereg sprzecznych z sobą poglądów, prowadzących rychło do\nwniosku, że objektywna teorja sztuki okazuje się w praktyce niemożliwą. W szcze-\ngólności metafizyczne teorje sztuki zawodzą najzupełniej, ile razy chodzi o wy-\ntłumaczenie zjawisk sztuki, tworzącej się w danym momencie, o ile sztuka ta\nnie jest naśladowaniem tego, co było dotychczas. Ten stan rzeczy pociąga wielu\nartystów do prób teoretycznych, które jednak, jakkolwiek bardzo nieraz intere-\nsujące jako zwierzenia osobiste, nie należą do teorji sztuki, gdyż nie czynią za-\ndość warunkom, jakie stawiać mamy prawo każdej teorji. Obowiązkiem dzisiej-\nszego teoretyka sztuki jest:\n1- posługiwać się całym aparatem teoretycznym, jakim rozporządza dzisiejsza\nnauka.\n2- liczyć się z wszystkiemi zjawiskami sztuki, jakie w danej chwili są do roz-\nporządzenia.\n2. Problemat obiektywnej teorji sztuki\nW myśl tej zasady zaczynam od zasadniczych problemów teoretycznych, leżą-\ncych u podstaw zagadnienia sztuki.\nFundamentalny problem teorji sztuki jest następujący:\nCzy istnieją kryterja objektywne, służące do odróżnienia dzieła sztuki od utwo-\nrów pozostałych?\nNa pytanie to nasuwa się niemal automatycznie odpowiedź, że kryterja takie są\nniemożliwe, że sztuka jest rzeczą instynktu artysty i że o tych sprawach mają\ndecydować jedynie sami artyści.\nOdpowiedź ta, najpopularniejsza w świecie artystów i będąca wynikiem poczu-\ncia ich własnej wartości, pociąga jednak konsekwencje, które dla nich samych\nsą niejednokrotnie bardzo przykre. Pomijając takie czynniki, jak opinja\nzła wola pewnych jednostek i t. p., trzeba stwierdzić, że samopoczucie\nartysty jest czynnikiem zmiennym, na którym nie można polegać. Wiadomo, że\nnajwięksi genjusze podlegali najgwałtowniejszym zwątpieniom, niszczyli swoje\ndzieła, lub odkładali je na daleką przyszłość, zmieniając i psując*). Naodwrót,\nwiele średnich talentów cieszy się niezwykle silnem poczuciem własnej siły\ni bezwzględną wiarą w doskonałość swoich dzieł. Ten stan musiałby zostać\nuznany za prawidłowy, gdybyśmy naprawdę wierzyli w zupełną subjektywność\nkryterjów artystycznych. Na szczęście, wiara taka byłaby wyrazem zbyt szybkiej\nrezygnacji.\n3. Schemat teoretyczny nauk ścisłych\nJeśli przypatrzymy się bliżej trudnościom, z jakiemi walczą nauki ścisłe, ilekroć\nchodzi o ustalenie kryterjów objektywnych, zobaczymy, że nie są one w poło-\nżeniu zasadniczo rożnem od teorji sztuki. Już dziedzina tak fundamentalna jak\n*) Por, „Kuszenie św. Antoniego\" Flauberta,"}, {"page_pdf": 14, "page_imprimee": "12", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.14", "texte": "logika, wykazuie pewną wieloznaczność swych zasadniczych kryterjów, czego\nnajlepszym dowodem, że posiadamy dziś kilka różnych systemów logiki formal-\nnej. Wieloznaczność ta rozciąga się w pewnym stopniu na analizę matematyczną,\nnie mówiąc już o geometrji, która, jak wiadomo, rozpada się na kilka zasadniczo\nsprzecznych z sobą systemów.\nWieloznaczność kryterjów fizyki stała się dziś niezmiernie aktualną z powodu\nsporów namiętnych, jakie wywołała teorja względności Einsteina. To samo wystę-\npuje w biologji, historji, ekonomji i t. d. i to w zakresie, rzecz jasna, bez\nporównania szerszym. Czyż z tego stanu rzeczy mamy wnosić, że nauki ścisłe,\npozbawione są kryterjów objekty wnych? Bynajmniej. Trzeba tylko rozumieć, na\nczem polegać może objektywność. Otóż trzeba stwierdzić, że nauka nie opiera-\njąca się na jakichś założeniach nie da się pomyśleć, przyjęcie zaś takich a nie\ninnych założeń zawsze zawierać musi pewien element dowolności. Nie o zało-\nżenia więc chodzi, jak o to, żeby od chwili przyjęcia tychże dalsza dowolność\npostępowania była ograniczona do najwyższego stopnia. Według stopnia, w jakim\nrezultat ten da się osiągnąć, mierzymy ścisłość danej nauki. Z tego a nie z innego\npowodu matematyka uważana jest za najściślejszą z nauk. Jeśli więc chcemy\nsię pytać o to, czy możliwą jest objekty wna teorja sztuki, to pytanie to może\nmieć jedno tylko znaczenie:\nCzy możliwe jest przyjęcie założeń jednoznacznie określonych, które dałyby się\nzastosować do oddzielenia dzieł sztuki od przedmiotów pozostałych?\n4. Objekcje starej filozofji\nCzłowiek wychowany na starej filozofji powie na to, że subjektywizm nie zosta-\nnie przez to odsunięty gdyż wybór założeń dokonany został dowolnie. Zarzut\nten nie wytrzymuje krytyki, gdyż każde założenie musi być w zasadzie przyjęte\ndowolnie, ale przyjęcie takiego lub innego założenia wyklucza lub ogranicza\ndalszą dowolność i w tym właśnie sensie posiada ono znaczenie objektywne.\nZwolennik starej filozofji powie na to z oburzeniem, że przecież nie chodzi\no czczy formalizm, ale o istotę rzeczy. Na to odpowiedź prosta: kto żąda zawiele,\nnie uzyska nic. Dawna filozofja, która chciała absolut zamknąć w prostej for-\nmułce, doprowadziła z konieczności do skrajnego subjektywizmu.\nFilozofja współczesna zaczyna powoli rozumieć względność swoich założeń, ale\nza to tern śmielej może wierzyć w swą objektywność, pojętą jako niezależność\nod czynników nie związanych z przyjętemi założeniami. Tosamo stosuje się do\nteorji sztuki. Dzisiaj odwoływanie się do istoty sztuki jest przeżytkiem narówni\nz autorytetem tego lub innego artysty. Chodzi tylko o sformułowanie założeń\ntakich, które mogłyby być kontrolowane na przykładach.\n5. Ogólne kryterja teorji sztuki\nAżeby wykazać możliwość objektywnej teorji sztuki, musimy zwrócić się do\nprzykładów.\nPytanie, czy styl dorycki jest piękniejszy od jońskiego jest z punktu widzenia\nobjektywnej teorji sztuki bez znaczenia. Chodzi tylko o to, jakie posiadamy kry-\nterja, służące do odróżnienia kolumny doryckiej lub jonskiej od przedmiotów\npozostałych. Jest jasne, że kryterja takie znajdziemy w każdej książce o stylach,\nwidzimy więc, że objekty wna teorja sztuki możliwa jest przynajmniej w pewnych\ndziedzinach.\nW zastosowaniu do poezji nie trudno o przykład równie konkretny. Posiadamy\nnp. kryterja, niezmiernie ściśle odróżniające poprawny sonet od innych utworów\npoetyckich.\nKryterja tego rodzaju nie są oczywiście wystarczające. Podobnie, jak we wszyst-\nkich rodzajach twórczości, powstają i w sztuce dziedziny ciemne (w sztuce nie-\nwątpliwie bardziej rozległe niż np. w matematyce) - wobec których każdy\nsystem założeń okaże się bezsilnym. Z tym stanem rzeczy musimy się pogodzić"}, {"page_pdf": 15, "page_imprimee": "13", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.15", "texte": "i żadną miarą nie mamy powodu wyciągać z niego wniosków o bezwzględnej\nsubiektywności sztuki, a tym samym zakładać ręce bezczynnie,\nTeorji sztuki, któraby obejmowała te wszystkie założenia, które obecnie moźnaby\nsformułować, nie posiadamy. Jeszcze trudniej byłoby znaleźć teorję sztuki, któraby\npoddawała naukowej analizie kryterja, dopuszczające pewną wieloznaczność\ni starała się sformułować wszystkie możliwe sposoby usunięcia tejże. Zamiast\ntego spotykamy metafizyczne frazesy, które albo nie mówią zgoła nic, albo też\ndają się nagiąć z łatwością do każdej interpretacji, albo analizy psychologicznej\nw rodzaju lainea, którym wprawdzie nie można odmówić dużego stopnia\nścisłości, ale które znajdują się poza zakresem teorji sztuki, służąc jedynie do\nobalenia zakorzenionych przesądów.\n6. Zadania współczesnej teorji sztuki\nW epoce odtwórczej, która następuje zazwyczaj bezpośrednio po pojawieniu\nsię wielkich gienjuszów, zadanie teoretyka sztuki jest łatwe. Wtedy założenia\nartystów są jasne, wyznaczone są bowiem wzorami, które naśladują świadomie\nlub nieświadomie. Tak n. p. było w Polsce w epoce . przeważnej władzy Sło*\nwackiego. W epoce takiej teorja nigdy nie posuwa się naprzód, doskonaląc\ntylko istniejące już systemy i precyzując szczegóły. Inaczej jest w epokach\nwielkiej twórczości. Wtedy chodzi o sformułowanie nowych założeń wprowa-\ndzanych mniej lub więcej świadomie przez a zadanie te nie jest łatwe\ni pociąga konieczność zawiłej dyskusji, prowadzącej nieraz do gwałtownych\nsprzeciwów ze strony zwolenników założeń utartych. Sprzeciwy są z natury\nrzeczy chybione. Każdy teoretyk musi opierać się na własnych bezpośrednich\nkryterjach, które pozwalają mu pewne utwory uznać za dzieła sztuki inne odrzucić\na iimine. Na podstawie tego podziału tworzy teorję, która powinna być tak zbu-\ndowaną ażeby objęła swemi kryterjami także też utwory, które pierwotnym\nbezpośrednim podziałem nie dadzą się uchwycić. Jest to z góry widoczne, że\npodobnie jak to jest w naukach ścisłych kryterja takie nie dadzą się ująć\nw jeden zamknięty system. Obok kryterjów wspólnych wszystkich typom sztuki,\nokaże się potrzeba wprowadzenia kryterjów właściwych danemu typowi. Ten\nstan rzeczy rozumiał już Schiller odróżniając poezję naiwną od sentymentalnej\nktóre wzajemnie sobie przecząc reprezentować mogą niemniej każda na swój\nsposób najwyższe szczyty twórczości ludzkiej.\nTo odróżnienie Schillera powinno być przestrogą dla tych teoretyków, którzy\ndo nowych, tworzących się typów sztuki podchodzą z kryteriami staremi, przy-\nstosowanemi do dawnych wzorów. Metoda taka nie może być żadną miarą uwa-\nżana za naukową. Teorja sztuki tworzącej się w danej epoce musi zacząć od\nustalenia założeń tej właśnie sztuki, zanalizować dokładnie zasady wspólne\nz dawnemi typami i postulaty jej tylko właściwe. Wtedy dopiero będzie mogła\nkrytyka przystąpić do rzeczowego rozbioru zjawisk nowej sztuki, W przeciwnym\nrazie musimy utonąć w morzu frazesu i bezpłodnej dobrej lub złej woli jednostek.\n\nD. c. n.\n\nCZERwiec CZERwony.\nMieczy\nsław Braun\n1.\nCzerwiec czerwony!\ni nie ustaje żar.\nA w trotuary z tamtej strony\nktoś zębem zeza z boku wparł."}, {"page_pdf": 16, "page_imprimee": "14", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.16", "texte": "ulice wieją wieją na wylot\njaskrawię trzepot i maki flag.\n/\nw oliwie słońca czarny pilot\nwydziera z dachów biały kłak.\npod babilonem białych niebios\nobłok ukąsił motoru ząb.\nkot zaczajony zdziwiony epos\nwyjrzał z plejady gwieździstych bomb.\npies na łańcuchu zbudził się z szczekiem\nna całym świecie skomlał i wył...\ndwugęby cerber nowych piekieł\nwypiął do pięter tępy tył.\n2.\nwykwitły domy w klomby na skrętach\nścichła obłoków wisząca wieś.\npomarańczową stąpając piętą\nrosiła bruki bubienna rzeź.\n3.\nziemia? ziemia!! zawyli fauni,\njeszcze dzwoneczna i jeszcze zła!\nkto daje rozkaz? dowódca brauning\npryskały szyby w trójkąty szkła.\nI\nmanifestacje nagich adamów\nw paryżach krwawy robespierre\nreflektorami puszcza z notre-damu\nczarnej Reklamy czerwone R.\n4.\nbijcie młoty w bębny na alarm\nkuźniom dymu wyrwie się pęd.\ndziś w europach po lądzie starym\ntętnią sandały żółtych pięt.\nSypie się mrowie niebieskie bluzy!\nluzem wozy zuchwałe prą!\nw puzon zadęła ostatnia muza\ny\nzęby o zęby trąby trą.\nludzie ludzie stłoczeni kłębem\nglobus oplećcie linami rąk.\npatrzy się nieba brzuchaty bęben\ni ciska maki z obłocznych łąki\n5.\nprr... czarny koniu, dość galopu,\nnad grudą miasta lotnik: trr...\nupał spoconą słońca stopą\ntopi obłoków kremu kry*."}, {"page_pdf": 17, "page_imprimee": "15", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.17", "texte": "na chorej ospie trotuarów\nwyskoczył łysy tłumu grzyb,\nasfalt pachnący smołą żaru\nliże wystawom piersi szyb.\ndosyć furjackich kulomiotów\ni poparzonych w biegu stóp!\nnie wymieciony groźną miotłą\ncuchnie na słońcu miejski trup.\ncuchnie na słońcu trup olbrzymi\nrozpełznął w szerz i w górę spuchł\ni w stada much gryzących dymi\nwzdęty wysoko siny brzuch.\n6.\nna siatkach drutów w trykotach żongler\nciska kulami wiszących lamp\no łeb mój biały rozbija ciągle\nwesołych trąbek natrętny jamb.\nchorągwie dymów pieją na dachach,\nz kominów żółty wynosząc fiok.\nobłoki sypią czerwonym piachem\nw zmiętych chorągwi pokraczny tłok.\nteraz inaczej: na nożach każni\nwykrają z siebie czerwony płat.\nw oczy wbijając szpil wyobraźni\nodwrócą z zewnątrz skrzywiony świat.\n7.\ni hip hurra 1 w siekaniu szabel\nmoże się ziści czekany cud.\ndzisiaj budują nanowo bąbel\ni wszystkich tłoczy OLBRZYMI BUT*\nobcas potworny wygniata mózgi\ndepce i płaszczy podkuty młot.\nkamieniarze robotnicy I\nzwózki 1\nmurować więzienny płot.\nkowale wydmijcie miechy\nrękaw zakasać i w palce pluć.\ndzisiaj różaniec łańcuchów w pośpiechu\nz legjonu ogniw będzie się kuć.\n/\nszoferzy ! litry benzolu podlać\nw brzuchy motorów, ludziom na strach —-"}, {"page_pdf": 18, "page_imprimee": "16", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.18", "texte": "bo tylko wiatr zakręca piach\ni chorągwiany szarpie łach\ni drapie oczy czarna krata...\nklęknijcie:\nbędziem się modlić\no UZECZPOSPOLiTą ŚWiUTH.\n\nNAGI DZIEŃ.\nMieczysław Braun\nporankiem czerwonym jak chusta\nbaby pielącej sad\nwyjdą na ulicę moje usta\nmoje usta pijące czad.\n0 murów murawę się otrą\nwargi czołgając się wbród.\nzębom kamiennym jak łotrom\nw pastwę paszczy rzuci się gród.\na południem rozbiegnie się banda\nmoich palców na skręty i wspak\ngdy słońce jaskrawe jak skandal\nwgniata w bruki topiący się mak.\nwgalopują jak klacze do rowu\nna sztyletach sypiących się rózg.\nupał sycząc ten ciężki parowóz\nna kropelki rozbluzga mi mózg.\na wieczorem z żądłami uśmiechy\ndzikie pszczoły schowają mnie w cień\n1 runie sunąc jak echo\nobdarty ze skóry dzień...\na wieczorem powrócą zszargane\nzgrzebne wargi: przywloką mi znów\njakiś wiersz jakiś wiersz potargany,\njakiś wiersz potargany bez słów."}, {"page_pdf": 19, "page_imprimee": "17", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.19", "texte": "POWIEŚĆ.\n\nAleksander Wat\nRozdział pierwszy\nSześcioro nóg staruszki pełzało po wklęsłych ścianach mego pokoju i łopotało\nw powietrzu, rozpaczliwie wzywając ratunku.\nNie mogły znaleść żadnego punktu oparcia. Bowiem równowagi wogóle jeszcze\nnie było, a pokój mój miał kształt sferoidalny jajka.\nJakaż była radość roztańczonych nóg, kiedy nagle z jakiegoś miejsca ściany wy-\npełzła dusza moja.\nStaruszka, biodra przerzuciwszy pękiem, zaczepiła je«p poprzeczną stalową sprę-\nżynę mojej duszy, i, rękoma schwyciwszy się jej mosiężnej krtani, wymusiła na\nniej rozmowę, krępujące colloquium.\n2. Dzień ów był dniem rewolucji.\nSamego już rana było niespokojnie i burzliwie. Tłumy czarne, gęste, skłębione\nczaiły się u wylotów ulic. Król Alfons XIII wyszedł z domu i usiadł na progu,\nna niejposrebrzonym promieniu słonecznym, pod drzewem. Lecz gdy minęła\nchwila i żadnego śladu rozognionych aniołów nie zauważył, wrócił do ciszy\nswego obserwatorjum, by stamtąd oglądać lot gwiazd.\nNiepokój jednak wzbierał. Tłumy ryczą wojowniczo i czerwono. Zapełniają\nplace.\nWybiegłem z hotelu na ulicę. Poprzez huk i ogień ujrzałem ludzi, jakby figurki\nświętych z -drzewa, unoszących się w górę, otoczonych silnemi dyszlami światła.\nNagle zapanował powszechny odpoczynek kiedy z wieży wychyliła się posępna\nukoronowana głowa i zaśpiewała melodyjnie; „Królem jestem, królem jestem,\njestem królem!\"\nStare gałganiarki zaskrzeczały jednostajnie i monotonnie, zapełniając miasto.\nRobotnicy pod szyldami, jak pod ogonami cudacznych miejskich ptaków, gorzko\nzapłakali uderzając się w twarz.\nDeszcze padały, kobiety umierały, było okropnie duszno.\nNie miałem już co robić na przednich kosmicznych pozycjach (rewolucja była\nzażegnana) i cofnąłem się do wnętrza kawiarni.\nTu podziwiałem blużnierczą bladość panów, przychodzących z ulicy.\n3. Tymczasem dusza moja miała colloquium ze staruszką ocalałą z niebezpie-\nczeństwa mego pokoju.\nCoßSoąuium między staruszką a duszą moją:\nStaruszka: „Nie! Nigdy! Biec na krzyże ulic, tłuc głową o mur i głośno\nbeczeć po straconych królestwach, po synach królewskich, po mężach czcigo-\ndnych a poważnych, po minaretach i bananach. “Gdzie się podziały pagody\ni żółte garście królewskich synów, gdzie się podziały pagody i tępy kołys Nie-\ndzieli bóstw!“ I czy da mi jakiekolwiek zadośćuczynienie fason pantofla, choćby\nnajbardziej cudaczny, lub najbarwniejsze pióro kapelusza. Nie! stokroć niej\nŻaden Poiret, żaden Paquin o fantazji najpłomienniejszej, o rękach magicznie\nwyczarowywujących ukryte przepychy lądów i oceanów, nie zastąpi mi tych\nskromnych i niewinnych sprzedawców świecideł z szecherezady, poetycznych\ni jakże tkliwych w przepychu."}, {"page_pdf": 20, "page_imprimee": "18", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.20", "texte": "Panie, nie uwierzę w szczerość pańskich słów. Znam Pana. Znam Jego sza-\nleństwa, znam jego dziesiątki załamań, których grzbiety, o! jakże daremnie,\nusiłują wywołać fosforescencję cudu na surowym i bezbarwnym tynku współ-\nczesności.\nI to zachwalanie cywilizacji wydaje mi się głosem opętanej, z której, jak opo-\nwiada ks. Mannuin, djabeł egzorcyzmowany przez błogosławionego proboszcza\nz Ars, krzyczał: „co za szkaradna mieścina to Ars. Śmierdzi tu! Wszystko\nśmierdzi. Tylko po szynkach i złych domach pachnie, tam pachnie różą, jaśmi-\nnem i fijołkami\".\nWszakże, Panu pozostaje Brazylja, Paragwaj, miedziany Meksyk, rospalony,\nczarhemi trąbami wyrykujący zmierzch kultur. Piękneż to kraje, nieprawda?\"\nHossas „Nieprawda. Egzotyka jest pewnego rodzaju literacką alfonserją.\nWolę zwykłą współczesność. Jest to gotyk rozszerzony, kosmiczny, o kolosal-\nniejszej magji. Ten dawny, który był siły ciążenia przezwyciężeniem, wy kwitł\nw ogromniejszy, kiedy siły tej już nie stało. Wolę współczesność, wolę np.\ntramwaje. Na cudowniejszych nad ptaki rugh, wjeżdżamy na nich do Barwi-\nstanu, płomienniejszego nad Wschody i Zachody. I znam pustelnie na Trafalgar-\nStreet, bardziej samotne od Tyberjady\".\nStaruszka S Nie ufam pańskiej ascezie. Pustelnik Ammon modlił się żarli-\nwie nad rzeką, aby go Bóg przeniósł i ustrzegł od rozebrania się i od ujrzenia\nwłasnej nagości. A pan tu przedemną cały nagi...\nA szczęśliwość? Kto mi wynagrodzi straconą szczęśliwość? I muszę po-\nwtórzyć tragiczne słowa 80-letniego Yoltaira: „Le bonheur n‘est qu’un reve et\nla douleur est reelle; il y a quatre-vingts ans, que je l’eprouve. Je n’y sais autre\nchose, que me resigner, et me dire, que les mouches sont nees pour etre man-\ngees par les araignees et les hommes pour etre devores par les chagrins\".\nJednakże Pan jest młody, i pozostaje Panu jedyna rzecz: miłość kobiety!\n„was hat diu werlt zu gebene under aller creature dar us betrachtet ebene, das\nlieber, sx só schoene und so gehiure, daz ist nicht silber, gold noch edelgesteine;\nein wib in rechter Hebe daz ist des werlt hort den ich da meine“. *)\nZnam taką dziewczynkę, jest chuda i blada, ale wszakże Bernard z Clairvaux\npisał w De modo bene vivendi: „siostro najukochańsza! Niech policzki twoje\nbędą blade, a nie rumiane, ciało twoje niech będzie chude, a nie pełne, a jeść po-\nwinnaś tyle, aby być zawsze głodną\". Znam, Panie, taką dziewczynkę, która\nCię oczekuje i tęskni\".\nDuszai „Tak, tyk tek tuk tuk...\" i dusza moja zatrzepotała, i taka była jej\nogromna słabość, że odrazu podążyła za starą rajfurką.\n4. I podczas, gdy dusza moja włóczyła się za rozpustną stręczycielką, ja sie-\ndziałem przy kawie z kremem: wściekałem się okropnie. Nie mogłem zaradzić\nupadkowi swej duszy i wyrażałem tylko swoje oburzenie uderzeniem łyżeczki\no szklankę, kakofonją tak straszliwą, że wszystkie karki i twarze panów podno-\nsiły się i ponsowiały; kelnerzy, stojąc przed wielkiemi szybami, wrzeszczeli w ulicę;\npanie wąchały swoje dziąsła.\n\n*) Des minners klage."}, {"page_pdf": 21, "page_imprimee": "19", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.21", "texte": "if gdy dusza moja gwałciła chudą dziewczynkę, JA, blady, wy-\nprostowany, przemówiłem do wszystkich: dziokonda a kuku.\n5. Wszystko było przerażone i stężałe. Nikt nie śmiał mi przerywać. Później\ndałem się poprowadzić do żółtego domu, domu zdrowia.\n6. Tam mogłem sobie dowolnie marzyć o Bogu. Niepokoili mnie jednak sąsie-\ndzi. Poryki drobne i zawodzenie: aster master ambł wambł ombł kombł kuru\nkoru amru bamru pomar omar kimbł dombł dombł sombł symbł wyczerpanego\nstaruszka, drepcącego wciąż truchcikiem; mały idjota, przykucnięty, nieustannie\nsię kołyszący, beczący od czasu do czasu; starzec tępiący na małej przestrzeni\nlewego kolana nieskończoną ilość fikcyjnego robactwa; inny głaskał pod pachami\nparę burych kotów. Maximiljan Bin skandował: „od ssego czasu, jak się\nrozpoczęły dla mnie formy, ani razu nie jadłem tortu z kremem, od tego czasu,\njak się rozpoczęły dla mnie formy, ani razu nie jechałem parowym statkiem.\nWięc sądzę, panie doktorze, że mogłyby być dla mnie pod tym względem\nłatwiejsze formy, żebym otrzymał od Pana, panie doktorze, którego dnia w tym\nroku w lecie urlop na 2 dni. Jakbym otrzymał urlop na 2 dni...“*)\nBlisko, w drugim oddziale mieszkała moja Felicja. Ach! jaką radością były\nchwile słoneczne popołudniowe w ogrodzie, kiedyśmy się oglądali przez otwór\nw parkanie. Ona się wciąż śmiała i przesuwała mi niedopalone papierosy*\nPotym się wracało do domu.\n7. Tymczasem pani Marja zajęła moje mieszkanie. Pokój mój, który był oto-\nczony taką tajemniczością i zgrozą, miał być zremontowany i złagodzony.\nKu wielkiemu przerażeniu spokojnych gapiów, kiedy rozwalono ściany, oczom\nciekawych przedstawiło\" się 500 trupów, w drugim miesiącu gnicia, w których\nsię roiło jakieś dziwne w łańcuchy powiązane robactwo. Odrazu w powietrzu za-\nbrakło tlenu i wszędzie rozwielmożniło się owo robactwo drapieżne. W związ-\nku z tym ciała obecnych pęczniały, czerniały i ze zgrzytem rozrywały się na\nchybocące, jakgdyby rozpiłowane kawały.\nTrzeba było wytrwałych inżynierów, aby okrutna śmierć nie przedostała się na-\nzewnątrz.\nOfiar było 12720.\n8. Pani Marja cudem uniknęła śmierci w unicestwionym domu. Pisała mi listy\nwonne na abażurowym ultramarynowym papierze. Lecz ja byłem daleko od niej.\nJa bujałem w prerjach Londynu i śpiewałem znany już manifest:\nkobiety puchnące od pocałunków i od gorąca\nwzuły mnie na siebie, abym niósł im chłód,\nlecz ja, którego pierś coś wyższego potrąca,\nczuję; niczym nie wypełniony przeraźliwy głód!\nrzućcie mi na pożarcie wszechświat i jego cienie\ni w dodatku' nieistnień bezpłodną saharę!\na będzie to tylko lekkie podrażnienie\ndla ogromnych kruszących głodu mego żaren!\ni gdy usta osamotnione chcą śpiewać i grać\nktoś z wnętrza mi miele je miażdżącym krzykiem;\nźrać o żrać. źrać źrać źrać\nźrać o źrać. źrać o źrać.\n\n*) Zacytowane dosłownie z oryginału listu, doręczonego mi przez d-ra fcuniewskiego."}, {"page_pdf": 22, "page_imprimee": "20", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.22", "texte": "Rozdział drugi\n9. Obowiązki mistrza licznych cechów i przewodniczącego czerwonego klubu\nprzywołały .mnie na kontynent. Przytym wiedziałem, że są inne obszary rzeczywi-\nstości pozaczerwone, ultrafioletowe. Wzywałem. Szukałem. Pożądałem- Daremnie.\nWróciłem wówczas via Paryż.\n10. Pani Marja oczekiwała mnie na dworcu.\nTu niepokój spiętrzył się w baldachim sfałdowany, jakgdyby spływający nad\nbujnym rozrzuconym ciałem chorej kochanki. I.\nnagle\nznikł, gdy tupftopftopftupftopfff beczki gwiazd rzucone w nocną świeżość, chmury\ndygocący płaszcz przedsłonecznej ledy i tu, i tu, zawodzić kosmicznie gwiazd\ngwizd gonfaljerzy umierali na bladym tle adagio jeszcze nieruchome świty. Wy-\nrzucone pary nóg i oślepiający ryk serc.\nPani marja śpiewała bardzo blada i wgestykulowała mi pęk białych kamelji.\n„Małgorzato\" rzekłem „małgorzato\" i wziąłem ją za rękę. Całą noc przepędzi-\nliśmy w żałosnej dorożce trapionej wiatrem. Byłem bardzo wzruszony. I pijany.\nZaglądałem jej tylko w oczy i „małgorzato\" mówiłem „małgorzato\".\n11. Rano odzyskałem panowanie nad sobą i apetyt do zdrowej muskulatury.\nPrzerobiłem porcję zwykłej gimnastyki i wyruszyłem na ulicę, aby kroczyć\nw takt maszerującej wojskowej orkiestry. Podążyłem na rewję wojsk.\nTu śpiewałem:\nmiarowe uderzanie żelaznych stąpań\nchybotanie celowe biódr\nrytmiczne kołysanie zadów\nwyprężanie ramion naprzód wtył\no ramiona ramiona o ramional\no przepiękne ruchy przepięknego człowieka.\n12. Później podążyłem do niebieskiego parlamentu, gdzie gentlemani oczekiwali\nmnie, siedząc w głębokich fotelach wokół mahoniowego stołu.\nŻyrandole poczęły piać. Kąty zarumieniły się jak pieczony szaszłyk i drzwi uro-\nczyście dygnęły.\nTo wchodziłem JA.\nGentlemani witali mnie uściskiem chrzęszczących dłoni. Oczy w zielonych\nobręczach wibrowały. Kastaniety chmur uderzały o szkła okien. Zająłem swoje\nmiejsce i rozpocząłem.\nPonieważ pasożyty lamp wsiąkały nam w kołtuniaste mózgi, więc opuściliśmy\nloka! naszego klubu. Okrakiem na ożywionych figurach geometrycznych wy-\njechaliśmy w szerokie ulice na spacer.\n13. Na dużym placu staruszkowie wywieszali swoje ciała na balkonach i zapła-\ndniali je słoneczną siłą. Pod balkonami spokojnie i uroczyście przechadzały się\nwielkie pyszne ogrody-kapelusze zamiejskich kumoszek. Czarne psy, wprzągnięte\nw małe i dzwonne sybirskie dorożki, dzwoniły głośno i słodko. Motory warczą.\nWszystkie nogi wprzągnięte w jedną koncentrację sił. Wszystkie zegary odrą-\nbały południe, i praca ustała. Palce przestały się skręcać a kobiety rodzić w sy-"}, {"page_pdf": 23, "page_imprimee": "21", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.23", "texte": "czących baniach. Robotnicy rozchodzili się na meeting światowy, trzymając\nw ustach drobne wonne torpedy. Mieszczanie tłumnie uciekali do lasów na łona\nswoich leśnych kochanek.\nPrezydent, którego twarz przypominała telefon, zaprosił nas na obiad. Lecz\nmyśmy musieli wracać do własnego gospodars,\n14. Porzuciłem jednak swoich przyjaciół i oddałem się partykularnej rozpuście.\nW ciemnym wystrzępionym zaułku znalazłem duszę swoją, dziewczynkę i starą\nrajfurkę, i podążyliśmy na obiad do garsoniery.\n\nD. c. n.\n\nZMIANA LISTÓW.\nbronisławowi iwanowskiemu\nAnatol Stern\nskrzynko cierpienia o małym otworku\nutatuowany różowy blaszany potworku l\njesteś skrzynką cierpienia i skrzynką do listów\ni błyszczącym westchnieniem marzących dentystów\nw ciemny otwór twych ust ludzie ku zabawie\nciskają koperty natchnień swych o bronisławie\nsztywne białe koperty ciskają bankierzy\nw których auto i bukiet pięknych kobiet leży\nkoperty podłużne wrzucają do cię szwaczki\nróżowym języczkiem śliniąc lekko znaczki\nna kopertach pieściły się niegdyś gołąbki\nwtedy gdy na twej piersi jeszcze grały trąbki\nlecz odkąd twoje łono ozdobił hieroglif\npróźnobyś tam szukał owych słodkich ogniw\nnapełniają cię dzień cały płonący od rana\njesteś nieczuły przyjacielu mój skrzynko blaszana\nobojętny jesteś bronisławie i kwadratowy\notwierasz usta pokazując złote plomby głowy\ni dopiero gdy cię VII-a obudzi z uśpienia\nw szalony nagle zmieniasz się wiatrak natchnienia!\nZMIANA"}, {"page_pdf": 24, "page_imprimee": "22", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.24", "texte": "POEMAT.\nPrzekład Wandy Melcer - Rutkowskiej\nBiaise Cendrars\nOpuść róże, stargane na wietrze,\nBo oto huragany już się rozpętały,\nPełne jest drgań i głosów, ,i jęków powietrze,\nPociągi\nBiegną po lśniących szynach w świat od dymów biały,\nJak djabelskie omamy,\nA są, których przenigdy nie napotkasz w drodze,\nI takie, które giną, nie doszedłszy celu.\nNaczelnik stacji grał wczoraj w szachy,\nKarty,\nBilard,\nKarambole,\nParabole,\nA nie widzi, że świat jest podarty\nNa sześćdziesiąt kawałków nowemi zamachy.\nKolej jest algebrą.\nSyrakuzy,\nArchimedes,\nI żołdaki, te jego zabójcę;\nA on sam też się przecież liczy między ojce\nNowoczesnej sztuki zabijania.\nGalery,\nOkręty,\nCały świat wielki i święty\nCała historja, aż do naszej ery\nW djabelskim tańcu się słania,\nI ta straszliwa katastrofa,\nTak, Titanica, o której czytałem w gazecie,\nTo wszystko się dzieje na świecie\nZatacza się, idzie, i cofa,\nSame obrazy, pojęcia,\nKtórych nie mogę, nie mogę, nie mogę ogarnąć i śpiewać,\nBo jeszcze jestem bardzo złym poetą,\nBo świat mi się nad głową przelewa,\nBo nie jestem übezpieczony przeciw wypadkom w podróży,\nBo świat cały ach zatapia mnie i nuży,\nBo iść nie umiem aż do dna\n1 czuję lęk."}, {"page_pdf": 25, "page_imprimee": "23", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.25", "texte": "ŻEBRACZKA Z NEAPOLU.\nPrzeł. Kazimierz Bukowski\nMax jacob\nGdy mieszkałem w Neapolu, u bramy mego pałacu stała żebraczka, której rzu-\ncałem pieniądze, wsiadając do powozu. Pewnego dnia zdziwiony tym że nie sły-\nszę podziękowań, spojrzałem na żebraczkę. Otóż gdym spojrzał, ujrzałem, że to\nco brałem za żebraczkę, było drewnianą skrzynią pomalowaną na zielono, zawie-\nrającą czerwoną ziemię i kilka na wpół przegniłych bananów.\n\nŁAWKA Z. NAPRZECIWKA.\nPrzekład Kazimierza Bukowskiego\nSamuel\nDoula\nUmiem przystosować sobie najlepiej życie do spokoju. Tak mało mi potrzeba\naby je przepędzić bezużytecznie. Sam z zasady egoista punktualny otulony\ni dyskretny siadam każdej nocy w ciemnościach skweru; i ukryty pod wielkimi\ndrzewami patrzę na\nławkę z naprzeciwka.\nCzuję towarzystwo mojej fajki i tłustego obiadu w moim brzuchu. 1 każdego\nwieczora widzę przechodzące nowe profile: ludzi którzy sądzą, że ukryli się\nprzed wzrokiem wszystkich, lecz którzy zarysowują się na bieli skrawka piasku\nrozsypanego za\nławką z naprzeciwka.\nPrzypominam sobie chudych i długich djabłów z głową w dłoniach, spoglądają-\ncych w czarną wodę i czujących do niej pociąg. Lecz zapał ich stygnie i nędza\nwydaje się im jeszcze oczywistsza. Nie słuchają spokojnej rady płynącej z\nławki z naprzeciwka\n1 miłości gromadne defilowały po desce. 1 widziałem rodzące się romanse i ich\nkoniec. Tysiące i tysiące wszawych obszarpańców tysiące i tysiące ogłupiałych\nętarców żołnierzy kumoszek i podlotków przychodziło letniemi wieczorami na\nławkę z naprzeciwka.\nTylko ja przez całe moje życie nie zmieniłem mojego usposobienia. Zawsze po-\nkazywałem usłużnie zegarek szaleńcom, którzy widzieli jak przechodziłem. Egois-\ntyczny i punktualny, otulony i dyskretny siadam każdej nocy na ławce wypole-\nrowanej mojemi lędźwiami ale nigdy nawet za cenę królestwa na\nławce z naprzeciwka."}, {"page_pdf": 26, "page_imprimee": "24", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.26", "texte": "INNOŃJA.\n(fragmenty z poematu)\n\nSergej Jesienin\n1.\nNie lękam się zguby niechybnej,\nNi ostrych lanc, ni strzały twej.\nTako rzecze według Biblji\nProrok Jesienin Sergej.\nTchnienie dnia mego dojrzało,\nNie straszny mi'knuta chlust.\nNie chcę cale przyjmować zbawienia\nPrzez krzyż i mękę wraz:\nToć jam inne dziś posiadł dążenia\nBodących wieczność gwiazd.\nToć jam inne obaczył nadejście\nKędy nad prawdą nie pląsa śmierć.\nJako owcę z parszywej szerści\nOstrzygę niebios błękitną perć.\nPodniosę ręce me ku księżycowi,\nRozgryzę go, by jak orzech pękł.\nNie chcę niebios bez schodów wejściowych.\nNie chcę, aby padał śnieg.\nNie chcę by znowuż chmurą\nWzrok zorzy w jezioro wrósł.\nJam dzisiaj przecie, jak kura,\nZłote jajo słowa zniósł.\nJam gotów mą dłonią sprężystą\nŚwiat cały obrócić, jak wiór...\nBurzowym rozpluskało się świstem\nOśm skrzydeł mych ramion skroś chmur..\n2.\nNad Rosją dzwonów jęk wielki.\nTo ścianami swemi płacze Kreml.\nOwóż, jako Piotr Wielki,\nWzdębiam cię, ziemio, dziś hen!"}, {"page_pdf": 27, "page_imprimee": "25", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.27", "texte": "Do niewidzialnego wychynę grodu\nMleczny przegryzę dach zębem słów.\nZa grzywę pochwycę go siną\nI skowytem rzekę mu burz:\nJa innym cię, Panie, uczynię\nBy słów moich pienił się krużl\nPrzeklinam tchnienie Kiteża,\nWszystkie wyboje jego dróg.\nChcę byśmy na bezdennej szerzy\nTeremu sobie wznieśli łuk.\nJęzykiem zliżę na ikonie\nOblicza świętych aż do cna.\nJa wam przyrzekam gród Innońję,\nGdzie Bóstwo żywych wiecznie trwa.\n0 płacz i zawodź teraz, Moskwo,\nToż nowy odpust nastał nam.\nWszystkie modły w brewjarzu twym ostro\nPrzebiję dziobem słów mych sam.\nPrzeklinam ciebie, Radoneżu,\nTwoje stopy i wszystek twój ślad!\nTy żeś ogni złocistych bezmierze\nRozradlał wodą tyle lat!\nStado twych chmur skowyczących,\nNiby wilków rozżarty huf,\nWszystkich zuchwałych, wszystkich zwących,\nPrzeszywało włóczniami kłów.\nSłońce twe ostremi szponami\nPrzepazurza się w duszę jak dreszcz.\nU Babilońskich rzek łkaliśmy sami\n1 krwawy zraszał nas deszcz.\nPowiadam wam wszystkich pohybel\nMech was wiary zagłuszy i głóg.\nInaczej nad naszą kolebą\nRozpuchł, krową niewidzialną, Bóg.\nDarmo się kryją w pieczary nieśmieli,\nDla których nienawistny ten ryk.\nCóż, innym słońcem On się ocieli\nPod dachem strzech ruskich, w ..."}, {"page_pdf": 28, "page_imprimee": "26", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.28", "texte": "1 nowy znijdzie Olimpijusz\nNakreślić jego nowy strój.\nMówię wam powietrze wypiję\nI kometą wypnę język swój.\nAż do Egiptu rozkraczę nogi,\nRozkuję was z podkowy mąk...\nW oba bieguny śnieżnorogie\nWpiję się kleszczami rąk.\nKolanem Równik przygniatam, patrzcież,\nI w wichrów świst, w orkanu głos\nNa pół tę naszą ziemię macierz,\nJak złoty kołacz, łamię wprost.\nI w rów, ocieniony przez bezedno,\nAby świat cały słyszał trzask,\nGłowę mą oto włosogwiezdną\nWsunę, jak słoneczny blask.\nI cztery słońca ze zboczów, brzęcząc,\nJak cztery beczki z obłocznycb sfer.\nRozsypujące złote obręcze\nTocząc się, światów wyważą ster.\n\nPrzekład Bohdana Żyranika\n\nTEATR\n\n1. Problemat czystej formy na scenie. Nie chcę być okrutnym i dlatego nie będę nic mówił\no „Pragmatystach\" jako o wyrazie teorji Witkiewicza. W domu powieszonego nie mówi się\n0 powrozie. Wyobraźmy sobie raczej idealną sztukę Witkiewicza, sztukę, której żadna scena\nnie ujrzy.\nWitkiewicz teoretyk pragnie wywołać, lub też spotęgować istniejące już uczucie metafizyczne\nw widzu zapomocą sztuki, nie podlegającej prawom przyczynowości, nie skrępowanej życio-\nwym prawdopodobieństwem, lecz stworzonej według zasad czysto formalnej kompozycji. Po-\nmocną ma mu w tym być „fantastyka psychologiczna4*. Gdyż Witkiewicz zastrzega się, że nie\npragnie ukazać na scenie bezsensu, lecz zbogacić jedynie możliwości psychologiczne osób\ndramatu. Sztuka tak zbogacona przenosi podług Witkiewicza widza do innej rzeczywistości,\ngdzie wszystko się wydaje „dziwnym snem41 i dobroczynnie działa na spotęgowanie uczucia\nmetafizycznego.\nCzy rzeczywiście jesteśmy w stanie stworzyć nową rzeczywistość, różniącą się zupełnie od\nzw3rkłej, uciekając się do owego zbogacenia możliwości psychologicznych? Wątpię. Jest bo-\nwiem rzeczą jasną, że najbardziej fantastyczny, najbardziej niezwykły odruch ludzkiej psy-\nchy, wyda się nam conajwyżej zboczeniem psychicznym, wypadkiem, należącym do sfery\npsychopatologii, ale nie elementem czystej formy na scenie. Niema bowiem w sferze psycho-\nlogii tak krańcowego zerwania z prawem przyczynowTości, ze związkami logicznemi, któreby\nnam mogło dać wrażenie inne, ponad to, że m?my przed sobą chaos, roztargnienie psychiczne,\nukazane na scenie. Próżno będzie nam polecał Witkiewicz zapomnieć o kryterjach życiowych,\nsztuka jego kryterja te sama przywołuje do ż}cia. Bowiem jedynie w teorji istnieje możliwość\ntakiego stosunku do sztuki, któryby się wyodrębnił całkowicie przy apercepowaniu jej od\nwpływów życiowych.\n1 dlatego też jeśli Witkiewicz chce stworzyć uczucie metafizyczne zapomocą „fantastyki psy-\nchologicznej\", to można mu odpowiedzieć, w ton Mumji Chińskiej z „Pragmatystów\", że „tym\nsię nie stwTarza istotnej dziwności bytu\".\nSztuka Witkiewicza będzie zawsze czyniła wrażenie, że posłużę się zarzutem, który uczynił\nmi w swych „Szkicach*, sztuki, granej przez ludzi o psychoiogji odwróconej, psychologji ze\nznakiem, przez psychopatów. Witkiewicz będzie zawsze dekadentem starego teatru, Eurypi*\ndesem XX-go wieku, który ćhcąc zniszczyć kanon teatralny, doprowadził go do najwyższego\n\n„Pragmatyści” sztuka w 3 aktach) 4 odsłonach Stanisława Ign. Witkiewi-\ncza. Elsynor."}, {"page_pdf": 29, "page_imprimee": "27", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.29", "texte": "chorobliwego wyrafinowania, który chcąc ukazać teatrowi nową rzeczywistość, zaprowadził go\ndo tego krańca, poza którym scena się urywa i rozpoczyna się koszmar.\nOto czemu przemawiamy za deformacją treści życiowej, zwanej inaczej „nielogicznością*, nie\nzaś za jej wyeliminowaniem zupełnym, jak Witkiewicz, twierdząc, że gdy w pierwszym wy-\npadku stwarzamy teatr nieskończenie różnych i dających nowe wzruszenia estetyczne, możli-\nwości, w drugim zakańcza się jedynie okres starego teatru psychologicznego, przez dopro-\nwadzenie jego metod i celów do absurdu.\n2. O wyreżyserowaniu „Pragmaiystów*. Powstanie „Elsynoru*, grupy zmierzającej ku zre-\nformowaniu realistycznego teatru, witamy z najżywszą radością. Należy jednak ostrzedz zaró-\nwno reżyserów (pp. Dziewulskiego i Borowskiego), jak doradców literackich tej grupy przed\nnieumoty wowanym względami formalnymi eksperymentowaniem, i mieszaniem na jednej scenie\nnajróżnorodniejszych ideologji. O tej kardynalnej wadzie wszystkich eksperymentalnych tea-\ntrów mówiliśmy już gdzieindziej („Manekiny naturalizmu\").\nReżyserom sztuki Witkiewicza (ewentualnie autorowi jej) należy zarzucić: 1. Bezecnie sym-\nboliczne ucharakteryzowanie aktorów. 2. Udramatyzowranie akcji, zaznaczanie zależności akcji\nod stanów psychicznych. 3. Pomieszanie pierwiastków dramatycznych z pierwiastkami najor-\ndynarniejszego komizmu. 4. Niesmaczne dekoracje, szablonowe operowanie światłem i zasto-\nsowanie podobnej muzyki.\nByłem szczerze przerażony, ujrzawszy ua Plasfodorze pierrotyczne spodenki (dekadent-pier-\nrotl), na Kobietonie sukienkę baletnicy, na Mumji całuny i archaiczne sandały. Niemożna było\nz większą perwersją wskazać, że sztuka tkwi do połowy w symbolizmie. Podobnie ścisły od-\npowiednik znajdowała akcja w przeżyciach osób dramatu, który to związek aktorowief jak-\ngdyby umyślnie wbrew intencjom autora, z uporem zaznaczali.' Oświetlenie nawskroś nastro-\njowe i podobna muzyka (skandowany, dadaistyczny recitativ mumji został zastąpiony przez\nprzeciągłe zawodzenie) szły w parze z łataną dekoracją. Aktorzy, mimo świetnych epizodów',\nnie zgrani zupełnie. Jak bardzo zaś sami reżyserzy nie dorośli do wysokości zadania, ukazuje\nfakt wprowadzenia (w scenie końcowej) do tej sztuki, pozostającej przez cały czas pod zna-\nkiem najwyższego tragizmu, dwuch typowych policjantów włoskiej operetki, kompletnie zmie-\nniających charakter sceny mocą swego ordynarnego komizmu (rzeczywiście, rewolucyjnośćl).\nZ gry aktorów, z przebiegu akcji konkluzję wyciągnąć można tylko jedną. Jeśli „Pragmatyści*\nposiadają jakieś wartości czysto formalne, to reżyser zrobił wszystko, by ich bezsens oświe-\ntlić reflektorem psychoiogji i by go uczynić czymś naturalnym i zrozumiałym. Istotnie, udało\nmu się to. I dlatego sztukę „położył\".\n3. O wyreżyserowaniu „Pragmałysiów* (c. d.). Jeśli zapytacie mnie czy „Pragmatyści* mo-\ngli być uratowani, to odpowiem na to twierdząco. Reżyser jest cudotwórcą i zwykł bez wysiłku\nwskrzeszać martwych.\nBiorąc się do inscenizacji „Pragmatystów* zapomnijcie o naiwnej symbolice ich, złagodźcie\nich krzyczący naturalizm, postawcie tamy zbytniej ekspansji ich uczuciowego ekspresjonizmu.\nÜbierzcie aktorów w wielkie płachty jaskrawych kolorów, tak, by każda z osób dramatu była\nstale uderzającym widza dźwiękiem we wspólnym akordzie barw. Każcie aktorom traktować\nsposób wypowiadania się nie uczuciowo, każcie okazywać im większą ruchliwość, niekiedy\ncyrkową, oświetlajcie ich w pewnych momentach kanonadą świateł, każcie zarówno im jak\ndekoracji bez końca transformować się, w zależności od akcji byle jaknajbardziej odstąpić\nod zmechanizowanych, skostniałych typów psychicznych, od kanonu starego teatru.\nZastrzegam się, sztuka ulegnie wówczas przetworzeniu. Ale będzie to zbrodnia wskrzeszenia\nmartwego.\nAch, jakże źle ci ludzie rozumieją dziwność życia! Jak źle pojmują, gdzie się chowa źródło\nczystych artystycznych sensacji! Oto czemu patrząc na uosobienie nieszczęścia, tłukące się, jak\nćma, o ś.ciany, na niemą Mamalję, załamującą ręce, chciałem zawołać: „Nieszczęśliwa, ryknij,\na uratujesz tę sztukę!\"\nTak, jedynie ożywiająca nielogiczność, niemowa choćby, zapominająca o swym kalectwie i rzu-\ncająca witze, jedynie jakaś koziołkująca Mamalja mogłaby przenieść Witkiewicza przez morze\nsymbolizmu tak, jak św. Krzysztof przeniósł ongiś na swych barkach małego Chrystusa.\n4. Krytycy. A krytyków sztuka Witkiewicza nie zastała nieprzygotowanych. WarszawśttyTtry^\"\ntycy teatralni naogół zawsze są przygotowani i nic ich zdziwić nie może. P. Grubiński zawsze\nznajdzie sobie jakiegoś Porphiriusa Inb Ben-Akibę (NB. Ten ostatni jest ulubieńcem p. Gru-\nbińskiego), u którego znajdzie to samo, co w sztuce Witkiewicza, z tym jeszcze dodatkiem, że\nw dziele wymienionego przezeń starożytnego pisarza źrebce chodzą w tuźurkach i przepo-\nwiadają zaćmienie słońca. Dla p. Kisielewskiego scena była „dzikim tańcem obszarników*.*)\nP. Wandurskiemu inscenizacja „Pragmatystów\" się podobała, a p. Makuszyńskiemu nie, czy też\nnaodwrót. Prawdziwie nieocenionym był tylko „nasz nieoceniony*, Rabski, który zupełnie po\nNapoleoński! zakończył recenzję z „Pragmatystów* słowami: „Dosyć! Skończyć z bezsensem!*\nAleż, najszanowniejszy, jeszcześmy go nie rozpoczęli! A• Stern,\"\n*) Obaj nie odgraniczyli naturalizmu Witkiewicza-dramaturga do „czystej formy* Witkiewicza-\nteoretyka i nie dali żadnych objektywnych określeń wartości czystej formy na scenie, co sta-\nrałem się uczynić wyżej. Pierwszy rzekł: „To stare!\", co jest fałszem, gdyż ciągłość akcji, wy-\npływającej z nieumotywowanych logicznie pobudek psychicznych, w teatrze dotąd miejsca nie\nmiała i mieć nie mogła. Drugi zaś, pozwoliwszy się sprowokować pozorom, nazwał szaleństwem\nrzecz, dla której oceny’’ nie mamy żadnych kryterjów, i o której mówię tylko, że musi się nam\nwydać szaleństwem.\n\nA. Stern"}, {"page_pdf": 30, "page_imprimee": "28", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.30", "texte": "PLASTYKA.\nA. Wat.\n\nTrzy wystawy tego sezonu\ndają trzy zasadnicze rozwiązania zagadnień współczesnego malarstwa.\n1) Wystawa W Zachęcie *) znajduje się pod znakiem dekoracyjnego malarstwa p. Zofji Stryjeń-\nskiej. Są to „iłowy bogów** 3 płótna o skłębionym przepychu kolorystycznym i kompozycyjnym. Dekora-\ncyjność pogłębiona przez syntetyczne ludowe ujęcie. Tego jednak rodzaju wielkie kompozycje wymagają\nformalnej jednolitości w ujęciu poszczególnych elementów, pewnego „stylu**, w którymby wyraził się\nkażdy z elementów całości. Tego p. Stryjeńska jeszcze nie posiada. Rozbieżność traktowania poszczegól-\nnych płaszczyzn jest zbyt wielka. Np. na obrazie środkowym kobieta z niedźwiedziem, dająca mu jabłko\ndo gryzienia, potraktowane najzupełniej realistycznie; może być wycięta jako nastrojowy obrazek\np. t. dajmy na to, *,Bajka“. Mnóstwo odrodzeniowych reminiscencji. Nawet psy, ujęte naogół ludowo,\nprzypominają mi bardzo białe psy-dominikanów „Kościoła trjumfującego** jakiegoś z mistrzów quatro-\ncenta. Takich fragmentów niejednolitych, realistycznych rzędem z ludowemi, jest bardzo wiele. Przytym\nwszystkim kompozycyjne zdolności p. Stryjeńskiej w sposób doskonały rozwiązują poszczególne płasz-\nczyzny, np. na obrazie pierwszym deformujące skróty nóg pierwszej figury, cudownie odbijające cały\nobraz od ramy.\nRozbieżność ujęcia poszczególnych form jest jednak trzymana w kleszczach formalnej jednolitości kolory-\nstyki. Ta stanowi największy walor obrazów p. Stryjeńskiej. Szczególnie obraz środkowy; światło idą-\nce od słońca w odcinkach rozmaicie kolorowych, ostro od siebie odgraniczonych, dynamiżuje, rozsadza\nw rozmaitych kierunkach, rozpędza poszczególne figury daleko poza ramy dwuwymiarowych płaszczyzn.\nBorowski nie ma tych tarć; postawił sobie zresztą o wiele prostsze zadania. Architektonika w „Pod mias-\ntem“, „Dziewczyna**, „Martwa natura**, ich czysto teatralna dekoracyjność jest nieco przymartwa, zbyt\nnużąca, zbyt wyczerpuje się na sobie. Tak samo skoordynowany „ustatkowany** jest Pruszkowski. Jego\nplakatowe uzdolnienia znalazły doskonały wyraz w „Autoportrecie**, wyobrażającym jakiegoś wysokiego\ndygnitarza z hierarchji eunuchów w papierowym stożku heretyckim na głowie.\nNajbardziej błędy tej grupy wyrażają się w Kramsztyku i Żaku. Jednego wpędziły w nieoznaczoność,\nw chaotyczne wędrówki, drugiego w manierę. Nieprawdą jest, jakoby Kramsztyk był kramem sztychów,\nnatomiast prawdą jest, że przeważnie, obraz jego to sztych kramu (najdobitniej świadczy o tym\nznany portret poety Lechonia). Treść obrazu, przedmiot, świat jest stary najzupełniej, niedostosowany do formy,\nktóra jest nową, współczesną. Wyraźnego stanowiska wobec tych dwóch czynników niema. Kramsztyk\nnie eleminuje treści starej w której tkwi, ani wogóle treści; nie wyrzeka się też nowej techniki, współ-\nczesnych form i zagadnień formalnych. Stąd płynie ślepe i nieskoordynowane zmaganie się tych ką-\ntem ustawionych względem siebie czynników, które w rezultacie dają mętność. Nieokreśloność. Nieozna-\nczoność. Wyłączenie konsekwentnego rozwoju. Portret Zmigrydera fatalny. Wysunięcie rąk, które ma\nchyba być rozwiązaniem przedniego planu jest nieprzyjemne i rażące przez okropny realizm palców,\ndłoni opierającej o kij. Tak samo nieprzyjemnym jest nachylenie Winawera w głębi. Portret\nStrońskiej zepsuty przez użycie brudnego tła.\nTe powody, które u Kramsztyka wywołały nieoznaczoność, zmanierowały Żaka. Mimo Cezanicznego\nujęcia formy rzeczy okropnie mdłe, pocztówkowe przez swoją kolorystykę; zmanjerowany i nie-\nprzyjemny barok amorków i figlarnych uśmiechów. Przewaga tej treści nad formą jest tak wybitna,\nże obraz sprawia wrażenie noworocznej pocztówki, szczególnie „Pocałunek** i „Humorestka** wyobraża-\njąca dwoje czułych i filuternych kochanków, współieżących na wielkiej w3'palonej łące pod rozkosznym\nkrzewem. Należy sądzić, że nad Żakiem nie trzeba jeszcze stawiać kropki. Toby było okropne. Świetny\n„Portret** Żyznowskiego należy raczej do grupy drugiej. **)\n2) Wystawa formistów. Niestety widziałem bardzo niewiele obrazów. Większość wysłana do Pa-\nryża. Wkrótce jednak ma nastąpić otwarcie nowej wystawy formistów warszawskich, z której dokładnie\nzdam sprawę.\nJest to grupa, której usiłowania i rozwój idzie po linji o wiele bardziej wyjaśnionej, logicznej i zdecy-\ndowanej. Zanieczyszczenie obrazu przez nieodpowiednią treść niema tu miejsca; treść jako zasadniczy\nczynnik tu nie istnieje. Nie jest to też sztuka dekoracyjna. Jest to sztuka abstrakcyjna, Tart abstrait,\nktóra wprawdzie nie operuje tworami abstrakcyjnemi, ani nie jest bezprzedmiotową, lecz traktuje świat\nprzedmiotów tylko jako nieistotny temat, a sztukę jako abstrakcję tego tematu na dwuwymiarowej płasz-\nczyźnie, przez pracę czysto formalną Deformacja, jak np. w „Śniadaniu** Wąsowicza nie traci przedmioto-\nwości i jest wywołana względami czysto formalnemi.\nS) Wystawa Szczuki i innych.\nMimo nieistotnych imitacji dadaizmu, tatlinizmu, mimo wpływów obcych ekspresjonizmu, daje w isto-\ncie próbę zasadniczego stylu, mianowicie neonaiuralizmu. Jest to naturalizm współczesności, nie zrywają-\ncy z pojęciem przedmiotu i treści, jako istotny w obrazie, będący jednak przeciwieństwem realizmu.\nNie o przedmiot świata zewnętrznego tu chodzi, lecz o przedmiot wyobrażeniowy. Przeciwnicy nazwali\nby to przedmiotem zdeformowanym dla deformacji. Ten przedmiot wyobrażeniowy (w najlepszym\nz obrazów tej wystawy: w kobiecie z łukiem, nazwy nieznanej) posiada jednak ciało, ciało i zmysło-\nwość najradośniejszą.\nKtóre z tych trzech rozwiązań najbardziej się przyczyni do powstania wielkiego stylu XX wieku 1\n*) Piszę tu oczywiście jedynie o artystach z grupy „Rytm\". Ci jedni w Zachęcie chcą, mogą i mają\ncoś do powiedzenia. Botanika pointyiistyczna p. Kędzierskiego i setki innych, niewiadomo czemu wywie-\nszonych wymalowanych płócien nie wymaga krytyki.\n**) Nie chciałbym tu pisać o p. Zb. Pronaszce, którego portret p. Solskiej-Grosserowej, zarówno jak\ni wszystkie ostatnie prace, całkowicie zrywają z faktyczną wartością dawnej jego działalności twórczej."}, {"page_pdf": 31, "page_imprimee": "29", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.31", "texte": "KSIĄŻKI I CZASOPISMA\n\n„Szkice estetyczne\" Witkiewicza są powtórzeniem, poniekąd rozszerzeniem poglądów jego na\nsztuki plastyczne, już gdzieindziej wyrażonych.\nPoglądy te w skrócie wyglądają tak: 1) Istotą sztuki jest forma 2) forma wywołuje poczucie\njedności w wielości, 3) t. j. uczucie metafizyczne i osobno już 4) pojęcie graniczne „Czystej For-\nmy\" jako właściwej istoty sztuki, gdyż ta przechodząc przez polaryzującą ją psychikę artysty\nposiada już treść nieistotną.\nNie na tych „poglądach\" polega nowość „teorji\" p. Witkiewicza, nie na tych poglądach, z któ-\nrych zasadnh ze: is-ota sztuki jako odczuwanie jedności w wielości jest już wyrażona w Filebie\nPlatona, w nowożytnych czasach wskrzesił to Leibniz i po nim zaraz rozwijał Hutcheson.\nMetafizyczne uczucie jako istota sztuki jest powszechnym poglądem tak zwanych przez Carlyla\ntranscendentalistów. Nowość i orygmalność p. Witkiewicza polega na tym że „pozazdrościł\"\non matematyce i logice ich ścisłości naukowej, i z tyrch oto wspomnianych poglądów chciał\nzbudować system naukowy estetyki, „teorję sztuki\", niebardzo zresztą, zdaje się, badając możli-\nwość takiej teorji wogóle. Nie chciał zbudować, lecz odrazu założył, że one, (te poglądy) są\njuż taką teorją naukową, składającą się z pewnych pojęć i założeń zasadniczych i pierwotnych\nz których się następnie wywodzi system założeń i pojęć ostatecznych. O ile jednak taka teorja\nmoże istnieć, to założenia jak i pojęcia pierwotne nie mogą być zapożyczone z jakiejś tej czy\ninnej filozofji p. Witkiewicza lub czyjejkolwiek, lecz musiałyby to być założenia i pojęcia\ncałkowicie niezależne od filozoficznej doktryny, pojęcia zasadniczo czysto estetyczne, które już\nnastępnie mogą być w rozmaity sposób interpretowane przez rozmaitych filozofów i metafizy-\nków. Tak rzecz się ma np. z logiką. Pojęcia te musiałyby być następnie takiemi, aby mogły\nsię wywodzić z nich nowe pojęcia i twierdzenia, obejmujące możliwie jaknajwięcej zjawisk\nzaliczonych do „sztuki\". Nie wchodząc w rozbiór podanych wyżej „poglądów\" tyleż Witkie-\nwicza co Platona i innych, a które są conajmniej przestarzałe, nieaktualne, a conajwyżej są\nfilozoficzną interpretacją praw twórczości, w bardzo powiedzmy, wygodny i prosty sposób\noświetlającą psychologię tworzenia,—jest rzeczą widoczną, że nie odpowiadają one tym żądaniom,\njakie stawia każda naukowa teorja. Są one przedewszystkiem puste. 1) Pojęcie „czystej formy\",\njako pojęcie _ graniczne = nieoznaczoność nie mówi nic. 2) Pojęcie to jest zupełnie\nbezpłodne. Żadnego innego pojęcia nie może zrodzić nie mówiąc już o systemacie pojęć („na-\npięcie kierunkowe\" jest bardzo pożytecznym pojęciem, ale mogącym istnieć nieżależnie od czy-\nstej formy). Najlepszym przykładem tego jest to zagadnienie, które postawił sobie p. Witkiewicz\nw szkicach estetycznych, a które ma przemawiać na korzyść jego „teorji\" i na zupełną nie-\nkorzyść teorji przeciwników. Jest to mianowicie zagadnienie: jak usprawiedliwić, deformację\nwe współczesnej sztuce, nie tracąc ciągłości pojmowania sztuki starej, ze sztuką nową. Rzeczy-\nwiście Witkiewicz zachowuje ciągłość, ale zbytnią, niezróźniczkowaną, chaos: Powtarza wyżej\npodane „poglądy\" założenia estetyczne obowiązujące, według niego w całej sztuce. W ten spo-\nsób całe odłamy sztuki, najodrębniejsze style, cała współczesna sztuka z jej deformacją, nie\notrzymuje założeń estetycznych wyodrębniających ją od reszty zjawisk sztuki i tonie w pustym\ni szybko wchłaniającym ogólniku. Dla wyodrębnienia, dla wyjaśnienia deformacji posługuje\nsię Witkiewicz pojęciami psychologicznemi, więc „zblazowaniem współczesnego człowieka\". Tak\nwięc wygląda „teorja\" naukowa estetyki: wysunięte z jakichś ciemnych nie podlegających\nkontroli rękawów metafizyki, puste nic nie mówiące pojęcie Cz37stej Formy, nb i dodatkowe\nwyjaśnienia psychologiczne. Ito ma być dyscyplina naukowa, estetyka, systemat pojęć este-\ntycznych! Podana tablica jest tylko psychologistyczną: odnosi się do stosunku widza, oglądają-\ncego, do rzeczy oglądanej, a nie tyczy się bynajmniej samego dzieła sztuki. Omówienie szcza-\n\nStanisław Ignacy Witkiewicz; Szkice estetyczne, Krakowska Spółka Wydawni-\ncza 1922 r. _\n\nMalarz Kisling.\ntp\nrodak nasz, który dawno już zdołał wyrobić sobie Jedno z rmjwybitniej*zych*tei*\nnowisk w ruchu artystycznym młodego Paryża, spotyka się w ostatnich czasach ze strony prasy. fraii*’\ncuskiej z coraz liczniejszymi i z coraz bardziej życzliwymi dowodami uznania. W pismach francuskich*\npoświęconych sztuce, obficie pojawiają się reprodukcje jego obrazów* a twórczość jego omawiana jest\nZ uwagą i w słowach prawdziwie pochlebnej analizy. W piśmie „Selection** (wychodzącym w Bruxeli)\npoeta Geoges Gabory zamieścił ciekawą impresję o malarstv/ie Kislinga, w której charakteryzuje go\nw następujący sposób: „Kisling jest malarzem poczwarek. Widzi świat w chwili, kiedy wychodzi on ze\nswojej skorupy. Beaudelaire widział odwrotną stronę świata. Kisling maluje naturę en trois quarts»\nw chwili kiedy wykonuje ona obrót. Jego spojrzenie jest kątem, a jego malarstwo stożkiem świecącym.**\nObszerniejsze uwagi poświęca twórczości naszego rodaka p. Florent Fels w październikowym zeszycie\nmiesięcznika „Action**, gdzie między innemi mówi: „Kisling posiada coś w rodzaju szczerości w sto-\nsunku do materji, umie nakazać jej wyrazić bezpośrednio to, co ona kryje potencjalnie. Nazywa się to\nsiłą. Kisling jest najgorętszym i najjędrniejszym z naszych młodych artystów... Charakterystyką jego\ndzieł jest prawdomówność duchowa. Jego transpozycja malarska pochodzi z oka, które widzi jasno,\ni z człowieka, który myśli wielko... Oto malarz, który ma zaledwie lat trzydzieści, a którego nazwisko\nznane jest wszystkim młodym artystom świata. Jego pracownia otrzymuje wizyty wszystkich nowatorów,\nwszystkich tych, którzy oddają się twórczości płomiennej*1. Poza granicami Francji twórczość Kis-\nlinga zaczyna coraz bardziej zwracać na siebie uwagę. Jak nam donoszą z Berlina, ma się tam wkrótce\nukazać specjalną monografja o Kislingu9 napisana przez Karola Einsteina."}, {"page_pdf": 32, "page_imprimee": "30", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.32", "texte": "gÓłowe niektórych stronic tej książki np. ataku na Chwistka odkładam do następnego numeru.\nZa bezpłodnością tych poglądów przemawia i to, że autor, pracując już bardzo długo nad swą\nteorją, nie dał żadnego systemu choćby szczątkowego pojęć estetycznych. Nie sądzimy, aby\nsię uważał za niezdolnego. W każdym razie stworzył wspaniałą propagandę antynaturalistyczną.\n\nA. Wat\n\nSkamander\ncoraz bardziej traci charakter miesięcznika poetyckiego, zyskując natomiast na\npracy teoretycznej. Twórczość, sylwetki artystyczne każdego z poetów Skamandra są tak obce\nsobie, że jest rzeczą niemożliwą aby nie eliminowały się, nie odrywały w naturalnym ruchu\nodśrodkowym od swojej metropolji, która nie daje im żadnego wspólnego celu, ani wspólnej\npodstawy. To jej pozwala na eklektyzm tak szeroki, że jednoczy Owidjusza, Mickiewicza\ni Żeromskiego z Kłeszczyńskim, Małaczewskim i Nowaczyńskim.\nWartość literacka numeru grudniowego, poza świetną nowelką St. Balińskiego i doskonałym prze-\nkładem 2-ej części „Obłoku w spodniach\" Majakowskiego (patrz część 1-szą w zeszłym nu-\nmerze naszego pisma) pióra J, Tuwima, jest nierówna. Natomiast nadzwyczaj intesująco przed-\nstawia się dział sprawozdawczy, prowadzony przez Breitera, Horzycę i Iwaszkiewicza, oraz\nartykuły o testrze Sterna i Witkiewicza. Szczególnie dobre są krytyki książek Breitera, wy-\nraziście określające nietylko psychologiczne motory i podstawy, lecz również fakturę, formalne\nwartości twórcze.\nNie mogę w tym krótkim sprawozdaniu polemizować z zasadniczym ujęciem różnicy tragedji\ni komedji jakie podaje p. Horzyca. Komedja, według niego, polega na subtelnym rozdwojeniu\ntragedji. Odjąć tylko powietrze komedji a ujrzymy powagę tragizmu w tych samych kształ-\ntach. Wydaje mi się jednak że p. Horzyca rozważa wielkie tragedje i komedje Szekspira,\nMoljera. I być może, wspólność tych tragedji i komedji, o której pisze Horzyca, jest wspól-\nnością wszelkiej „wielkiej\" sztuki. Nie stosuje się jednak do komedji lub tragedji, jako takich.\nI bardzo zawodne jest stosowanie tych kryterjów komedji Moljera do sztuk tego rodzaju, co\n„Salon wyciorów\".\nWitkiewicz daje dokończenie swrych artykułów o teatrze. Stern daje krytykę naturalizmu,\nsymbolizmu i ekspresjonizmu (Tumor Mózgowicz) w teatrze, i wysuwa postulat teatru, pozba-\nwionego metafizyczności, fatalizmu, co może być dokonane jedynie drogą przełamania logiczności,\ni co może jedynie wlać nowe życie umierającemu teatrowi, sprowadzając go na drogę formy.\n\nPonowa.\nTylko Radosława Krajewskiego brak do tego kompletu najordynarniejszych grafo-\nmanów warszawskich. Cudaczność niedourzonych kretynów, kultura nauczycieli ludowych,\npewność siebie i ordynarność dorożkarska tych paziów p. Róży Czekańskiej Heimanowej\ndaje w najlepszym razie ogryzki z przedwczoraj, które niepodobna nazwać poezją, i potwornie\nnudne gadulstwo (p. Bunikiewicz.) które niepodobna ochrzcić mianem krytyki. Na ostatniej\nstronie ci „poeci* zapewniają czytelników, że są rzetelni, czyści i „charakterni*. 1 o oświad-\nczenie samo przez się, jużby nas przekonało, że stoją oni na poziomie „wędrujących szewczy-\nkó w“, P- J. Millera, gpybyśmy nawet nie mieli, jako dowodów rzeczowych, ich poezji. Z tomu\nnależy jednak wyłączyć wyborny szkic niewłaściwie i przypadkowo znajdującej się w „Pono-\nwie* p. W. Melcer-Rutkowskiej, treściwe uwagi o teatrze p. Orlicza i nawet (o, cudzie!) po-\npularny szkic o fonetyce w poezji p. Millera.\n\n„Uczta” Bronisława Iwanowskiego,\nktóra tkwi jeszcze w wymiarach dawnej sztuki,\npozwala sobie zarówno na dywagacje tak klasyczne, o tak wyraźnej plastyce, jakim jest np.\n„Pogrzeb poety\", jak na banalne erotyczne motywy wschodnie. Jednakże i ten zbiorek po-\nsiada wartości pierwszorzędne, wkraczające w\" nowe formy. Jest to praca nad zdaniem,\nanalogiczna do tej, o której pisze autor szkica o nowej poezji hiszpańskiej. Ilustratorowi\ntej książki, p. Br. Lechowskiemu, moźeby można zarzucić zbytnie przejęcie się niekiedy Dula-\nc*iem, niekiedy znów groteską nieledwie Beardsleyowską. jako ilustrator zdradza jednak p. Le-\nchowski głęboką i niezawodną intuicję. Tyczy się to tyleż zrozumienia kompozycji, co charakteru\nutworów omawianego poety.\n\nPrzegląd Warszawski\naw\ntrzeci numer. Z poezji tłumaczenie Kasprowicza z Percy Bysshe\n„Prometeusz rozpętany*, niewiadomo czemu, bardzo słabe, „cztery wiersze\" p. Tro-\njana. Z artykułów, prawie wyłącznie biograficznych, o Johnie Keatsie pióra Wł. Tarnaw-\nskiego, nadaje się raczej do encyklopedji. Najciekawszą jest kronika. P. Kołaczkowski daje\nsprawozdanie ze „Śpiewu w ciemnościach\" Przysieckiego z „Wiosny i wina\" z Wróbli na dachu\"\nWierzyńskiego i z „Siódmej jesieni\" Tuwima. Bardzo zresztą głęboka analiza psychologiczna\npoetów nie jest u Kołaczkowskiego środkiem i metodą pewnego wyjaśnienia ich twórczości, lecz\ncelem samym w sobie, wyczerpującym się na sobie. Analiza ta wygląda mniej więcej tak:\n„Hipertrofia chłonności życiowej (na koszt innych władz) rozwinięta! Biada, jeśli tak eksta-\ntycznie chłonna uczuciowość nie będzie nasycona! Trzeba pamiętać o wszystkich konsekwencjach\nfilozofji życia w beztrosce i „Wróblom*4 na stracha postawić symbol Peer Gynta.. Zbyt wvłazi\ntu doktryna filozoficzna p. Kołaczkowskiego, która, niezależnie od możliwych, bardzo wielkich\nwalorów, nie jest identvczna z krytyką literacką. Trzeba wreszcie pamiętać, że co innego jest\nfilozoficzno-etyczny światopogląd a co innego krytyka literacka. „Sztuki plastyczne\" uwagi p. Wł.\nSkoczylasa nie wychodzą poza szablon ogólnie przyjęty, jak np. „Sztuka Błockiego jest impre-\nsjonistyczną i choć nie jest bardzo indywidualną, stoi jednak na wysokim poziomie kultury\nartystycznej. W obrazach pełnych słońca i umiłowania życia. Dosługiwał sie Błocki znako-\nmicie techniką akwarelową\"."}, {"page_pdf": 33, "page_imprimee": "31", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.33", "texte": "LUDZIE I ARTYŚCI\n\nP. Jarosław Iwaszkiewicz ustąpił z Kom. Red. naszego pisma. Żałując, że pewne nieu-\nIPo Jarosław Iwaszkiewicz ustąpił z Kom. Red. naszego pisma. Żałując, że pewne nieu-\nzgodnienia nie pozwoliły mu kontynuować wspólnie rozpoczętej pracy. Kom. Red. składa mu\npodziękę za dotychczasową współpracę.\nZ listu Huidobra* Jedoń z redaktorów naszego pisma p. Tadeusz Peiper otrzymał od\nV. Hu i dobra list, w którym poeta ten i teoretyk mówi między Innem i;\n„Zasadniczą moją ideą estetyczną jest czysta twórczość, oddalona od wszelkiej poprzedzającej\nją rzeczywiśtości. Wychodząc z tej idei, zacząłem pracować w r. 1912. Opublikowałem w prze-\nglądach amerykańskich szereg szkiców estetycznych o twórczości' absolutnej. W lipcu 1916 r.\ndałem w Buenos Aires wykład, po którym nazwano mnie poraź pierwszy creacionistą, w związku\nz faktem, że w wykładzie owym powiedziałem: „Pierwszem zadaniem poety jest stwarzać,\ndrugiem stwarzać, trzeciem,— stwarzać\". Później termin „creacionizm* rozszedł się szeroko\ni znalazł wyznawców w Ameryce, Francji, Anglji, Włoszech i Hiszpanji.\nKiedy ukazały się moje dzieła poetyckie i studja estetyczne, krytyka podzieliła się na kilka grup.\nJedni mówili, że jestem naukowcem, filozofem, biologiem, ale że niemam w sobie nic z poety.\nDrudzy naodwrót twierdzili, źe jestem olbrzymim poetą i że jako prawdziwy poeta naszej epo-\nki, posiadam nadzwyczajny mózg naukowy, tak, jak to miało miejsce z poetami dawnych epok\nteologicznych. Trzecia grupa uważała mnie za niezrozumiałego lub obłąkańca. Jeden z kry-\ntyków pisał: „Ten biedny młodzieniec ma manję uważania się za Boga i obraca światem w kie-\nszeniach jak chustką do nosa...\"\nKoufiskata w bżuhu”, jednodniówki futurystów uprzednio cenzurowanej w Krako-\nwie i skonfiskowanej po 3 tygodniach publicznej sprzedaży w Warszawie na skutek artykułu\nw „Rzeczypospolitej\" z dn. 13 grudnia, wywołała szereg protestów i głosów oburzenia w pra-\nsie nie reakcyjnej. P. Szpotański występuje ostro przeciwko władzom, które zarządziły kon-\nfiskatę, wskazując na brak jakichkolwiek motywów tego czynu (p. N° 4 „Głosu\"). „Kurjer Pol-\nski\" z dn. 24 grudnia mówi: „Oskarżenie p. Wierzbińskiego jest świadomym wypaczaniem\nprawdy\", i stwierdza, że strona literacka jednodniówki „jest rozpatrywana pod kątem litość\nwzbudzającej ignorancji\". „Robotnik* z dn. 6 stycznia pisze: „musi oburzyć związek między\nartykułem p. Wierzbińskiego... a konfiskatą i żąda od ministra spraw wewnętrznych rozpa-\ntrzenia sprawy: „Konfiskata winna być cofniętą\". „Kurjer Polski\" z dn. 10 stycznia wraca\nznów do tej sprawy: „Nie wtrącają się do niej (do twórczości futurystów) prokuratorzy Francji,\nNiemiec, Włoch... Dziennikarze tych krajów nie piszą z tej racji o zagrożonej ojczyźnie\ni nie wołają o pomoc policji. Nie trzeba wołać prokuratora!\". Wreszcie „Skamander\" w zeszy-\ncie styczniowym poświęca sprawie konfiskaty dłuższy artykuł, piętnujący czarną maffję prasy\nreakcyjnej i zaczynający się od słów: „Na rozkaz p. \"Macieja Wierzbińskiego... została skonfi-\nskowana\" etc...\nPomijając bezpodstawność konfiskaty pisma, będącego bezspornie, pomimo metod autorekla-\nmowych, dziełem sztuki. stajemy wobec charakterystycznego zjawiska, że rynsztokowy,\njawnie prowokatorski feljeton pismaka „Rzeczypospolitej\", nadziany aforyzmami, które pod\nręką p. Wierzbińskiego stają się abortyzmami, zostaje skwapliwie wysłuchany przez Komisarjat\nRządu, i źe rycerski obrońca ajentów zakopiańskich, zrywających wieczór artystyczny i rabu-\njących literatom kasę bez wydania pokwitowania, znajduje poparcie u władz. Wobec tego\njesteśmy zmuszeni zapytać, czemu odnośne władze nie życzą sobie zwrócić uwagi na ogólny\nprotest pozostałych pism, żądających cofnięcia konfiskaty. Czy rzeczywiście należy aż ujadać\ni pluć błotem paszkwilów, by być usłyszanym przez p. ministra spraw wewnętrznych.\nKierownictw® miesięcznika poetyckiepo ~Skamauder*’ zostało powierzone p. Jerze-\nmu M. Grydzewskiemu. Znając p. Grydzewskiego jako świetnego polemistę, człowieka o wiel-\nkim umiarze artystycznym, nie można nie pochwalić tego wyboru.\nPm Anatol Stern, jeden z redaktorów „Nowej Sztuki\", został definitywnie zwolniony'od od-\npowiedzialności na rozprawie Sądu Kasacyjnego w Wilnie, dn. 14 stycznia. Komitet redakcyjny\n„Nowej Sztuki* składa wyrazy uznania p. mec. Bolesławowi Szyszkowskiemu za skuteczną\nopiekę, którą roztoczył nad tą przeszło dwa lata ciągnącą się sprawą.\nAutorom utworów, nadesłanych do redakcji „Nowej Sztuki* zostaną udzielone odpowiedzi\nw 3 zeszycie pisma.\nSpis ksiąiek, nadesłanych nam przez Tow. Wyd. „Fala\", „Ignis\", „Lektor\" i inne zostanie\nmiejsca wydrukowany w następnym zeszycie.\n\nUltra\npismo hiszpańskiej awangardy literackiej, aa którego czele stoją p* Humberto Ritfas\ni rodak nasz, malarz, p. Władysław Jahl, przesłało nam kilka swoich ostatnich zeszytów. Znaj-\ndujemy w nich utwory najwybitniejszych przedstawicieli „ultraizmu\", interesującą odezwę ultra-\nistyczną, wydaną w Buenos-Aires, a świadczącą o rozszerzaniu się wpływów nowej literatury\nhiszpańskiej, dalej rysunki i drzeworyty Władysława Jahla, śmiałe w koncepcji, a wykonane\nze smakiem, wreszcie artykuł Tadeusza Peipera o najnowszej polskiej literaturze."}, {"page_pdf": 34, "page_imprimee": "32", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.34", "texte": "NAGANKA NA LITERATóW.\nRedakcja.\nW związku z świadomym tępieniem kultury intelektualnej i artystycznej, prasa reakcyjna, od\npoczątków budzenia się twórczości literackiej w już niepodległej Polsce, nie cofała się przed\nużyciem najnikczemniejszych insynuacji, najbardziej prowokatorskich metod, popartych całym\narsenałem ignorancji, zacofania i chuliganerji/w celu zagłuszenia nowych usiłowań w sztuce.\nTej ohydnej krucjacie przeciwko artystom były i są pomocne steroryzowane władze, które\npozwalają sobie na niesłychane nigdzie, brutalne i nieumotywowane represje względem dzieł\nsztuki i ich twórców.\nSzereg represji rozpoczęła konfiskata „Wiosny\" Jułjana Tuwima, drukowanej w „Pro arte*.\nPoemat ten został skonfiskowany głównie na skutek artykułu Andrzeja Niemojewskiego, Jeden\nz następnych numerów tegoż czasopisma zostaje skonfiskowany z powodu „Czadu\" Grabiń-\nskiego, który znajdujemy jednakże w ogólnym tomie jego nowel.\nWkrótce potym zostaje skonfiskowana „Czarna wiosna\" poemat Antoniego Słonimskiego. Tenże\nsam poemat, przedrukowany z nieistotnemi opuszczeniami w „Paradzie “ nie wywołał żadnego\nsprzeciwu władz. Sprawa wytoczona autorowi niedawno została umorzona.\nW grudniu 1919 roku zostaje aresztowany za odczytanie wiersza na wieczorze artystycznym\nw Wilnie Anatol Stern. Niezwłocznie potym ukazuje się protest w gazetach warszawskich,\nstwierdzający, że „wiersz, o którym mowa, nie zawierał cech bluźnierstwa, co w imię spra-\nwiedliwości stwierdzamy jako literaci\" i podpisany przez Żeromskiego. Berenta, Bandrow-\nskiego, Staffa, Grabińskiego, Śliwińskiego i kilkunastu innych. Wobec tego publicznego oświad-\nczenia komentarze są zbyteczne. Sądy wileńskie odmawiają jednak Sternowi ekspertów (I)\ni zawdzięczając jedynie staraniom mecenasa p. Bolesława Szyszkowskiego poeta po 3-miesięcz-\nnym więzieniu prewencyjnym (!) zostaje wypuszczony na wolność. P. Śtern został dopiero\nw tych dniach w trzeciej instancji zwolniony całkowicie od kary.\nW 1920 roku skonfiskowany zostaje zeszyt „Skamandra\", zawierający „Zenobję Palmurę\" Jaro-\nsława Iwaszkiewicza. W pierwszej instancji sąd skazał redaktora „Skamandra\" Wład. Zawi-\nstowskiego na trzy tygodnie aresztu. Jako jeden z motywów sąd podaje „obrazę poczucia\npiękna\" (!!). Ta sama powieść ukazuje się w wydaniu książkowym, nie wywołując reakcji władz.\nNastępuje słynna konfiskata „Pamiętników Pana Boga\" Papiniego, drukowanych w „Narodzie\",\nktóre wyszły ostatnio w oddzielnej książce. Barbarzyńskość tego kroku była już dostatecznie\noświetloną. Sprawa wytoczona red. Szpotańskiemu została umorzona\nW grudniu r. 1920 zostaje zaaresztowany almanach futurystów p. t. „Gga\". Cenzor Sygietyński\nnie postarał się jednak przedłożyć na czas sprawę prokuratorji, wobec czego almanach auto-\ntomatycznie został zwolniony.\nW początkach 1921 r. bezprawnie i w sposób brutalny został zerwany przez urzędnika cen-\nzury Wójcickiego przy pomocy policji (!) wieczór poetycki futurystów krakowskich, co pocią-\ngnęło za sobą interpelację frakcji lewicowej w Sejmie.\nJednocześnie zostaje na prowincji zabronione wystawienie „Kochanków\" Grubińskiego, sztuki\ngranej przez czas dłuższy w Warszawie,\nW tym samym czasie konfiskuje cenzor Sygietyński „Nieśmiertelny tom futuryz* Anatola\nSterna i Aleksandra Wata. Poraź drugi zapomina sprawę zwrócić na drogę sądową, wobec\nczego sprawa zostaje umorzona, lecz mimo domagań, nie zwraca zaaresztowanych 600 eg z.\n„Tomu\".\nW sierpniu tegoż roku zostaje zerwany w Zakopanem przez urzędnika klimatycznego, p. Kor-\nczyńskiego, wieczór dyskusyjno-poetycki literatów: Czyżewskiego, Jasieńskiego, Sterna, Wata\ni Witkiewicza. Kasa została zajęta przez ajentów p. Korczyńskiego, którzy żądającej kwitu\nkasjerce odpowiedzieli, że kwit zabierają ze sobą (I). Mimo interwencji posła Libermana, pie-\nniądze zostały aż do dziś w posiadaniu wymienionego urzędnika.\nW grudniu po 3-tygodniowej publicznej sprzedaży zostało praez. komisarza Borzęckiego skon-\nfiskowane pismo futurystów p. t. „Nuż w bżuhu\" Anatola Sterna i Brunona Jasieńskiego, ocen-\nzurowane uprzednio w Krakowie przez prokuratora Brazona i zastępcę do spraw prasowych,\nd-ra Błahuda. Ostatnia konfiskata była tak potwornie bezpodstawna i śmieszna i tak jawnie\nzainspirowana przez reakcjrjną prasę, że wywołała protest całego szeregu pism przeciwko\ntemu ośmieszaniu się rządu. Mimo to jednak pismo dotychczas nie zostało wydane redaktorom.\nOstatnio wreszcie zaaresztowanie poety Ryszarda Standego (autora,, Młotów\") w Dąbrowie Gór-\nniczej zdaje się należeć do kategorii wyżej wymienionych bezprawi.-Dowiadujemy się, że\np. Stande zaproszony na wieczór jednej z instytucji oświatowych robotniczych, odczytał tam\nparę swoich wierszy, zawartych w tomie jego poezji, nigdzie niekonfiskowanych. Wobec tego\nkrok władz lokalnych niczym usprawiedliwić się nie da..\nPonieważ utwory pisarzów tej miary co Wyspiański i Żeromski („Klątwa\", „Charitas\") podle-\ngały zastrzeżeniom przed ich wystawieniem, lub ogłoszeniem, co daje pewność, że ma się tu\ndo czynienia z fanatyzmem tępienia sztuki w Polsce, i ponieważ ilość represji w tak krótkim\nczasie przechodzi wszystko, coby się dało w tej mierze wyobrazić, przeto zwracamy się z we-\nzwaniem do społeczeństwa, do ogółu artystów, do pp. ministrów sprawiedliwości, kultury,\noświaty i spraw wewnętrznych, by zechcieli położyć kres tej oburzającej nagance na sztukę\ni kulturę polską i stosowanym do niej metodom knuta i kagańca.\n\nREDAKTOR ODPOWIEDZIALNY 1 WYDAWCA: KAROL ŻUKOWSKI.\nWSZELKIE PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE. COPYRIGHT BY KAROL ŻUKOWSKI.\nb—awßMaaH—aHanaw rwłWfniiinriinniwiiwMii i ■ i .ii wim u i\nODBITO w DRUKARNI „ROLA\" JANA BURIANA, WARSZAWA, UL. MAZOWIECKA Nr. U-"}, {"page_pdf": 35, "page_imprimee": "33", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.35", "texte": "■\nINSTYTUT LITERACKI\nSPÓŁKA Z O. P.\nODDZIAŁ GŁÓWNY: WARSZAWA\nSienkiewicza 5, - - - - Telefon Nr. 253-99\nCENTRALA: LWÓW\nMikołaja 23. Telefon Nr. 525. (Dom własny)\nODDZIAŁY:\nPOZNAŃ, ul. Ratajczaka (Rycerska) L. 33\nKRAKÓW, Rynek Gł. LUBLIN, Szopena 5,\n\nMAGAZYN BIELIZNY\nI KONFEKCJI MĘSKIEJ\nWarszawa, Szpitalna W. 9. Telef. 90-06.\nCeny nizkie.\n\nLEON DOLBY\nWARSZAWA, NOWY ŚWIAT Nr.\nADRES TELEGRAFICZNY: RACHUNEK CZEKOWY POCZ-\nL\n„DOLEYHURT— WARSZAWA\" TOWY w P. K. O. Nr. 1553\nTELEFON Nr. 80-04\nMIĘDZYMIASTOWY Nr. 180-34\nPOLECA OBUWIE DAMSKIE I MĘSKIE\nZNANE ZE S WEJ DOBROCI I ELEGANCJI"}, {"page_pdf": 36, "page_imprimee": "34", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.36", "texte": "BRONISŁAW IWANOWSKI I I 7T A\nPOEMATY PROZĄ\nDO NABYCIA WE WSZYSTKICH KSIĘGARNIACH\nNAKŁAD FIRMY TRZASKA. EWERT i MICHALSKI. HOTEL EUROPEJSKI, WARSZAWA\n\nJAMKICKI\nChmielna róg Szpitalnej, telefon 39 (d.)\nPOLECA\nKRAJOWĄ I ZAGRANICZNĄ PER-\nFUMERJĘ I KOSMETYKĘ ORAZ\nWSZELKIE MATERJAŁY APTECZNE\n\nCeny zniżone!! □ a □ Ceny zniżone!!\nWYTWORNE PORTRETY I FOTOBRAFJE\nPOLECA W WIELKIM WYBORZE\nJflfl IWflliflßSKl\nCHMIELNA 10 a a o TEL. 224-20\nZakład czynny codziennie od 10-eJ do 6-ej bez przerwy\n\nWarszawa,\nMAGAZYN\nBIELIZNY\noraz\nKONFEKCJI\nMĘSKIEJ i DAMSKIEJ\nMarszałkowska 145\nTELEFON 177-38\nA. JANOWSKI\n\nCharakter!\nPrzyślijcie charakter pisma, zakomunikujcie\nimię, rok, miesiąc urodzenia, ile osób najbliż-\nszej rodziny: otrzymacie od Szyllera-Szkolnika,\npsycho - grafologa (autora prac naukowych)\nszczegółową analizę charakteru, określenie wa-\nżniejszych zdarzeń życiowych. Odpowiedzi na\nszczere zapytania. Analizę wysyła się po otrzy-\nmaniu Mk. 500. Praca naukowa Szyllera-Szkol-\nnika zaszczycona mnóstwem odezw, podzięko-\nwań. Dla badań osobistych przyjmuje od dwu-\nnastej do siódmej. Warszawa—Psycho-Gra-\nfolog Szyller-Szkolnik, Piękna 25—12.\nWątpiącym dowody bezpłatnie.\n\nObicia Papierowe\nNAJWYTWORNIEJSZYCH DESENI\nPO CENACH NAJNIŻSZYCH ::\nPOLECA:\nSpółka Handlowa Przemyśla Tapetowego\nWARSZAWA, MIODOWA Me 7\n\nPRACOWNIA\nÜBIORÓW MĘSKICH\nW WARSZAWIE,\nKrakowskie-Przedmieście Nr 17\nTelefon JSfs 148-59,\n\nJTIKZTI\nii „HUMOR, ŻART, SATYRA,\n;; :: :: IRONJA :: ::\ni GŁĘBSZE ZNACZENIE\"\nMARSZAŁKOWSKA 112, gm. TEATRU „STYLOWEGO „\nPoczątek codziennie o godz. 12-ej w nocy. Początek codziennie o godz. 12-ej w nocy"}, {"page_pdf": 37, "page_imprimee": "35", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.37", "texte": "WYTWÓR N I A\nram i mebli stalowych\npoleca w wielkim wy-\nborze sypialnie gotowe,\noraz urządzenia pokoi\npanieńskich po cenach\nniskich\nW. KUCICKI\nmarszałkowska 145\nw podwórzu\nTELEFON 504-68\n\nMAGAZYN ARTYSTYCZNY\npod firmą „SZTUKA I REPRODUKCJA”\nWŁAŚC. JÓZEF POZNAŃSKI\nW WARSZAWIE, Ul. SIENKIEWICZA II TEL. 112-38; PRYW. 129-72\nOBRAZY MALARZY POLSKICH i OBCYCH » AKWAFORTY SZTYCHY STARE\nI NOWE :: REPRODUKCJE :: POCZTÓWKI ARTYSTYCZNE :: RZEŹBY I PRZEDMIOTY\nSZTUKI STOSOWANEJ :: RAMY STYLOWE :: OPRAWA OBRAZÓW\n\nDUŻY WYBÓR\nKBPELDSZY i [ZUPEK\nPOLECA\ni\nmu EliffilDlE OD 18(6 ROKI\nWARSZAWA, PLAC TIZEEI KRZTZf Ul. IB\n2 DOM OD NOWEGO ŚWIATU\nW KIERUNKU UL. ŻÓRAWIEJ\n\nMARIA\nWIEJSKA 2\nTELEFON 279-25"}, {"page_pdf": 38, "page_imprimee": "36", "url_page": "https://bluemountain.princeton.edu/bluemtn/?a=d&d=bmtnabm192202-01.1.38", "texte": "Suknie\nwieczorowe i wizytowe\nI j! . i-,. 1- ■ fi*\n■\nrV-.' ■\" ‘j r . i.n ■ .\nTelefon 93-52\n\nUKIERNIA\nALBRECHT i SKĘPSKI\nmm\n'\nKredytowa 9, róg Jasnej. - - - Telefon 145-56.\nFilja: Mazowiecka 12.\n*\n140-08.\n\nGARDEROBA MĘSKA\ni\nOKRYCIA i KOSTJUMY\nDAMSKIE i\niii\nI\n■ »J- * .\n1 ■' 'p a%' ' • -\n-.iii:- i\n$ ifm\niii\nlii\nmi\n;C, *» * *;:\n■\ni: ,"}]}